https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/ |
|
| Czy archeologia jest w ogóle potrzebna? https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=63&t=214972 |
Strona 1 z 1 |
| Autor: | frank [ środa, 14 października 2026, 12:38 ] |
| Tytuł: | Czy archeologia jest w ogóle potrzebna? |
12/10/26 Underground Passion, facebook: https://tiny.pl/zrvp6vxb1 Cytuj: CZY ARCHEOLOGIA JEST W OGÓLE POTRZEBNA?
Odpowiadając od razu klasykiem na ten clickbaitowy nagłówek: oczywiście, jeszcze jak! Tylko czy taka archeologia, którą obserwujemy na co dzień w Polsce? Jakiś czas temu na jednym z archeologicznych profili (i nie chodzi o profil w wykopie) fejsbukowych zamieszczony został post o "korzyściach z zakazu poszukiwań z detektorem metalu". Generalnie klasyka w wykonaniu wojujących fejsbukowych archeologów - te same argumenty od 20 lat. Nuda, ale z dużym potencjałem na wywołanie gó..oburzy. Co oczywiście się zadziało. A dlaczego nie odwrócić pytania i zastanowić się, czy archeologia w obecnym kształcie, tak jak funkcjonuje w Polsce, jest w ogóle potrzebna? Czy nie jest to tylko generator kosztów oraz ton makulatury, której nikt nie czyta? Czy jest to jeszcze nauka, czy już po prostu biznes oraz "granciarstwo" (życie z grantów)? Oto kilka argumentów do dyskusji i przemyślenia: Nadprodukcja archeologów W Polsce aż 11 (!) uniwersytetów ma w swojej ofercie edukacyjnej kierunek archologia na studiach I i II stopnia. I te 11 uczelni wypuszcza rocznie między 200 a 300 absolwentów (źródło: portal RAD-on Zintegrowana Sieć Informacji o Nauce i Szkolnictwie Wyższym) – RAD-on radon.nauka.gov.pl). Z danych ogólnopolskiego systemu monitorowania Ekonomicznych Losów Absolwentów (ELA) oraz samych środowisk akademickich wynika, że zaledwie !15–20%! absolwentów znajduje stałą pracę w wyuczonym zawodzie (muzea, uczelnie, urzędy konserwatorskie). Reszta zmuszona jest do przekwalifikowania się (np. do IT czy korporacji) albo do pracy na umowach śmieciowych przy komercyjnych "wykopach pod inwestycje" System kształci rzesze archeologów, dla których państwo nie ma etatów badawczych. Mimo to instytucje te próbują wprowadzić totalny monopol: „tylko człowiek z dyplomem ma prawo grzebać w ziemi”. Czy pasjonat astronomii nie może patrzeć w niebo, bo nie ma dyplomu z astrofizyki? Zabytki i historia są dziedzictwem całego narodu, a nie własnością prywatną wąskiego środowiska. Nadprodukcja archeologów prowadzi do jeszcze jednego patologicznego zjawiska: nadpodaży firm archeologicznych na rynku, które muszą konkurować między sobą ceną. A im niższa cena, tym niższa jakość badań/nadzorów. Fikcja nadzorów archeologicznych i komercja Moja teza: Największym niszczycielem zabytków w Polsce nie jest detektorysta w warstwie ornej, lecz ciężki sprzęt budowlany oraz obojętność systemowa. Nadzory archeologiczne na prywatnych inwestycjach czy budowach dróg bywają czystą fikcją – pieczątką przybitą zza biurka, aby nie wstrzymywać budowy dewelopera lub giga-inwestycji. Ciężkie spychacze masakrują warstwy kulturowe w kilka minut, podczas gdy detektorysta w warstwie ornej (przewracanej co roku pługiem) wyciąga przedmioty tuż przed ich ostatecznym zniszczeniem przez nawozy i chemię rolniczą. Przykładów takiej archeo-fuszerki jest mnóstwo: Niewieścin, Stradom w Krakowie, Muzeum Historii Polski w Warszawie na terenie Cytadeli, Wyszogród w Bydgoszczy, Hala Jordanki, CSW i Bulwary Wiślane w Toruniu - można by wymieniać w nieskończoność. Dajcie koniecznie w komentarzu Wasze przykłady takich skandalicznych nadzorów. Mit "zostawienia zasobu przyszłym pokoleniom" Często z ust archeologów pada argument, o "pozostawieniu zasobu kulturowego dla lepszych technologii". Czyli nic nie wyciągamy z ziemi, bo za 150 lat będą takie technologie, które będą ożywiać zmarłych i rekonstruować osady w 3D Wszystko fajnie, tylko ktoś zapomniał, że mamy XXI w. a nie średniowiecze. Trójpolówka i nawożenie pól zawartością nocnika jest już passe. Metale w warstwie ornej nie czekają na archeologów z XXII wieku – ulegają nieodwracalnej korozji pod wpływem nawozów sztucznych, głęboszy i środków ochrony roślin. Przedmiot wyciągnięty dziś z gleby ornej żyje i trafia do ewidencji; pozostawiony w niej na kolejne 30 lat – zamienia się w bezkształtną grudkę tlenku. Wie o tym każdy, kto kopał tzw. militarkę w latach 90 i kopie ją obecnie. Różnica w stanach zachowania tych przedmiotów jest kolosalna, oczywiście na ich niekorzyść. Za 20-30 lat fizycznie ich już nie