|
Witam wszystkich miłośników lektur naszego dzieciństwa.
Według wszelkich oznak na niebie i ziemi sympatyczna Hanka z "Wyspy Złoczyńców" miałaby dziś ... 62 lata, a więc mogłaby być naszą babcią, albo mamą niektórych z nas (od mojej mamy byłaby młodsza o osiem lat).
W rozdziale XIII książki, Hanka opowiada o historii bunkrów na lini Wisły w rejonie Antoninowa (vel Aleksandrowa w rejonie Ciechocinka), a przy okazji zdradza sekrety swojego wieku.
Dziewczyna opowiada, że Niemcy zbudowali bunkry na wiosnę 1944 spodziewając się ofensywy sowieckiej.
Pan Samochodzik pyta:
"- Niemcy jednak, zdaje się, nie wykorzystali tych umocnień dla obrony?
- Nie zdążyli. Armia Radziecka przystąpiła do ofensywy bardzo gwałtownie i od razu w kilku miejscach. Niemcy bali się, że broniąc się tutaj, zostaną otoczeni. Dlatego opuścili ten teren bez jednego wystrzału. Wiem to od swego ojca, bo sama miałam wówczas dopiero trzy lata" - odpowiada mu Hanka.
Jak wiemy ofensywa sowiecka na linii Wisły nastąpiła w styczniu 1945. Wówczas Hanka miała trzy lata, a więc urodziła się w 1942 r.
Może ktoś potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy w rejonie Aleksandrowa rzeczywiście są jakieś umocnienia z II wojny światowej? Może trezba będzie zdać to pytanie w dziale "Bunkry i podziemia", bo tu zaglądają chyba tylko najbardziej fanatyczne jednostki? :)
--------------------------------------
Z młodzieżowych książek Nienackiego najbardziej lubię powracać do (od najfajniejszej w dół):
1. Uroczysko (Tomasz wyjeżdża z archeologami na badania naukowe kurhanu zagubionego na maleńkiej wysepce pośród bagien. Przy okazji natrafia na trop fascynującej zagadki, którą skrywa stojąca opodal romańska kolegiata. Tajkemniczy KTOŚ wciąż krzyżuje plany archeologów, wprowadzając na wysepce, czyli tytułowym uroczysku, nastrój tajemnicy i sensacji. Ów ktoś to rzekomo diabeł Kuwasa - tak Nienacki przechrzcił diabła Borutę wywodzącego się z bagien otaczających prawdziwą kolegiatę, w Tumie pod Łęczycą.
U pana Boruty w domu byłem kilka lat temu - mieszka na zamku w Łęczycy, gdzie zjanduje się poświęcona mu wystawa. Najbardziej podobała mi się rzeźba ludowa "Boruta niosący rannego partyzanta". Jest coś wzruszającego w dziele ludowego artysty, który wierzy, że diabeł Boruta jako miejscowy trzyma z naszymi partyzatami i ratuje jednego z nich przed Niemcami albo samotną śmiercią na bagnach. Dzień wcześniej, gdy dojechałem w te okolice musiałem gdzieś rozbić namiot, ale w wysoce rolniczym terenie było tu trudne (wsio kukurydza :) ) Zrozpaczony rozbiłem z narzeczoną (dziś żona) namiot w jakimś przydrożnym skrawku porośniętym rzadkimi sosenkami między ruchliwą szosą a rżyskiem pszenicy. Prez całą noc budziły nas ciężarówy, a rano przywitał nas deszcz. Okazało się jednak, że nie trafiliśmy tak najgorzej bo nieświadomie rozbiliśmy się w miejscowości Piątek, która jest geometrycznym środkiem Polski. Z piątku pochiodziła też figura Chystusa Frasobliwego z powieściowego ogrodu głuchaczka Justa. W sumie czy to Pan Samochodzik, czy inny powód - każdy pretekst do podróżowania po Polsce jest dobry, byle nie siedzieć w domu.
