|
Często jeżdżę rowerem, ponieważ jestem niezmotoryzowany, dopiero startuję na prawko (zachciało mi się na starość :lol:) Samym rowerem mam dość duży zasięg, zdarzało mi się robić wypady po 60-100km w jedną stronę (oj dupa bolała od siodełka po powrocie), więc po dołożeniu do plecaka parę kilo sprzętu nadal daję sobie radę.
W terenie z rowerem nie ma problemu. Jeśli jestem w miarę blisko drogi, nigdy nie stawiam roweru przy drodze. Wrzucam w nim najwyższy bieg (jeśli ktoś podbiegnie żeby ukraść 'na żywioł' na pewno nie ruszy tak szybko, jak by chciał) i kładę na ziemi kawałek od drogi, po czym staram się nie odchodzić zbyt daleko. Mi roweru jeszcze nigdy nie ukradli, ale znajomy pojechał kiedyś na grzyby, twierdził że nie odszedł od roweru dalej jak 50m, a w pewnym momencie rower po prostu znikł.
Przechodząc kawałek dalej po prostu idę po rower i go przestawiam, nie jest to jakiś duży problem. Na pewno lepsze to, niż zostawianie samochodu gdzieś na wypizdowie a potem zastanawianie się, czy jeszcze stoi (albo kręcenie się w pobliżu, tak żeby było go widać). No i oczywiście rower nie przyciąga ciekawskich, a samochodem stojącym w lesie czasami ktoś się zainteresuje (w sezonie grzybowym rzadziej).
Denerwuje mnie tylko spora awaryjność mojego roweru (z gatunku tzw rowerów 'zwykłych'), w terenie trzeba naprawdę delikatnie śmigać coby nie cisnąć później z buta :x
|