Cytuj:
Z tym BFO to nie jest prawda. Polski wykrywacz min (znany - naprawdę ! - w świecie jako Polish Mine Detector, albo Mine Detector, Polish type nr 1 lub nr 3) to była konstrukcja TR-VLF (f=1,1kHz o ile to nie pomyłka w druku).
No cóż...
A tak prawdę mówiąc to mamy powód do dumy:
Za "The History of Landmines"; Mike Croll; str 54
Zaminowanie plaż miało nieoczekiwane konsekwencje. Ponieważ obrona Brytanii stawała się coraz bardziej zorganizowana, stawało się niezbędne rozminowanie albo "przeniesienie" pól minowych. Pierwotne metody rozmieszczania min były na tyle kiepskie, że stało się konieczne opracowanie zupełnie nowych sposobów, oczyszczania, kładzenia i rejestrowania położenia min. Trudności były potęgowane z powodu przesuwania się min zakopanych w ruchomych piaskach plaż. Wymogło to na Ministerstwie Wojny opublikowanie specyfikacji detektora min w okresie zimy 1941 /42. W rezultacie przyjęto projekt złożony przez porucznika Józefa Stanisława Kosackiego, polskiego oficera łączności, który ewakuował się do Francji, a następnie w 1940 do Brytanii
Polski detektor miał dwa uzwojenia. Jedno z nich było połączone z generatorem akustycznym. Drugie było połączone ze wzmacniaczem i słuchawkami. Kiedy uzwojenia znalazły się w pobliżu obiektu metalowego, naruszane było zrównoważenie między nimi i w słuchawkach pojawiał się sygnał. Sprzęt ważył blisko 30 funtów i mógł być obsługiwany przez jednego człowieka. "Polski" detektor był rozwijany podczas i po wojnie i wersja "Mark 4c" była używana przez Brytyjską Armię do 1995. Doświadczenie zdobyte na polach minowych frontu wewnętrznego potwierdziło później użyteczność podczas całej wojny (jakoś tak ;) ). Podczas gdy Niemcy górowali w technice projektowania i kładzenia min, Brytyjczycy byli wielkimi wynalzcami w technice rozminowania, w zasadzie z konieczności wynikającej z ich własnych prowizorek.
Za Time Magazine/Canadian Edition, March 8, 1999 str 18:
W ubiegłym tygodniu wice prezes Time Warner przeprosił za dowcip jakoby polscy żołnierze rozminowywali teren nogami. W rzeczywistości, polski oficer wymyślił pierwszy praktyczny elektroniczny detektor min w czasie Drugiej Wojny Światowej. Zimą 1941-42, Brytyjskie Ministerstwo Wojny wybrało projekt mocnego i wytrzymałego detektora min. Był to zgłoszony anonimowo przez porucznika Józefa Stanisława Kosackiego, oficera łączności z I-szego Korpusu Polskiej Armii, stacjonującego w Szkocji w następstwie porażki Polski w 1939. Jego wynalazek został wypróbowany i wdrożony, a 500 detektorów min No 2 ("Polskich") zostało wysłane na Zachodnią Pustynię w czasie walk o El Alamein (Ósma Armia Generała B. Montgomery'ego). W rezultacie podwojono szybkość brytyjskich żołnierzy na gęsto zaminowanych piaskach (z 100 do 200 metrów na godzinę). Na tej konstrukcji bazowano przez 50 lat i po raz ostatni widziano wykrywacz wywodzący się z niej w akcji z Brytyjskimi Siłami Zbrojnymi w 1991 w czasie Wojny w Zatoce.
i jeszcze z wywiadu Jana Zakrzewskiego (przyjaciela Kosackiego) dla prasy:
Jego wynalazek nie został opatentowany. Dał go w prezencie Brytyjskiej Armii. Dostał za to list dziękczynny od króla. Anglicy byli bardzo szczęśliwi, że mogli wnieść coś do kooperacji z Amerykanami, czego ci nie mieli.
Wszystko za:
http://www.eurofresh.se/detector.html