2. Pan Samochodzik i templariusze (Tomasz wyrusza z trzema harcerzami na poszukiwanie legendarnego skarbu zakonu, który według francuskiego towarzystwa poszukiwaczy skarbów w okresie kasaty templariuszy został przewieziony i ukryty w Polsce. Pan Samochodzik po licznych perypetiach dociera do zagubionej na Ziemi Chełmińskiej wioski, która kryje ruiny podziemi pierwszej stolicy zakonu krzyżackiego, któremu templariusze rzekomo mieli powierzyć swe skarby. W podziemiach pan Tomasz odnajduje szkielet chłopa z glinianymi dwojakami, a za drugim razem uwięzioną piękną Karen Petersen ...).
Lubię klimaty Kortumowa, ale też zwiedzanie zamku w Malborku, no i oczywiście śmieszne sceny: rozmowa kapitana Petersena z Malinowskim w Malborku (panie marynarz, kajaki wypożyczam, yes, yes k-a-j-a-k-i) oraz moment, gdy harcerze i Ewa usiłują namówić gospodynię proboszcza z Kortumowa do wypożyczenioa im klucza od piwniczki w sadzie kryjącej krzyżacką studnię (teoria prądów błądzących oraz zapobieganie im przez nałożenie krzyżyka z leukoplastu na kłódce + gwizdnięcie na palcach :) )
W Malborku byłem kilka razy. Do dziś szukam pierwowzoru Kortumowa. Według znawców tematu po części jest nim kaplica templariuszy i studnia w Chwarszczanach w Zachodniopomorskiem. Mam jednak przeczucie, że coś można jeszcze dodać do tego i to COŚ znajduje się na Ziemi Chełmińskiej lub w okolicach. Być może pomysł opisania pierwszej stolicy krzyżackiej (poprzedzającej Malbork) zrodził się u Nienackiego pod wpływem informacji o nieistniejącej dziś miejscowości Zantyr w widłach Wisły i Nogatu).
3. Księga Strachów (Pan Samochodzik wraz z trzema harcerzami poszukuje pamiętnika hitlerowskiego zbrodniarza Konrada von Haubitza. Cudowne przebłyski klimatów zimnej wojny - pojedynki agentów naszego i obcych wywiadów. Super włóczęga po Pojezierzu Myśliborskim z niemal rzeczywistym zapachem konserwy "turystycznej" :) i gotowaniem herbaty na kuchenkach turystycznych. Będąc jeszcze przysłowiowym "przecinkiem" w rodzinie , po pierwszym przeczytaniu Księgi Strachów zacząłem z młodszym bratem zbierać pieniądze na wymarzony namiot. Niestety po jakimś czasie skromna zawartość skarbonki uległa zdefraudowaniu, mimo licznych pieczęści zabezpieczających, odciskanych 10-groszówkami w tuszu na paskach papieru naklejanych na otworze wrzutowym i jak się okazało wyrzutowym. Nieodzownym narzędziem przy tej operacji okazał się nóż kuchnny, po którego ostrzu monety sypały się jak złoto, gorzej z banknotami, ale tych było mniej. Do dziś Zdarłem już parę namiotów, z którymi zjeździłem spore połacie naszego kraju /nie licząc Albanii, ale to było już służbowy NS/. Żaden namiot nie był tym, który wymarzyłem sobie w dzieciństwie... Wtedy wizja posiadania namiotu była jednoznaczna z przeżywaniem pasjonujących przygód na miarę Pana Samochodzika; właściwie prawie to samo co wykupienie biletu na wyprawę na tylnym siedzeniu jego wehikułu.
4. Niesamowity Dwór. (Pan Samochodzik zostaje zesłany jako kustosz organizującego się muzeum na prowincji, które ma powstać w zapuszczonym dworze otoczonym starym parkiem. Towarzyszą mu prezbojowa panna Wierzchoń i sympatyczny olewus kolega Jan Bigos z czerwoną gitarą, której dźwięki potrafią podziałać nawet na złoczyńców <<na próżno stukacie, na próżno szukacie :) >>. Mottem przewodnim jest zasada: "grunt to się nie przejmować i mieć wygodne buty", której i ja po części hołduję. Zbliża się zima, którejś nocy w parku spada pierwszy śnieg. Praca trójki świeżo upieczonych muzealników raz po raz przerywana jest dziwnymi zdarzenimi, które trudno wytłumaczyć. Pojawia się trop masońskiej tajemnicy, którym zaczyna podążać pan Tomasz...
