W trakcie służbowej wizyty w Holandii, miałem możliwość zwiedzenia malutkiego, choć bardzo uroczego muzeum w przepięknej miejscowości Sint Annaland nad samym morzem. Muzeum tak mnie urzekło, że zrobiłem kilkadziesiąt zdjęć, z których część publikuję poniżej. Holenderskie muzeum jest także dowodem na to, że w Holandii na tej dziedzinie się nie oszczędza (podobnie, jak na każdej innej - bogactwo widać tam przecież na każdym kroku). Muzeum w Sint Annaland jest niezwykłe też pod tym względem, że prowadzą je sami mieszkańcy. I to mieszkańcy przekazali tam w większości eksponaty. Zapytałem także dyrektora muzeum, który oprowadzał mnie po obiekcie, jak wygląda współpraca z poszukiwaczami. Gdybym nie zapytał, nie dowiedziałbym się zapewne, że współpraca ta wygląda wzorowo - dyrektor o tym nie wspomniałby wcale, bo współpraca ta od wielu lat jest po prostu na porządku dziennym. Ciekawostką jest to, że poszukiwacze skarbów szukają przy pomocy wykrywacza metali w morzu. A raczej wtedy, gdy jest odpływ. Wchodzą na tereny, gdzie kiedyś były wioski i miasteczka a dziś tereny te są zalane. Nie miałem okazji tego zobaczyć ale widziałem odpływ i rzeczywiście jest to możliwe. Część zdjęć pochodzi również z archiwum miejskiego w Tholen. Niesamowite. U nas akty lokacyjne są już głęboko w archiwach a tam każdy może je zobaczyć na własne oczy. W archiwum pracują cztery osoby, jest także czytelnia dla klientów. Dowiedziałem się także, że w trakcie budowy nowego ratusza w Tholen odkryto skarb złotych monet z XVI wieku. Niestety, mimo że są w ratuszu a nie w muzeum, nie mogłem ich zobaczyć.
[ img ]
Miasteczko Sint Annaland położone jest nad samym morzem. Uwagę przyciągają niezwykle zadbane zabytki i jednolita architektura.
[ img ]
Przy muzeum znajduje się szwedzki domek, który został podarowany Holendrom po wielkiej powodzi z 1953 roku.
[ img ]
[ img ]
Aktualnie w muzeum jest wystawa starych zabawek.
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
W muzeum jest sporo XIX-wiecznej biżuterii.
[ img ]
[ img ]
[ img ]
Monety przekazane do muzeum przez mieszkańców.
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
Naczynia odkryte zostały przez rybaków na miejscu zalanej wioski w trakcie jednego z większych odpływów.
[ img ]
[ img ]
[ img ]
Pewnej nocy ktoś zadzwonił do dyrektora muzeum i zapytał, czy może pilnie do niego przyjść. On przyszedł w środku nocy. Osoba, która dzwoniła, była wnukiem kobiety, która zmarła tej samej nocy. Okazało się, że przekazała ona w spadku na rzecz muzeum 100 tysięcy euro. Na cześć kobiety poświęcono jej w muzeum tę gablotę. Znajdują się w niej przedmioty należące do jej rodziny.
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
Trochę broni, którą udało mi się sfotografować w starym ratuszu.
[ img ]
[ img ]
Archiwum miejskie w ratuszu w Tholen.
[ img ]
[ img ]
[ img ]