https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/ |
|
| Artykul Tomka https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=9&t=3537 |
Strona 1 z 1 |
| Autor: | jms-bytom [ wtorek, 9 grudnia 2003, 21:35 ] |
| Tytuł: | Artykul Tomka |
Nasz kolega z forum opublikowal artykul. Daje go w wersji cyfrowej-jesli ktos chce skany czy gazete-to zapraszam. ____________________________________________________________ Wykrywacz metali stał się narzędziem przestępstwa Poszukiwacze czy bandyci? 17 listopada weszła w życie Ustawa o ochronie zbytków i opiece nad zabytkami, regulująca m.in. kwestę poszukiwań spoczywających w ziemi lub zatopionych pamiątek przeszłości. Choć twórcom ustawy przyświecał zapewne szczytny cel objęcia ochroną narodowych dóbr, jakimi są zabytki archeologiczne, wiele z jej zapisów to czysty absurd. W Polsce kilkadziesiąt tysięcy osób z wykrywaczami metali różnej generacji regularnie przeszukuje pola i lasy. Szukają głównie starych monet, militariów pozostawianych na polach bitew przez walczące strony, oraz innych przedmiotów z minionych epok. Wiele z tych osób przez lata zgromadziło potężne kolekcje, których pozazdrościć mogą państwowe muzea. Do tej pory sytuacja prawna dotycząca poszukiwaczy nie była uregulowana, teraz nowa ustawa jasno określiła, iż korzystanie z wykrywacza lub innego sprzętu do poszukiwań to przestępstwo. - Wejście w życie ustawy zakończyło wieloletni proces legislacyjny mający na celu stworzenie przepisów regulujących kwestie ochrony zabytków na miarę potrzeb wynikających z wyzwań stawianych przez współczesność – twierdzą archeolodzy oraz konserwatorzy zabytków. To właśnie oni przez lata toczyli zażarty spór z „dzikimi” poszukiwaczami o to, kto ma, a kto nie ma prawa szukać pamiątek przeszłości. Ludzie odpowiedzialni z ramienia państwa za ochronę zabytków zawsze uważali, iż poszukiwania na własną rękę to niszczenie stanowisk archeologicznych. Dla naukowca nie jest ważne znalezienie danego przedmiotu, lecz dokładne określenie jego wieku na podstawie warstw ziemi. Prawdą jest także, iż zdarzały się przypadki, w których poszukiwacze skarbów świadomie rozkopywali archeologiczne stanowiska, by sprzedać znalezione przedmioty na rynku kolekcjonerskim. Były to jednak odosobnione sytuacje. Zdecydowana większość poszukiwaczy to nie przestępcy, lecz pasjonaci, nieraz świetni fachowcy z dziedzin takich jak historia czy wojskowość. Ratują od bezpowrotnego zniszczenia rzeczy, których nie dotknął, by żaden szanujący się archeolog, dla którego przedmioty powstałe po epoce średniowiecza są współczesnymi śmieciami. Dzięki poszukiwaczom pamiątki z powstania styczniowego czy kampanii wrześniowej zamiast rozpaść się ze starości w ziemi trafiały pod troskliwą opiekę w prywatnych kolekcjach. - Prywatny kolekcjoner, który zdał sobie ogromny trud by zdobyć jakąś stara rzecz, będzie dbał o nią lepiej niż państwowe muzeum, bez funduszy na właściwą konserwację - mówi jeden z poszukiwaczy i kolekcjonerów militariów ze Śląska, który wobec wprowadzenia ustawy zastrzega sobie anonimowość. - Ile zabytków wala się po muzealnych piwnicach, ile zostało ukradzionych. Żeby pokazać absurdalność tej ustawy należałoby może znaleźć kilka przedmiotów, które są „militariami (bez względu na stan zachowania)” lub „wytworami techniki świadczącymi o kulturze materialnej, charakterystycznymi dla dawnych i nowych form gospodarki, dokumentującymi poziom