Teraz jest piątek, 3 kwietnia 2026, 08:25

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: STUDNIE
PostNapisane: środa, 5 listopada 2003, 15:51 
Offline
Starszy Chorąży
Starszy Chorąży

Dołączył(a): środa, 9 kwietnia 2003, 00:00
Posty: 153
Lokalizacja: MIASTKO (Rumelsburg)
Witam
Na "moim" terenie w pobliżu gospodarstw występują studnie, oczywiście są zaśmiecone liśćmi kołkami zdechłe szczury itp. :dnc
Czytałem Wasze posty na temat studni i nie znalazłem informacji o urządzeniu do oczyszczania starych studni.
Pytanie
Czy ktoś skonstruował coś w kształcie łyżki koparki do eksploracjii studni? :ups:
Idzie ZIMA i mam zamiar coś takiego skonstruować. Jeśli macie jakieś pomysły proszę o info.
Wydaje mi się że urządzenie powinno być błąd ortograficzny!!! w jakiś przekaźnik hydrauliczny lub sprężynowy do zamykania szczęk. a część chwytna powinna być wykonana z wygiętych prętów wyciąganie śmieci i fantów ręcznie lub wyciągarką samochodową. :?
Pzdrawiam Wiesiu


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 5 listopada 2003, 16:56 
Offline
Major
Major

Dołączył(a): poniedziałek, 28 października 2002, 01:00
Posty: 431
Lokalizacja: okolice
Witam

Kiedyś widziałem operację czyszczenia/pogłębiania zamulonej studni. Ekipa miała cos na kształt łyzki złożonej z dwoch połówek. Opuszczali tę łyżkę na łańcuchu od wiadra, a za pomoca dodatkowego łańcucha ręcznie zamykali połówki.
Poza piachem i starymi okularami (chyba ktoś sie za mocno nachylił) nic ciekawego jednak w studni nie było.
pozdro


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 5 listopada 2003, 17:40 
Offline
Moderator
Moderator

Dołączył(a): środa, 28 maja 2003, 00:00
Posty: 1363
Lokalizacja: Gliwice
ja wiem, ze jak u dziadka poglebialismy studnie to po prostu jeden zlazil na dol z lopata, a ktos u gory odbieral pelne wiadra piasku z dna... i tak, krag po kragu poglebialismy studnie :) oczywiscie niczego nie znalezlismy :(

aaa- jakby co, to schodzac do studni trzeba uwazac na zbierajace sie na dole gazy. nie pamietam co, ale jakis tlenek czy dwutlenek wegla lubi sie zbierac na dole studni a jak sie czlowiek takim paskudzwem zachlysnie to sam nie wylezie- niedawno bodajze 4 osoby zginely w ten sposob gdzies na lubelszczyznie- jeden padl, a inni wskakiwali, zeby pomoc. nie wiem, czy przyznano im oficjalnie nagrody darwina, ale na pewno zasluzyli na nominacje.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 6 listopada 2003, 10:29 
Offline
Templariusz

Dołączył(a): niedziela, 24 lutego 2002, 01:00
Posty: 111
Lokalizacja: Zduńska Wola
Ci goście skakalo do szamba, a nie do studni. Tam opary są faktycznie nardzo toksyczne :dnc


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 6 listopada 2003, 11:25 
Offline
Moderator
Moderator

Dołączył(a): sobota, 16 lutego 2002, 01:00
Posty: 3389
Lokalizacja: Bytom
Oj trafia sie w studniach trafia.
A co do urzadzenia wiesia to sadze ze wiekszosc kopie amatorsko -sapereczkami /co widac nawet na wielu logo/ i nieoplacalne byloby takie urzadzenie o ktorym marzy Wiesiu.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 6 listopada 2003, 14:02 
Offline
Starszy Chorąży
Starszy Chorąży

Dołączył(a): środa, 9 kwietnia 2003, 00:00
Posty: 153
Lokalizacja: MIASTKO (Rumelsburg)
Witam
jms-bytom napisał(a):
Oj trafia sie w studniach trafia.
A i nieoplacalne byloby takie urzadzenie o ktorym marzy Wiesiu.