będzie, bo się utlenią w ziemi. Zachodni model partnerski vs polski model zamordystyczny Hasło „zabytków nie szuka się rekreacyjnie” to mentalność z poprzedniej epoki. Brytyjski program Portable Antiquities Scheme (PAS) udowodnił, że partnerstwo państwa z detektorystami przyniosło miliony zarejestrowanych znalezisk i tysiące odkryć naukowych. Identyczna sytuacja panuje w Danii, gdzie wypracowano świetny i działający model współpracy na linii obytwatel poszukiwacz - naukowiec/urzędnik. Polski model oparty na zakazach, strachu i nakazach jedynie spycha ruch do szarej strefy i buduje mur nieufności między obywatelami a naukowcami. Argumenty części środowiska archeologów są oderwane od rzeczywistości. A ta rzeczywistość to dziesiątki tysięcy sprzedawanych detektorów metali rocznie (nowych i używanych). To jest rzesza ludzi, której nie da się ignorować. Oczywiście możecie próbować, ale ten wielki różowy mamut nie zniknie z Waszego pokoju. Etyka badań archeologicznych. I nie chodzi mi tu o nierzetelne prowadzenie badań, brak opracowań odnalezionych zabytków, kradzieże cenniejszych artefaktów z wykopów i inne tego typu powszechne grzeszki środowiska archeologicznego. Chodzi mi o sam fakt, czy etyczne jest rozkopywanie cmentarzysk? Czy etyczne jest wyciąganie szczatków naszych przodków z ziemi, skrobanie po nich szpachelkami, pobieranie próbek a na końcu włożenie ich w karton i składowanie w jakimś zapomnianym magazynie uczelnianym albo muzealnym? Czy etycznym jest pozbawianie tych ludzi przedmiotów z którymi zostali pochowani a które były dla nich ważne? Czy etycznym jest np. rozdzielanie pochowanych razem rodzin? Czym taki archeolog różni się od hieny cmentarnej? Urzędową pieczątką na swoim dyplomie ukończenia studiów i drugą pieczątką na pozwoleniu z WKZ? Czy ciekawość naukowa jest tu usprawiedliwieniem? Gdzie jest poszanowanie dla szczątków ludzkich? Czy można je wkładać w karton i traktować jak przedmioty tylko dlatego że mają 600 czy 1000 lat? Ile lat musi upłynąć, aby szczątki ludzkie można było pozbawić godności i po prostu rozszabrować? Ciężki temat, bo każda strona będzie miała dobre argumenty na swoją obronę. Wyszło trochę długo, ale jak ktoś nie lubi czytać to jakiś LLM mu streści, takie czasy Dajcie znać w komentarzach, co o tym myślicie. Tekst: Piotr Lipski Dane statystyczne: Gemini |
|
| Autor: | arcze [ sobota, 17 października 2026, 12:38 ] |
| Tytuł: | Re: Czy archeologia jest w ogóle potrzebna? |
Podpisuję się pod tym głosem obiema rękami! Pan Piotr poruszył temat, który w świecie naukowym jest maskowany terminologią akademicką, a w rzeczywistości dotyczy elementarnej ludzkiej przyzwoitości. Żyjemy w kompletnej hipokryzji prawnej i moralnej. Gdybym dzisiaj poszedł na cmentarz komunalny w Gdyni, wziął łopatę, wykopał zmarłego i zabrał z jego trumny zegarek czy obrączkę, spędziłbym długie lata w więzieniu. Społeczeństwo uznałoby mnie za potwora i hienę cmentarną. Dlaczego więc dyplom uniwersytecki nagle zdejmuje z człowieka ten moralny odrażający status? Czy czas naprawdę leczy rany moralne? Ile wieków musi minąć, żeby człowiek przestał być człowiekiem, a stał się „eksponatem”, który bez karnych konsekwencji można wrzucić do kartonu i zamknąć w muzealnym lochu? Zasłaniamy się tzw. „nauką” i „poznaniem przeszłości”. Ale Czy to, że dowiemy się, na co chorował człowiek 2500 lat temu, albo jak precyzyjnie ulepiono gliniane naczynie, w którym złożono jego prochy, upoważnia nas do deptania jego prawa do wiecznego odpoczynku? Ci ludzie, chowając swoich bliskich w grobach skrzynkowych, wkładali w to całe swoje serce, wiarę i miłość. Robili to z myślą, że zostawiają ich tam na zawsze. Ciekawość naukowa stała się współczesnym bożkiem, który rzekomo rozgrzesza z braku szacunku do ludzkich szczątków. Nie tworzymy w ten sposób żadnej wyższej wartości dla przyszłych pokoleń – tworzymy jedynie magazyny pełne ponumerowanych kości, pozbawionych tożsamości i godności, a granica między badaniem historii a zwykłym, usankcjonowanym prawnie szabrem cmentarnym dawno już temu została przekroczona... |
|
| Autor: | arcze [ sobota, 17 października 2026, 13:16 ] |
| Tytuł: | Re: Czy archeologia jest w ogóle potrzebna? |
PS Mój komentarz dotyczy jedynie ostatniego akapitu pt "Etyka badań archeologicznych". |
|
| Autor: | frank [ sobota, 17 października 2026, 14:01 ] |
| Tytuł: | Re: Czy archeologia jest w ogóle potrzebna? |
Krótko: |
|
| Strona 1 z 1 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|