aro333 napisał(a):
Ano chyba jednak roznie to bywalo.Zony dziadek zmarly miesiac temu bedac ranny pod Mławą trafil do Warszawy.Po krotkim pobycie zostal wyslany za Bug celem formowania nastepnej linii obrony.Z jego opowiesci wiem ze w miescie bylo za duzo podobno polskich zolnierzy i dlatego czesc z nich odsylano powiedzmy na tyly.Malymi grupkami na piechote przedzierali sie za Bug zeby w Kowlu zostac jak to pisalo w jego ksiazecce wojskowej , internowani przez wojska sowieckie.Tam widzial na swoje oczy selekcje oficerow jak i inteligencji, opowiadal jak ogladali rece.On jako zwykly zolnierz nie kwalifikowal sie na dzien dobry do odstrzalu.Potem zostali przekazani armii niemieckiej , mieli niby dojechac do Warszawy i tam zostac zwolnieni jednak pociag zatrzymal sie dopiero pod Berlinem .I w ten sposob zostal na przymusowych robotach przez cala wojne .Tak ze rozne byly losy szeregowcow , nie wszyscy zostali zwolnieni do domu.
Możesz podać nazwisko i imię dziadka.Mam kilka książeczek o Mławie może jakaś wzmianka o nim była.