|
witam
musze przyznac, ze temat jest ciekawy;
z calym szacunkiem dla Wszystkich,
ale mowienie o legalizacji obrotu zabytkami (czescia z nich)
wywoluje u mnie (niewielki) usmiech na twarzy,
np. kazdy zabytek musi byc dostepny dla kazdego
badacza i po to wymyslono muzea/magazyny/inne instytucje;
poniewaz, jezeli badajac jakies zagadnienie nie mam dostepu
do wszystkich materialow to moge co najwyzej z kumplami
pogadac o wynikach moich dociekan, bo kazdy szanujacy mnie
prof. wysmieje mnie..
taka sytuacja miala juz miejsce, ale w XIX wieku, kiedy
powstawaly dopiero muzea, a prywatne osoby
przeprowadzaly prace wyk. a potem urzadzaly mieszkania
tym co wykopaly, tak bylo;
nie da sie okreslic co jest wazne a co nie,
np. zwykly fr. ceramiki w okreslonym miejscu
moze swiadczyc o czyms tak donioslym, ze wszyscy archeolodzy
zwroca na to uwage i pochyla czola..
to zalezy od kontekstu i wielu innych czynnikow,
gdybym zarzucil ten pomysl komus z b. doswiadczonej kadry,
wyslalby mnie do lekarza;
mysle, ze chyba nie tedy droga..
(pomijam tu fakt jak czesc zabytkow sie traktuje,
ale to inny temat, dodam tylko ze wynika to zarowno
z braku i nadmiaru pieniedzy)
a czy w srodowisku istnieje handel zabytkami?
hm...
a czy istnieja uklady na linii archeolog/muzeum/konserwator??
hmmmmm.. :usta
coz wiec robic??
to jest proste, trzeba uczyc ludzi, mowic im o tym,
im wczesniej tym lepiej, ja np. opowadam wszystkim
dookola jak fascynujace moze byc to co kryje sie w ziemi,
mowie tez co to oznacza i dlaczego jast takie a nie inne;
na dzien dzisiejszy zarazilem tym prawie wszystkich moich znajomych,
wiekszosc z nich byla ze mna kopac i wiedza o co w tym chodzi;
czesc nawet to polubila, a dwie-trzy mysla o kupnie wykrywacza..
i nie maja mnie za szalenca..
i tez slyszalem o gosciu, ktory wjechal na pole swoim samochodem,
widzialem porozrzucane kosci w wykopach,
dziury w lesie, w ktorych mozna sie schowac,
"odkrywki" na stanowiskach i wiele innych;
nasuwa mi sie okreslenie idioci, bezmyslne głąby,
ludzie bez wyobrazni;
coz wiec robic?
robmy swoje, nie zawrocimy kijem rzeki idiotyzmow,
mozna np. pokazac, ze mozna inaczej,
a "na pewno" pisze się oddzielnie - błąd ortograficzny!!! znajda sie tacy co to zauwaza;
uwierzcie, warto;
pozdrawiam wszystkich
marti
|