PREM napisał(a):
kuba_gd napisał(a):
Pozwolenia , zezwolenia , licencje oraz umowy i szkolenia połączone z zaświadczeniami.
:)
Przyznam się, że jeżeli miałoby to dać komfort poszukiwań, to nie mam nic przeciwko temu. A prezes czy jakiś tam inny szef niech nawet zarobi ale ma logistycznie zapewnić komfort poszukiwań, podpisać umowy etc.
Może być nawet 5 prezesów a składki nawet po 100 złotych rocznie a może i 200 - nie uważam tego za naganne. Kategorię poszukiwań należy rozpatrywać z punktu widzenia ekskluzywnego hobby. Jeżeli kogoś stać na wykrywacz to powinno go być stać i na szkolenie i na składki. Podobnie jak w PZŁ. Drogi sprzęt, wysokie składki, święty spokój. NIkt nie lituje się nad innymi że nie mają pieniędzy na zakup sprzętu, gadżetów, składki. I nikt nie mówi że to środowisko zamknięte. Reguluje to kwestie ludzi którym nie chce się opłacać składek, płacić za szkolenia etc. Bo ci którzy polują poza PZŁ to kłusownicy a z kłusownikami się walczy.
Wszystko kosztuje, szkolenia, pozwolenia i to wszędzie, nie ma nic za darmo. Oprócz opłacania zarządu etc. składki idą na obsługę biura, prawników itp. I nikogo by nie obchodziło wtedy ganianie po WKZ ach z papierami bo załatwiło by to biur np. regionalne jakiegoś stowarzyszenia.
Nie boratynkami trzeba walczyć z urzędnikami, chociaż podoba mi się (z zastrzeżeniami) ten pomysł, tylko oficjalnie przez struktury oficjalnego stowarzyszenia o zasięgu ogólnokrajowym.
Wiem że niektórym się marzy taki system w Polsce gdzie będą pozwolenia , licencje i
oczywiście cieplutkie dobrze płatne posady regionalnych koordynatorów oczywiście
w celu zapewnienia "bezpieczeństwa" reszcie.
Nie mam ochoty utrzymywać jakiejś bandy darmozjadów którzy zamiast kopania będą zajmowali
się biznesem i polityką na koszt szarego poszukiwacza , wystarczy że na ul. Wiejskiej w Warszawie
jest cały cyrk pajaców na których wypłaty muszę się składać co miesiąc.
:)