nauki i rozwoju cywilizacyjnego” i zadzwonić z każdą znaleziona częścią maszyny rolniczej, śrubka, sworzniem, łuską, do najbliższego konserwatora zabytków. Według ustawy prawo naruszają także te osoby, które nie zabezpieczyły właściwie należących do nich zabytków, przez co przedmioty te zostały skradzione. By unikać takich sytuacji, ustawodawca przewidział możliwość zabrania prywatnym zbieraczom zabytkowych przedmiotów. Już sama definicja zabytku, zawarta w nowej ustawie jest tak nieprecyzyjna, iż pojęciem tym można określić każdy przedmiot wyprodukowany przed 55 laty. Wśród poszukiwaczy największe emocje budzi jednak artykuł 111 ustawy, stwierdzający, iż „kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia poszukuje ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Inne przepisy gwarantują poszukiwaczom w przypadku złapania ich na gorącym uczynku, utratę wykrywaczy, jako narzędzi przestępstwa. W środowisku poszukiwaczy krążą już dowcipy, iż w najgorszym wypadku można się tłumaczyć, że szuka się kapsli lub meteorytów, bo trudno rozciągnąć na nie przepisy ustawy. Wprowadzenie ustawy spowoduje jedynie zejście do podziemia osób zajmujący się poszukiwaniami monet czy militariów. Także antykwariusze oraz kolekcjonerzy przyznają, iż handel numizmatami oraz innymi antykami „z górnej półki” przebiegać będzie mniej oficjalne, w obawie przed państwowymi urzędnikami, którym ogólnikowe przepisy ustawy dają pole do nadużyć i własnych interpretacji. TOMASZ BIENEK |
|
| Autor: | mirek [ wtorek, 9 grudnia 2003, 23:21 ] |
| Tytuł: | |
Tomek napisał: Cytuj: Żeby pokazać absurdalność tej ustawy należałoby może znaleźć kilka przedmiotów, które są „militariami (bez względu na stan zachowania)” lub „wytworami techniki świadczącymi o kulturze materialnej, charakterystycznymi dla dawnych i nowych form gospodarki, dokumentującymi poziom nauki i rozwoju cywilizacyjnego” i zadzwonić z każdą znaleziona częścią maszyny rolniczej, śrubka, sworzniem, łuską, do najbliższego konserwatora zabytków. a to mój post (Pon 28 Lip, 2003 20:53, z tematu: Nowa ustawa i co dalej): Cytuj: zeby pokazac absurdalnosc tej ustawy nalezaloby moze znalezc kilka przedmiotow, ktore sa "militariami (w bez wzgledu na stan zachowania)" lub "wytworami techniki, a zwłaszcza urządzeniami, środkami transportu oraz maszynami i narzędziami świadczącymi o kulturze materialnej, charakterystycznymi dla dawnych i nowych form gospodarki, dokumentującymi poziom nauki i rozwoju cywilizacyjnego" i zadzwonic z kazda znaleziona czescia maszyny rolniczej, srubka, swozniem, luska, czy innym badziewiem do najblizszego konserwatora zabytkow, ktory "W terminie 3 dni od dnia przyjęcia zawiadomienia, (...) jest obowiązany dokonać oględzin znalezionego przedmiotu i miejsca jego znalezienia oraz, w razie potrzeby, zorganizować badania archeologiczne"
nie żebym sie czepiał tego, że skopiowałeś, Tomku, mój post do swojego artykułu - cieszy mnie to, że mamy podobne opinie na ten temat - ale mógłbyś przynajmniej poprawić po mnie literówki :) pozdrawiam |
|
| Autor: | jms-bytom [ środa, 10 grudnia 2003, 01:06 ] |
| Tytuł: | |
:1 dobre Mirek ,dobre-coz cieszmy sie ze inni Cie cytuja!!! Przekaze koledze wniosek o czesc honorarium :lol: |
|
| Autor: | Robi [ środa, 10 grudnia 2003, 12:27 ] |
| Tytuł: | |
