|
Niedawno przeczytałem spisane przez mojego Dziadka wspomnienia - opowieści myśliwskie. Dziadek przez wiele lat był prezesem koła w jednym z nadmorskich regionów. Z racji lokalizacji większość członków koła stanowili oficerowie MW. Wspomnienia obejmują szkice postaci i związanych z nimi zdarzeń na przestrzeni wielu lat - od '70 do początku '90. Powiem Wam tylko tyle, że są to opowieści o prawdziwych przyjaźniach prostolinijnych ludzi, o ich wielkiej pasji, ich refleksjach, które przychodzą tylko gdy siedzi się samotnie o świcie w lesie, o tradycjach myśliwskich, przyjacielskiej pomocy w opresji, a także o zabawach i kawałach, alkohol owszem też się pojawia (jak u każdego normalnego człowieka), ale nade wszystko jest to opowieść o obcowaniu z tajemnicami przyrody, o pojedynkach, w których zwierzyna nieraz przechytrzyła swych tropicieli, o cierpliwości, wytrwałości i, co może zabrzmi przewrotnie, o umiłowaniu, szacunku i podziwie człowieka dla piękna i mądrości przyrody. Cieszę się, że dzięki swemu poszukiwawczemu hobby przynajmniej częściowo naśladuję mego Dziadka.
Dziś, po 20 latach pewnych zmian, w dobie GPS-ów, noktowizorów i kultu pieniądza, zastanawiam się ilu wśród współczesnych myśliwych przeżywa swoje hobby tak jak mój Dziadek i jego przyjaciele. Nie wątpię, że niejeden, ale patrząc dookoła na wszystko jak się pozmieniało, założę się, że takich ludzi jest dziś znacznie mniej niż dawniej. Ale ja na pewno nie wkładam wszystkich facetów ze strzelbą do jednego worka.
M.
|