|
Obawiam się Rastcom, że Ty źle tych ludzi pytasz. Nie wypytuj ich, rozmawiaj z nimi. Ludzie mają skłonność do konfabulacji, jeźeli chodzi o sprawy tak ogólne i dla nich niewiele znaczące. Zwłaszcza z tak zamierzchłej przeszłości. Co innego jeżeli rozmawiasz o nich samych, o tym co się z nimi działo, z ich bliskimi, z sąsiadami... Nie raz tak miałem, źe słyszę: "tu nic nie było, Niemcy uciekli, Ruscy przyszli". No nic, ja wiem źe to niemożliwe. Gadamy dalej i okazuje się, źe wszystkich mieszkańców tej wsi Niemcy na okres walk wysiedlili do sąsiedniej miejscowości. Wrócili juź po wszystkim. Świadek przekazuje mi swoje osobiste doświadczenie, rozciągając je na całą rzeczywistość. To moźe być bardzo mylące, dlatego dwa, trzy pytania nie wystarczą.
W zeszłym tygodniu, tą metodą trafiłem na miejsce w granicach jednego z naszych miast, które wygląda jakby od wojny nikt tam nie zachodził. Las 20 metrów od drogi, 300 metrów od osiedla domków jednorodzinnych a tu w świetnym stanie, czyściusieńkie okopy, na przedpolu linia zasieków (oczywiście w ziemi, ale tak jak była rozciągnięta, tak została), wszędzie łuski, leje, no i oczywiście te przeklęte odłamki. Bylem tam raptem 1,5 godziny, ale temat jest na cały sezon. I ani jednej dziury, źadnych śladów poszukiwań. Dziewica :)
Więc warto rozmawiać z ludźmi. Najlepiej po śląsku :)
Pozdrawiam
Renald
PS. Dodaję ogólną mapkę działań. Z powodu małej rozdzielczości jest trochę nieczytelna, ale większych tutaj zamieszczać nie wolno.
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
|