|
Pobojowisko grochowskie w dniu 12 maja 1831 r. widziane przez ppłk. Marcina Smarzewskiego
...jadę do kwatery głównej polskiej w Kałuszynie. Przez Pragę, szańcami i palisadami warowną, jej spalonym od strony Miłosny przedmieściem, makademizowanym gościńcem, popod żelazną kolumnę...sięgamy sławnych tylu morderczymi o byt i o niepodległość Polski bitwami grochowskich nizin. Z osad i letnich willi, czyli pałacyków, zaledwie okopciałe sterczą jeszcze kominy, ściany pogruchotane od kul i kartaczów, drzewa i ogrodzenia powycinane i popalone, ani śladu życia - męczący śmierci i spustoszenia widok...młodocianym liściem wesoło zieleniały się olszowe zarośla...a na otaczających je łąkach, wiosennymi ubarwionych kwiaty, gęste świeżo poległych bielały się marglowym pokryciem mogiły...Fosy około gościńca zarzucone złomkami łożysk broni, lanc, siodłami, kaszkietami, ładownicami i trupami końskimi lekko przykrytymi, około których psy i kruki w nieustannej robocie i walce. Był to dzień ciepły, powietrze też cuchnące, duszne.
|