Pierwszy kwartał tego roku:
Widzę rolnika na upatrzonym wcześniej polu; podjeżdżam rowerem: - "Dzień dobry... <krótka pogawędka> Mogę oczyścić Panu pole z metalowych śmieci < i nie tylko>. Można pokopać?" - "Absolutnie nie - bo będzie tu posiane. Jesienią można" - "<Ok.> Gdzie Pana znajdę?" - <Podaje adres> - "W takim razie miłego dnia i do zobaczenia jesienią"
Jakiś czas temu odwiedziłem wymienionego rozmówcę, przypomniałem o sobie i usłyszałem podobną odpowiedź: <Po chwili zaskoczenia i zamysłu>": Nie, bo jest posiane." <Pole obsiane nie było>.
Generalnie szanuję stanowisko ludzi - wybrałem więc inne pole, przy okazji znajdując dość ciekawy fant (szkoda, że tylko jeden). Myślę, że odmowa była spowodowana moim wyraźnym zainteresowaniem i dość częstymi odwiedzinami tamtejszych okolic; rolnik o którym pisałem niejednokrotnie widział mnie przy czesaniu okolicznych ścieżek, łąk i lasów, a taki obraz pobudza wyobraźnię.
Druga, dość nietypowa sytuacja miała miejsce latem. Teren mało przyjemny z uwagi na okoliczne stada Haematopota pluvialis atakujące m.in. twarz, wymusił zastosowanie m.in. uprzednio zakupionej w sklepie militarnym moskitiery. Po chwili poszukiwań podjeżdża traktor z kilkunastoma mężczyznami, zatrzymują się metr ode mnie:
- "Czego Pan tu szuka?!!! To teren prywatny!" - "Oczywiście meteorytów. A tabliczki informującej o braku wstępu raczej Panowie nie posiadają?" - " To teren prywatny! :evil: " - " W porządku :1 . Pakuje się i za chwilę odjeżdżam"
Okazało się, że Panowie przyjechali pociąć piłą zwalone po burzy drzewo, barykadujące przejazd. Kiedy podszedłem po rower, nawiązaliśmy krótką rozmowę o poszukiwaniach <już bardziej na spokojnie>. Niejednoznacznie dałem do zrozumienia, że meteoryty nigdy nie były moim głównym celem poszukiwań - wyjaśniłem również, dlaczego w oficjalnym tonie wypowiedzi podałem prawdę tylko częściowo; na co usłyszałem:
- "Panie...tak mówią wszyscy, których spotykaliśmy wcześniej. My o wszystkim wiemy - nasz sąsiad też kopie" - "Ok. A zanim wyjadę: proszę mi powiedzieć, który teren jest terenem prywatnym, a który państwowym? Nie chciałbym sprawić Panom kłopotów przy następnej okazji" - <Najstarszy wiekiem dokładnie opisuje granice działek, po czym wtrąca się poprzedni rozmówca> : " Jak dla mnie, to może Pan tu szukać do woli; teraz tylko jesteśmy zajęci obecnym problemem, a za jakiś czas, jak będzie przejezdna ścieżka, to szukaj Pan gdzie tylko chcesz."
Podziękowałem i pożegnałem się nie korzystając z zaproszenia (nie wszyscy byli z tej propozycji zadowoleni, więc odjechałem).
|