Teraz jest piątek, 30 stycznia 2026, 13:01

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Parę dni przed godziną "W"
PostNapisane: wtorek, 27 lipca 2004, 09:45 
Offline
Chorąży Sztabowy
Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): piątek, 5 lipca 2002, 00:00
Posty: 198
Za parę dni przed nami kolejna rocznica wybuchu "Powstania warszawskiego". Od wczoraj Rezczpospolita drukuje cykl tekstów odtwarzających atmosfrerę panujacą w stolicy tuż przed wybuchem. Poczytajcie bo warto

26 LIPCA

26 LIPCA 1944 ROKU Warszawa sześć dni przed godziną "W" - "Monter" ma zrobić rozpoznanie
Jeszcze bez decyzji


Na ulicach, w domach, w fabrykach szepcze się w Warszawie, że wybuch powstania jest bliski. Ale w środę, 26 lipca 1944 roku, to jeszcze wcale nie było przesądzone.

Kiedy uderzyć jak nie teraz? - dyskutowali Warszawiacy. Rosjanie są na tyle blisko, że nieraz się wydaje, iż słychać odgłosy frontu. Niemców mniej widać na ulicach, a od kilku dni powtarzana jest wiadomość, że wycofali z miasta znaczne siły. Upowszechnia się przekonanie, iż nie będą bronić Warszawy. Nawet represje zelżały, a to już znak, że przestali się czuć tak pewnie.

Stolica dzień po dniu
Warszawa tuż przed powstaniem. Dzień po dniu - jak zapadały decyzje, co się działo w mieście. Od dzisiaj, przez sześć dni, w cyklu tekstów będziemy odtwarzali wydarzenia i atmosferę stolicy sprzed 60 lat. Dziękujemy autorom wykorzystanych opracowań i wspomnień.

Namacalnym znakiem, że Niemcy przegrywają tę wojnę, było to, co się działo w sobotę i w niedzielę. Ulice miasta i wylotówki w stronę Sochaczewa i Łodzi zapełniły się Niemcami, ich sojusznikami, volksdeutschami z rodzinami, wycofującymi się ze wschodu. I nie były to bynajmniej zwarte szyki, jakimi zwykli kroczyć zwycięzcy. Jechali na furmankach przez Wybrzeże Gdańskie, szli w bezładzie, pędząc przed sobą stada owiec.

W czasie tej "lipcowej defilady" zamieniły się role na ulicy. Bogdan Grzymała-Siedlecki: "Teraz my patrzyliśmy z nieukrywaną satysfakcją, łowiąc ponure, przygnębione spojrzenia niedawnych przedstawicieli ÇHerrenvolkuČ". Ani Warszawiacy, ani na szczęście też Niemcy, nie wiedzieli, że w kilku zakonspirowanych lokalach decydował się tego dnia los powstania, los miasta. Już wczoraj, we wtorek rano, po naradzie przy ulicy Tamka 13, gen. Tadeusz Bór-Komorowski, dowódca AK, zarządził "stan czujności do powstania". Ta decyzja była konsekwencją ustaleń sprzed kilku dni, kiedy to gen. Leopold Okulicki "Niedźwiadek", zastępca szefa Sztabu ds. Operacyjnych Komendy Głównej AK, przekonywał "Bora", że Niemcy są na tyle osłabieni, iż nie stawią dużego oporu, a po kilku dniach przyjdą na pomoc Rosjanie.

Władysław Bartoszewski, żołnierz AK, uważa, że w środę, 26 lipca pojawiły się znaki, iż sytuacja się zmienia, że Niemcy jednak postanowili bronić Warszawy. Do miasta zaczęły wracać ewakuowane wcześniej oddziały policji i SS. "Urzędy hitlerowskiego Dystryktu Warszawskiego, które od trzech dni przestały właściwie działać, podjęły teraz częściową pracę. Na murach pojawiły się 26 lipca czerwone afisze, grożące surowymi represjami wobec wszystkich, którzy rozpuszczają fałszywe wiadomości, a także wobec tych, którzy - jak powiedziano - Çzamykają sklepy, nie przychodzą do pracy lub dopuszczać się będą aktów sabotażu i dywersjiČ".

Chcąc być pewnym, czy nic się nie zmieniło, czy wcześniejsza ocena, że Niemcy nie będą ginęli za Warszawę, jest nadal aktualna, gen. Tadeusz Pełczyński "Grzegorz", szef Sztabu KG, polecił 26 lipca zrobienie "intensywnego i odpowiedzialnego" rozpoznania aż do pobliskich mazowieckich miast. Zadanie otrzymuje płk. Antoni Rzepecki "Monter", jako szef Warszawskiego Okręgu AK. Według ocen niektórych historyków, "Monter" niezbyt solidnie przyłożył się do tego zadania. Raport, który złoży 31 sierpnia, przyczyni się do decyzji o wyznaczeniu godziny "W".

Na razie przy ul. Chłodnej 4 zebrała się Komenda Główna w pełnym składzie. "Bór" zażądał, aby każdy z obecnych powiedział, co myśli. Okazało się, że mniej więcej połowa chciała już chwytać za broń, a połowa radziła czekać. Ale gdy "Monter" przedstawił stan uzbrojenia, "wrażenie było deprymujące". "Monter" zapewniał, że do 14 dni oddziały wytrzymają, a brak broni zastąpi "furia odwetu". Spotkanie zakończyło się bez decydujących ustaleń. Walka będzie podjęta - postanowił "Bór" - ale na razie brak przesłanek do wyznaczania godziny "W". Tego samego dnia premier Stanisław Mikołajczyk nakazał przesłać do kraju depeszę: "Na posiedzeniu rządu RP zgodnie zapadła uchwała upoważniająca was do ogłoszenia powstania w momencie przez was wybranym".