5. Nowe Przygody Pana Samochodzika /Kapitan Nemo/ (Pan Tomasz wyrusza na poszukiwanie ciężarówki z ładunkiem bursztynowych muzealiów, zatopionej na Mazurach pod koniec II wojny światowej; zima 1944/1945, pod uciekającą przed Sowietami ciężarówką załamuje się lód na jeziorze. Przy okazji poszukiwań, Pan Samochodzik zmaga się z młodzieżowym gangiem Czarnego Franka oraz wykazuje iście końską cierpliwość w kontaktach z niejakim panem Anatolem oraz jego ekipą, który doprowadziłby swoim szachowaniem do szału nawe św. Franciszka. Klimat słonecznych i beztroskich wakacji nad Jeziorakiem) Polecam czytanie tej książki zawsze z mapą Jezioraka w ręce (no, i ewentualnie regulaminem PZW :) )
Ech... co ja tu będę się rozpisywał. Wszystkie Samochodziki umieszczę na takiej liście exequo (chyba tak się to pisze), bo w każdym jest coś fajnego ... i szmat mojego dzieciństwa, którego już nigdy nie doświadczę (chyba, że faktycznie istnieje reinkarnacja). Tak więc mój ranking wygląda w ten sposób: Uroczysko, a potem na drugiej pozycji wszystkie "Samochodziki" jednocześnie.
Fabułę książek streściłem po to, aby ewentualnie zachęcić do lektury tych, którzy dotąd nie zetknęli się z powieściami Zbigniewa Nienackiego.
A jaki jest Wasz ranking "samochodzików" ?
--------------------------------------
~ @ Dago - taka mama jak Twoja, co czytała "Samochodziki" i zaraziła Cię nimi, to SKARB. Jeśli to jeszcze możliwe, prześlij jej od nas pozdrowienia, a błąd ortograficzny!!! - na pewno.
~ @ Tomek z Katowic - "Wielka heca". nigdy nie czytałem , czy możesz podać na sto procent autora? Pewnie chętnie po nią sięgniemy. Cieszę się, że Ty też wróciłeś do lektury "Samochodzików". Czyż jest na to lepszy czas niż zima?
~ @ Bacchus & Filip 73 - Dagome Iudex. Tak jak piszą chłopaki powyżej, między innymi Filip właśnie. Dodam, że tę trylogię, napisaną u końca swej twórczości, Nienacki uważał za dzieło swego życia.
~ @ Johnny - He, he. Nie Ciebie miałem na myśli pisząc o Niemcach, którzy nie czytają Samochodzików, bo nie znają polskiego. Inna sprawa to ta, że chyba niektóre samochodziki były tłumaczone na niemiecki (wtedy raczej DDR-owski :) )
~ @ Swen - Księga Urwisów to stała pozycja w kanonie moich lektur z dzieciństwa. Wracam do niej co dwa - trzy lata. Jakie tam są klimaty z lat 50-tych, po prostu wczesny PRL z całym przychówkiem kapitalistycznych szpiegów i dywersantów. Jeśli się zaakceptuję tę wynikającą z historii naszego kraju konwencję, to książka jest wspaniała. No i klimaty polskiej wsi okresu powojennego. Prawie jak w "Konopielce".
~@ Feeder - "Raz w roku w Skiroławkach". Ta książka ma duże walory jako powieść psychologiczna, poza tym dla tropicieli twórczości oraz biografii Nienackiego jest kopalnią informacji o pisarzu i miejscu jego zamieszkania - od 1967 r. był to Jerzwałd na Mazurach, jak rozumiem przechrzczony w tej książce na Skiroławki właśnie. Zmordowałem pierwszy tom, drugi czeka od jesieni. Mam tę radochę, że sporo "dorosłych" powieści Nienackiego czeka na moje "pierwsze czytanie" (jak w Sejmie).
Pozdrowienia czytającemu (jak pisał Makuszyński w "Szatanie z siódmej klasy")
Test
Ps. A kto pamięta "A może na jeziorze" Tomasza Sautera, albo "Gdzie ten skarb?" Marty Tomaszewskiej ? [/list][/code][/list][/i][/i][/i][/b]
|