:anty :anty :anty
Czy w eksploracji?
Czy w budowie?
Czy w konstrukcji?
Pozdrawiam Wiesiu


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 7 listopada 2003, 10:26 
Offline
Major
Major

Dołączył(a): poniedziałek, 28 października 2002, 01:00
Posty: 431
Lokalizacja: okolice
Czy to będzie opłacalne czy nie to zależy od wartości fantów jakie tym urzadzeniem wyciągniemy.
Jak ktoś ma smykałkę do majsterkowania, przydomowy warsztacik i pare narzedzi to budowa jakiejś prostej łyżki zamykanej recznie lub za pomoca spreżyny to nie problem, ale jak to ma byc zamykane hydraulicznie to licząc pompe, weze itd. to sumka moze wyjsc powazna.
pozdro


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 30 stycznia 2004, 12:57 
Offline
Starszy Plutonowy
Starszy Plutonowy

Dołączył(a): piątek, 19 grudnia 2003, 16:10
Posty: 54
Lokalizacja: Lublin
Ja cos takiego wlasnie konstruuje. Napisz, prosze, na priva to mozemy wymienic sie uwagami (jesli to jeszcze oczywiscie aktualne).
Wykombinowalem tak, ze nie potrzeba zadnej sprezyny ani hydrauliki do zamykania ;)

Jesli chodzi o gazy w studniach to oczywiscie szamba sa duzo gorsze (gl.siarkowodor, H2S, ktory notabene jest rownie toksyczny co cyjanowodor, HCN), ale gdy na dnie studni nagromadzi sie CO2 w duzych ilosciach (zwlaszcza suche studnie) to efekt jest rownie niewesoly :o

pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 30 stycznia 2004, 23:49 
Offline
Weteran
Weteran

Dołączył(a): czwartek, 28 lutego 2002, 01:00
Posty: 570
To nie jest żart ;) . "Pracował" już może ktoś z kanarkiem w studni ? Dawniej były w kopalniach bo podobno reagują na gaz. Pomyślałem sobie żeby tak spuścić takiego najpierw w klatce do studni, a nuż zareaguje :) .


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 31 stycznia 2004, 13:22 
Offline
Pułkownik
Pułkownik

Dołączył(a): piątek, 30 sierpnia 2002, 00:00
Posty: 523
Lokalizacja: Łaziska Górne/Górny Śląsk
Witam Zbv!!!
No oczywiscie,że zareaguje "po prostu" piszemy oddzielnie - błąd ortograficzny!!! wyciągniesz niestety martwego,a szkoda by było.
Są jeszcze inne sposoby na stwierdzenie obecnosci gazu.Co nie co wiem na ten temat,przecież byłem kopidołem no nie?
Pozdrawiam serdecznie SZPERACZ


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 31 stycznia 2004, 14:41 
Offline
Weteran
Weteran

Dołączył(a): czwartek, 28 lutego 2002, 01:00
Posty: 570
Szperacz napisał(a):
No oczywiscie,że zareaguje "po prostu" piszemy oddzielnie - błąd ortograficzny!!! wyciągniesz niestety martwego,a szkoda by było.

No oczywiście nie tak ekstremalnie :lol: . Wystarczy że zacznie trochę ćwierkać i już go wyciągam ;) . Wiem że istnieją takie elektroniczne czujniki. Niestety, u sąsiada prędzej znajdziesz kanarka niż taki czujnik.

W XVIII i XIX wieku kanarki były nieodzownymi towarzyszami górników, ponieważ zauważyli ich niezwykłą wrażliwość na toksyczne gazy ulatniające się w kopalniach. Tym samym złe samopoczucie kanarka w kopalni było ostrzeżeniem i sygnałem dla górnika do ucieczki z zagrożonego miejsca.
(Tekst "pożyczony" z http://www.republika.pl/canaris1/pochodzenie.htm )


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Można przedmuchać
PostNapisane: sobota, 31 stycznia 2004, 15:02 
Offline
Kapitan Petersen

Dołączył(a): czwartek, 9 stycznia 2003, 01:00
Posty: 1486
Lokalizacja: Stare Dunajczyska
Witka !