Kazimierz Groblewski



--------------------------------------------------------------------------------

W sobotę, 31 lipca, specjalny dodatek "Rz" poświęcony Powstaniu Warszawskiemu


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 27 lipca 2004, 09:47 
Offline
Chorąży Sztabowy
Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): piątek, 5 lipca 2002, 00:00
Posty: 198
27 LIPCA 1944 ROKU Warszawa pięć dni przed godziną "W" - Wzrost napięcia po niemieckim wezwaniu mieszkańców do kopania okopów

Ogłaszam stan pogotowia



Kto wie, czy losy Warszawy nie potoczyłyby się inaczej, gdyby po południu 27 lipca Niemcy sami nie podgrzali, i tak gorącej, sytuacji w mieście. Wzywając warszawiaków do obowiązkowego stawienia się do kopania okopów, przyśpieszyli bieg wydarzeń, które za pięć dni doprowadzą do wybuchu powstania.

Gadzinówkę "Nowy Kurier Warszawski" warszawiacy przeglądają, by naśmiewać się z coraz bardziej makiawelicznych manipulacji, w celu zatuszowania wojennych klęsk Niemców. Dzisiejszy numer, z czwartku 27 lipca, donosi o "pomyślnych kontratakach niemieckich" i "planowanych ewakuacjach". Od kilku dni gadzinówka z satysfakcją drąży sprawę PKWN jako "konkurenta rządów Mikołajczyka".

Nagłe wyjazdy z miasta Niemców i volksdeutschów, które trwają od kilku dni, rozruszały rynek nieruchomości. Uciekający na zachód w pośpiechu sprzedają swój dobytek. Firma Z. Litwiński na gwałt skupuje domy, place i wille. Te ostatnie zwłaszcza w okolicach podwarszawskich. Cena obojętna. "Każdy plac, Warszawa lub podmiejski, natychmiast" gotowy jest kupić H. Gołębiowski z Marszałkowskiej 60 m. 14.

Nie tylko zbliżającym się powstaniem żyje miasto. Coś się kupuje, coś sprzedaje. Poszukiwany jest chętny na pianino "pierwszorzędnej marki", "krzyżowe, zagranicznej firmy". Pilnie do sprzedania są płyty, patefony walizkowe Paillarda, Kulumbia, garnitur męski "piękny, nowy, przedwojenny", "rolety zaciemniające do sklepu". A hurtownia przy ul. Przechodniej 2 szuka na posadę "gosposię inteligentną rutynowaną".

Pechowy dzień miał Antoni Wolski z Ogrodowej 7, skradziono mu kenkartę, legitymację więzienną, nocną przepustkę i ausweis. W nie najlepszym nastroju jest prawdopodobnie Karol Stamrski z Chłodnej 69, bo wczoraj stracił przytomność "po wypiciu większej ilości wódki zwanej bimbrem".

Od dzisiaj narady szefostwa AK odbywają się dwa razy dziennie, o godzinie 9 i o 17. Generał Tadeusz "Bór" Komorowski, dowódca AK, nie chce się dać zaskoczyć rozwojowi wypadków. Nadal analizuje sytuację i zastanawia się, czy to już dobry czas do wyznaczenia godziny "W".

Zbigniew Czajkowski-Dąbczyński jedzie rano rowerem na odprawę swojej grupy: "Nic specjalnego. Nastrój w mieście niezwykły. Szkopy ewakuują się. Większość urzędów pozamykana. W nocy słychać było działa z frontu". Siedemnastoletni żołnierz "Parasola" za dziewięć dni będzie świadkiem śmierci swojego przełożonego, poety Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

Około godziny 17 zacharczały niemieckie szczekaczki na mieście. Odczytano w nich zarządzenie gubernatora Fischera nakazujące mężczyznom i kobietom w wieku 17 - 65 lat stawić się następnego dnia rano z łopatami w sześciu wyznaczonych punktach do kopania okopów nad Wisłą. Niemcy domagają się, by przez najbliższe dni pracowało z łopatami sto tysięcy osób.

W kierownictwie AK wiadomość o niemieckim zarządzeniu zrobiła wielkie wrażenie. Po dwóch godzinach gotowa była odpowiedź: "Alarm! (...) 1) Zgrupować się na stanowiskach wyczekiwania i czekać na ogłoszenie godziny ČWÇ. 2) Wkroczyć czynnie przed zarządzeniem godziny ČWÇ tylko w wypadkach szczególnie usprawiedliwionych, głównie w rejonach zarządzonych zbiórek". Tego samego dnia na spotkaniu przy ul. Żelaznej pułkownik, późniejszy generał Antoni Chruściel "Monter", komendant Warszawskiego Okręgu AK, zameldował generałowi Komorowskiemu, że postawił okręg w stan pogotowia.

Jutrzejszy dzień może być decydujący. Łatwo się domyślić, że warszawiacy zignorują niemieckie wezwanie. Czy okupant odpowie represjami?

Kazimierz Groblewski



--------------------------------------------------------------------------------

W sobotę, 31 lipca, specjalny dodatek "Rz" poświęcony Powstaniu Warszawskiemu


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL