mirko100 napisał(a):
Koledzy nie oszukujcie się każdy :cop będzie na was wkur..... , musi jechać, spisać protokoły, zeznania, telefonować po patrol, ogrodzić i co najgorsze pilnować - nawet po godzinach i za to ma was ukochać :lol:
Rzeczywiście, a jak jest wezwany do interwencji, bo np. pijany mąż bije żonę, albo jakiś małolat buchnął batonik ze sklepu, to nie musi jechać, spisywać zeznań, tylko siedzi w aucie i śpi. :roll:
Tak się składa, że miałem do czynienia ze zgłoszeniami niewybuchów nie raz i nie pięć, z lokalnym patrolem rozminowania jestem na "ty" i przy okazji poznałem wielu funkcjonariuszy Policji i SM, którzy pilnowali niewybuchów - każdy był niemal szczęśliwy, że przyszło mu siedzieć w aucie, nudzić się i jeść kanapki, zamiast wykonywać swą nieraz niewdzięczną codzienną pracę. Był też raz przypadek, że niewybuchów trzeba było pilnować od rana do wieczora i jakoś nie zauważyłem, żeby ktoś tam siedział "po godzinach", zwyczajnie przyjechała zmiana i pilnowała niewybuchów do końca. Albo więc w swoich doświadczeniach miałeś do czynienia z samymi malkontentami, którym po prostu nie pasuje, że muszą cokolwiek robić (nawet spisać durny protokół, co jest banalne), albo to co opowiadasz, to jakieś zasłyszane i niepotwierdzone historie (nie wiem, nie widziałem, nic nie sugeruję).
Leszel napisał(a):
Przy kopaniu nie ma praktycznie szansy na detonacje niewypału/niewybuchu. Przez tyle lat od kiedy siedze w temacie słyszałem o jednym przypadku poparzenia, wszystkie pozostałe przykre wypadki miały miejsce podczas manipulowania lub rozbrajania.
Nie żebym się całkowicie nie zgadzał, ale dysponujesz jakimiś wiarygodnymi statystykami od np. lat 60-tych do czasów obecnych w skali kraju, czy tylko tak sobie gadasz? Bo ja np. słyszałem o takich przypadkach, ale zaliczam je do marginalnych nieszczęśliwych wypadków. Lepiej więc nie pisać, że "nie ma praktycznie szansy", bo szansa w niewielkiej liczbie przypadków jest, tylko że znikoma.