berezol napisał(a):
Nie to żebym miał coś do garetta, ale nie znam nikogo osobiście kto byłby z niego w pełni zadowolony. Może to przypadek...
No to dzień dobry. Już znasz :)
GTI został zbudowany z myślą o leniwych Amerykanach, więc z założenia nie jest trudny w obsłudze, ale trzeba raz przeczytać uważnie instrukcję, aby zrozumieć proste zasady (logikę) jego funkcjonowania. Reszta sukcesu to zgrać się z wykrywaczem w terenie.
Moja wypowiedź nie jest powierzchowną oceną po paru wyjazdach. Tylko w zeszłym roku odbyłem z GTI dokładnie 69 wypraw w teren, spędzając na poszukiwaniach 160 godzin (to chyba daje prawie tydzień poszukiwań non-stop, dzień i noc). Prowadzę dziennik wyjazdów, stąd mam takie dokładne statystyki :) A 69 wyjazdów, to w zasadzie tyle samo dni, czyli przez ponad dwa miesiące w roku, dzień w dzień, jeździłem na wykopki.
Ostatnie sreberko - wczoraj, (2 złote z 1924 r., niezłe wyceny), 29 marca - srebrny pierścień (uszkodzony), 11 stycznia - srebrny sygnet (cały i piękny). Że nie widać na forum? Może jak sobie kupię aparat cyfrowy, to będzie widać, choć nie jestem przekonany do nadmiernego chwalenia się każdym znaleziskiem.
Wiem, co zniechęca nowych posiadaczy GTI. Na początku przesterowują czułość/zasięg (sensivity) nie patrząc na lokalne warunki. Kiedy człowiek nic nie znajduje, a bardzo chce bo to początki, to diabeł podpowiada mu: głębiej, głębiej. Niepotrzebnie wyżyłowany wykrywacz zaczyna "gdakać"; daje krótkie tępe sygnały dźwiękowe, a na LCD pokazuje "piramidę" - obiekt, którego kształtu procesor nie jest w stanie precyzyjnie określić. To zawinione wyłącznie przez użytkownika wzbudzenie jest odczytywane przez niedoświadczonego poszukiwacza jako obiekt i zaczyna się polka.
Na początku radzę szukać na zalecanym adeptom przez producenta progu czułości 8 lub maksymalnie 9. Dopiero potem, po kilkudziesięciu godzinach pracy na GTI można zapuszczać się głębiej, bo dopiero wtedy potrafimy rozróżniać skomplikowane sygnały.
Trudne? Nie. To tylko trudne do opisamnia. Lepiej i łatwiej to po prostu robić.
Tak naprawdę to wygląda tak: wysiadam z samochodu, rozsuwam ramię, włączam przycisk "power" i autoamtycznie uruchamia się program "custom", w którym mam wpisane własne ustawienia, preferencje. I to wszystko. Oczywiście można się bawić innymi programami, trybami, jak mamy czas i ochotę. Zaletą GTI jest mała waga, wbrew pozorom solidna budowa i fakt, że na bateriach alkalicznych (takich z Ikei) pracuje na głośniku 40 - 50 godzin (z moich statystyk, zliczonych z zegarkiem ręku). No i ma precyzyjny pinpoint. Nie wiem, czy można to nazwać wadą: wydaje mie się, że woli suchszy grunt.
O GTI dyskutuje się między zainteresowanymi mało, bo nie trzeba tego robić, gdy sprzęt jest dobry i daje zadowolenie. Nie chwali się codziennie swojego wypróbowanego samochodu, krzesła, szafki w kuchni, bo to normalne, że spisują się dobrze od lat, po co o tym gadać... I z tego powodu nie zdarzyło mi się dotąd zbyt wiele pisać na forum o GTI.
Niech sobie gadają ci, dla których GTI to "kolor i głęboko" albo "wodotryski". A Ci co mają, to po prostu szukają.
I nie twierdzę, że nie ma lepszych wykrywaczy, nie namawiam nikogo do kupna, niech każdy chodzi z tym, co mu odpowiada.
:pa
Test