Parę razy pogłębiałem studnię (niestety nie w piaseczku lecz w glinie zmieszanej ze skałą - Małopolska) i nawet miałem kiedyś do czynienia ze sporym stężeniem dwutlenku węgla na dnie (sam sobie go wyprodukowałem, wydychając). Myślę, że obejdzie się bez kanarka, ale:

Pracujemy w studni mając ubezpieczenie w postaci 1 -2 osób na górze, które kontrolują to co się dzieje z facetem na dnie

Dobrze mieć (o góry) komórkę z wpisanym numerem straży pożarnej

Przed przystąpieniem do roboty w studni przedmuchać ją spuszczając na dno węża ogrodniczego podłączonego do kompresorka albo odkurzacza. Jeśli się da odwrocić ciąg, to jeszcze lepiej wyssać zalegające na dnie gazy np. przez odpowiednio przedłużony odkurzacz, a dopiero potem przedmuchać. Taką operację warto powtórzyć od czasu do czasu, czyli zrobić większe wietrzonko. Prócz tego na bieżąco warto mieć jakiś wąż przez który (pyr, pyr, panie dzieje) powolutku dopływa trochę świeżego powietrza z góry. W płytszych studniach stosowaliśmy mocne wentylatory pokojowe, które z powierzchni nadmuchiwały powietrze w głąb. Można taki umieścić (umocować i to porządnie !!!) u góry studni, można opuścić na lince np. do połowy wysokości studni.

Warto robić częste przerwy i zmiany z kolegami.

Przez cały czas roboty trzeba mieć opuszczoną drabinę (jeśli wysokość nie przeszkadza, choć drabina bardzo ogranicza ruchy - wtedy można ją podwiesić na pewnej wysokości nad dnem),
drabinkę sznurową lub linę z przyrządami zaciskowymi do podchodzenia, a na tyłku uprząż. Sam używałem tego ostatniego zestawu, wychodząc z założenia, że nawet jeśli nie będę miał siły wytargać się w górę, to zdąże sięjeszcze wpiąć, a tedy wydłubią mnie kumple albo strażacy.

Nie jarać fajek na dnie (nie chodzi o żadne wybuchy, lecz o to, że papieros jest konkurentem człowieka w zdobywaniu powietrza, a w zamian daje sporo smogu). Jarałem czasem na dnie studni, ale co to było za jaranie - nie smakowało, a zadyma wisiała potem przez 10 minut.

Od czasu do czasu zapalić zapalniczkę.

Jeśli zapalniczka ma problemy z zapaleniem się albo płomień jest jakiś dziwnie niemrawy to (albo zamokła) albo trzeba szybko wyjść na spacer. Podobnie, gdy zaczyna boleć głowa (kołatanie w skroniach) albo nasz oddech jest dziwnie coraz szybszy (bo powietrze ma coraz mniej tlenu, więc musimy wdychać wiecej, żeby zaabsorbować odpowiednią dawkę).

Większość studni w których pracowałem była dość bezpieczna pod względem jakości powietrza, ale były wyjątki. Myślę więc, że do większości z nich można się dobrać bez żadnych ceregieli, a dopiero gdy zaczną się jakieś czary - próbować je odczyniać.


Trzeba pamiętać, że w studniach jest sporo innych zagrożeń - np. zwyczajny uraz, choćby od uderzenia w głowę spadającym wiadrem. W takich warunkach akcja ratowania nieprzytomnej osoby to jest naprawdę złożona sprawa i trzeba mieć to na uwadze biorąc się za robotę w studni. Dlatego warto mieć u góry prosty zestaw do tamowani i opatrunków, żeby rzucić gościowi na dół a nie proponować facetowi z krwotokiem tętniczym (zaciąłem się łopatą przy goleniu chłopaki), żeby wyszedł na górę (czasem kilka minut) to coś z tym zrobimy, albo pojedziemy na pogotowie.

