|
witam
jakis czas temu zamiescilem w pewnej gazecie
ogloszenie nastepujacej tresci...
Militaria, bagnety, orly, szable, cuda niewidy - kupie;
przez kilka dni telefon milczal, nie liczac
jednego pana, ktory chcial sie pozbyc za kosmiczna
kwote przedwojennej mapy topograficznej;
az do dzis;
dzwoni do mnie facet;
wie pan, mowi, przyjechalem niedawno z Grecji,
i taki pas przywiozlem, no wie pan, z nabojami,
udalo mi sie przewiezc przez granice,
ale tych naboi tam nie ma wszystkich,
to tylko fragment pasa, nie chce pan..?
i tutaj tlumacze panu ze interesuja mnie np. helmy,
albo stare szable...
no ale gosc nie daje za wygrana,
i pyta, a nie wie pan ile to warte,
gdzie by to mogl opylic?
no i znowu rozbija sie o moj mur niewiedzy,
ale podnosi sie szybko i bez zastanowienia wali:
a karabinek, wie pan, taki karabinek szybkostrzelny,
nie dodal czy chce sprzedac, czy kupic,
w zasadzie wyeksponowal jedynie
slowo "karabinek szybkostrzelny",
no wiec ja mu szybko powiedzialem wyraznie,
ze zadna amuicja i bron mnie nie interesuje,
po czym gosc zdazyl powiedziec jeszcze,
cos w stylu "na pewno (?)", i pozegnalismy sie..
pomijajac, ze gosc mial dziwna wymowe,
oraz ogolnie sprawial dziwne wrazenie,
to wszystko nawet dla srednio rozgarnietego
wolnomysliciela wydaje sie bez sensu, po za jednym
aspektem...
prowokacja
i tutaj zaczalem miec watpliwosci co do wlasnych
zamierzen, skoro na dzien dobry spotyka mnie taka historia..?
a moze ktos z Was mial juz podobne doswiadczenia,
no i czy juz powinienem sie bac czy jeszcze nie..?
pozdrawiam wszystkich
marti
|