Tylko kogo to obchodzi? Wkurzamy się my, pasjonaci, kolekcjonerzy i cały światek wokół nas. Niestety takie prawo wymyśliły 2 osoby, a gościowie, którzy to głosowali nawet nie wiedzieli w jakiej sprawie podnoszą rękę. W jaki sposób przeciętny poseł jakiegokolwiek ugrupowania ma mieć świadomość co tak naprawdę w danej ustawie jest i czy to jest racjonalne czy nie? Równie dobrze mogliby głosować nad legalnością matematycznych zasad całkowania - ich wiedza w tym temacie byłaby pewnie adekwatna do naszego przypadku. Podejrzewam, że ta ustawa głosujących interesowała tyle co zeszłoroczny śnieg i dlatego mamy ją taką jaka jest. :? |
|
| Autor: | mirek [ środa, 10 grudnia 2003, 19:11 ] |
| Tytuł: | |
Rzeczywiscie, Robi ma racje. Patrzac w ogole na to, jak sie w Polsce tworzy prawo - czy mediale, czy dotyczace jednorekich bandytow czy setki, a wlasciwie tysiace, innych - nie mam najmniejszych zludzen co do kwalifikacji naszego parlamentu. Zreszta, trudno sobie wyobrazic jakakolwiek kogokolwiek kto znalaby sie na wszystkim w takim stopniu zeby sie o tym wypowiadac, o tworzeniu prawa nawet nie wspomne. Po to sa wiec experci, zeby pomagali poslom w tworzeniu tego prawa i tutaj trzeba przyznac, ze, jakby nas tu nazwac- poszukiwacze skarbow nie dopilnowali tego, zeby ich- czyli nasze- interesy byly wziete pod uwage podczas tworzenia tego prawa. a ze archeolodzy sa lepiej zorganizowani to dostali prawo pod siebie. z jednej strony zatem to nasz wspolna wina, ze nie zorganizowalismy sie w stopniu wystarczajacym zeby wyslac swojego przedstawiciela do prac nad ta ustawa, a z drugiej, ile innych ustaw w sprawach, w ktorych sie nie organizujemy- a przeciez chyba zaden z nas nie jest tylko poszukiwaczem skarbow - powstaje tylko i wylacznie przy udziale kogos, kogo interesy nie sa do konca zbiezne z naszymi? odnosze wrazenie, ze wiele :( a to prowadzi do oczywistej, zdaje sie, konkluzji, ze jest to w naszym wlasnym interesie - w interesie poszukiwaczy skarbow - zeby sie w jakis sposob zorganizowac i postarac sie o zmiane tego prawa. Jesli sie zgadzamy, Robi, ze prawo zostalo stworzone przez waska grupe ludzi i poslowie glosujac nie mieli pojecia nad czym glosuja to znaczy, ze przedstawiajac rozsadne argumentu daloby sie przekonac tychze poslow, zeby zaglosowali inaczej. Ergo: 100 000 podpisow nie zbierzemy, bo ani zadnemu z nas sie nie bedzie chcialo za tym az tyle chodzic, ani nie mam y na to srodkow etc., ale skoro mozna prawo nowelizowac to moze udaloby sie dojsc do ktoregos z poslow i przekonac go, zeby podjal sie tej inicjatywy. a zawczasu przygotowac pakiet rozsadnych argumentow do walki z "lobby archeologow" - z ktorymi naprawde nie musimy walczyc, poniewaz nie sadze, aby nasze interesy byly sprzeczne. to po prostu kwestia "rozgraniczenia strefy wplywow". Nie mam w tej chwili czasu, abu studiowac ta ustawe punkt po punkcie, ale zdaje sie, ze glowne rozbieznosci zasadzaja sie w definicji zabytku archeologicznego (umowmy sie, ze ani zardzewiale czesci broni czy maszyn, ani pojedyncze monety nie sa zabytkami archeologicznymi, ktore powinny znajdowac sie tylko i wylacznie pod piecza panstwa - czyli, de facto, pod ziemia :) ), w regulacjach dotyczacych broni kolekcjonerskiej i innych militariow (z absurdalnym prawem, ktore stanowi, ze nie wolno posiadac "zadnych czesci wojskowego wyposazenia") oraz w dopuszczeniu mozliwosci amatorskiego poszukiwania wyzej wymienionych artefaktow. To zas musialoby sie wiazac z jednej strony ze zrezygnowaniem przez panstwo z roszczen wobec wszystkiego, co lezy w Błąd-nie "ziemii" a "ziemi" i traktowania tych rzeczy jako rzeczy zgubionych (lub porzuconych), a co za tym idzie wyplacania stosownego „znaleznego” osobom zglaszajacym odnalzenienie tych rzeczy, lub z wprowadzeniem definicji „artefaktu o znikomej wartości archeologicznej” (czy „historycznej”- trzeba by sie zorientowac co do terminow, bo one takze zmieniaja sens prawa). Celowo zwracalbym tutaj uwage na to, zeby chodzilo o wartosc historyczna przedmiotow, nie o ich wartosc materialna, bo jesli chodzi o monety, to o tyle o ile np. zlota pieciorublowka jest moneta dosc wartosciowa, to jej wartosc historyczna jest zadna; z drugiej strony, np. bezwartosciowa w sensie materialnym ozdoba moze byc unikatowym artefaktem historycznym, etc. Z naszej strony, uwazam, ze trzeba bydopuscic dwa podstawowe ustepstwa: 1) obowiazek rejestracji- a sensie zgloszenia, ze sie szuka, nie w sensie uzyskiwania pozwolenia. Ewentualnie, zglaszania, ze szuka sie w danym rejonie (a organ przyjmujacy zgloszenia- np. konserwator zabytkow- udzielalby w takim wypadku informacji o stanowiskach archeologicznych na danym terenie – zeby nie wchodzic archeologom w odkrywki, czy miejsca planowanych odkrywek) 2) obowiazek zglaszania znalezisk historycznie wartosciowych (a w takim wypadku panstwu przyslugiwaloby prawo do ich pierwokupu, po negocjowajnej cenie rynkowej) – jak sie nie myle, podobne prawo obowiazuje w Wielkiej Brytanii. Wiadomo, nie kazdy bedzie wiedzial, co jest, a co nie jest wartosciowe, ale skoro dzialalibysmy legalnie, to moznaby ze swoimi znaleziskami zglaszac sie np. do konserwatora zabytkow w celu ich identyfikacji.... Moze na poczatek tyle starczy. Co Wy o tym myslicie? Ktos jest zainteresowany chodzeniem za sprawa po urzedach etc. :que Oczywiscie wszystko to, co napisalem wymaga (za)istnienia jakiejs kultury prawnej, poszanowania dla wlasnosci prywatnej i zaufania w stosunku tak do obywateli (tomy :) ) jak i do panstwa, a tak naprawde to ja nie mam zludzen i nie sadze, ze panstwo (czyli takze konserwarorzy zabytkow) zechcieliby bez walki zrezygnowac z raz nabytych przywilejow. Ufff.... ale sie napisalem! :comp |
|
| Autor: | Robi [ czwartek, 11 grudnia 2003, 11:28 ] |
| Tytuł: | |
mirku, ja dokładnie mam te same przemyślenia i podobne pomysły - marzenia co do tej ustawy. Nie chcę wchodzić archeologom w paradę, ani zubażać naszego dobra narodowego, ale jednocześnie chcę uprawiać swoje hobby - podobnie jak inni. A tu ustawą podcięli nam skrzydła, że się tak wyrażę... |
|
| Autor: | Toper [ piątek, 12 grudnia 2003, 21:05 ] |
| Tytuł: | |
Mam pytanie: w jakiej gazecie był zamieszczony ten artykuł :que |
|
| Autor: | Mrand [ wtorek, 16 grudnia 2003, 13:26 ] |
| Tytuł: | |
Konkluzja? Sprawy jak zawsze idą swoim torem mimo, iż mamy wśród nas wielu uczonych w piśmie. Popatrzcie jak świetnie przed zmianą prawa bronią się myśliwi. Dlaczego? bo strzelanie do Bogu ducha winnej zwierzyny jest modne i dotyczy wprost nie jednej poselskiej d... lub d... tzw. dżrzyszczy - ministrów, dyrektorów, komendantów itp. O sprawie trzeba pomyśleć praktycznie. Pozdrawiam Mrand |
|
| Autor: | jankos [ wtorek, 16 grudnia 2003, 19:28 ] |
| Tytuł: | |
Mrand, rozumiem o co Ci chodzi z praktycznym podejsciem - ja jednak mam opory przed zostaniem poslem czy innym ministrem - zbytnio sam siebie szanuje :D Pozdrawiam - jankos. |
|
| Strona 1 z 1 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|