Ale to wcale nie jest takie straszne jak wynika z mojego tekstu :)

Test


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 31 stycznia 2004, 19:03 
Offline
Pułkownik
Pułkownik

Dołączył(a): sobota, 21 września 2002, 00:00
Posty: 526
Lokalizacja: Tczew
Test a nie lepszym rozwiazaniem byloby uzywanie dotleniaczy alpinistycznych w sprayu(tlen w puszce)wiem, ze w sklepach alpinistycznych cos takiego maja. Nie musisz nosic sprzetu i wystarczy ze raz na 5 minut lukniesz pare oddechow.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 2 lutego 2004, 15:39 
Offline
Starszy Plutonowy
Starszy Plutonowy

Dołączył(a): piątek, 19 grudnia 2003, 16:10
Posty: 54
Lokalizacja: Lublin
Nie jestem pewien, ale na zdrowy chlopski rozum uzywanie takich dotleniaczy w temperaturze duzo powyzej zera moze byc odrobine niebezpieczne: nie wiem pod jakim cisnieniem to jest (nie widzialem), ale gaz pod cisnieniem, ktory ulega rozprezeniu ulega silnemu ochlodzeniu. Jezeli jestesmy wysoko w gorach i jest niska temperatura (a raczej w takich warunkach tego sie uzywa) to pol biedy, ale przy silnie dodatnich moze nastapic zbyt duzy szok termiczny i nastapi byc moze skurcz krtani tudziez oskrzeli. A to juz moze byc niebezpieczne. Lepszy juz kanarek ;)
A najlepszy (hmm) narzad spuszczany na sznurku z gory;)

pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 2 lutego 2004, 16:54 
Offline
Porucznik
Porucznik

Dołączył(a): poniedziałek, 1 grudnia 2003, 01:07
Posty: 314
WITAM!!
Panowie!!!! .Po co męczyć biednego kanarka?? Mamy "przecież błąd ortograficzny!!! XXI w . Do sprawdzania tego czy na dnie studni znajduje się powietrze czy gaz lub dwutlenek węgla jeszcze do niedawna stosowane były specjalne lampy zasilane denaturatem Lampa taka przypomina z wyglądu poczciwą lampe naftową.Jednak nieco się od niej różni budową .Niestety na dzień dzisiejszy nie dysponuje skanem tego wynalazku,ale postaram się opisać słowami. Właśnie wczoraj w związku z tym tematem oglądałem takową lampe u siebie w pracy.A więc idąc od dołu....
1 zbiornik na denaturat wys 3 cm z wlewem od spodu
2 dysza z której wychodzi płomień obudowana szklanym kloszem wys ok 5cm
3 do zbiornika na wysokości klosza przymocowane jest coś w rodzaju małego peryskopu [po spuszczeniu lampy na dół widać z góry czy płomień się pali]
4 Do klosza przymocowany jest walec z drobnej siatki średnicy ok 4 cm i wys ok 15cm przez który dostaje się powietrze lub co tam innego...
5 siatkowy walec zakończony jest kapturkiem oraz kólkiem do przymocowania linki

Zasada jest taka :wlewamy denaturat podpalamy i spuszczamy lampe do dołu . Z góry patrzymy czy płomień nie zgasł. Jeżeli płonień nie gaśnie można śmiało wchodzić. Jeżeli płomien zgasnie i ktos jest na dole wyciagamy gościa natychmiast.
Urządzenia takie do niedawna stosowane były MPWiK przy wchodzeniu do kanałów i tym podobnych miejsc.Obecnie lampy wypierane są przez czujniki elektroniczne sygnalizujące niebezpieczeństwo dzwiekiem [ale to juz inna kasa] No i to byłoby na tyle

Pozdrawiam PIŁA


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL