Teraz jest poniedziałek, 2 lutego 2026, 00:26

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 40 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 8 czerwca 2010, 13:23 
Offline
Chorąży Sztabowy
Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): piątek, 7 listopada 2008, 21:01
Posty: 198
Lokalizacja: Lechistan
Mój prawdziwy pierwszy raz w terenie odbył sie 2 godziny temu. Wyszedłem nie daleko, na ok. godzinkę z czego pół łaziłem pomiędzy krzakami, żeby dojść do miejscówki. Komary jak nie wiem co, myślałem juz że w ogóle nic z tego nie będzie ale udało się. Skręciłem sprzęt i pierwszy sygnał, kopie, kopie a tu... oczywiście polmos. No nic, idę sobie dalej i tak 3 x sreberko od papierosów i denko od puszki. Macham ta cewka i macham i nagle sygnał. Dołka sporego wykopałem ale opłacało się bo znalazłem moja pierwsza znajdkę- łuskę. Co za radocha :D Już uradowany kierowałem się by wyjść z lasu złapałem kolejny sygnał. Dołka jeszcze większego niz poprzedni wykopałem, sygnał ciągle jest a ja nic nie mogę znaleźć. Komary tną, gorąco, no to zrezygnowałem ale dołka nie zasypałem. Wrócę tam jutro z lepiej naostrzoną saperką :D

Ale się rozpisałem.

P.S To co nie odkopałem to pewnie cos miedzianego bo 7 i 8 kwadrat łapało.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 8 czerwca 2010, 20:29 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): sobota, 24 grudnia 2005, 00:06
Posty: 1497
Lokalizacja: Thorvnia
Oczywiście wróć tam, a po znalezieniu tego czegoś zasyp ładnie po sobie dołek, żeby pan leśniczy miał lepszy humor, jak następnym razem spotka Ciebie czy innego poszukiwacza w terenie. Pozdrawiam. :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 8 czerwca 2010, 22:12 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): niedziela, 12 października 2003, 02:31
Posty: 1150
Lokalizacja: Warszawa / Betlahem / Amman
Moje pierwsze poszukiwania z kolkiem na kijku odbyly sie w czasach dla mnie zamierzchlych.
W czasach kiedy mialem piekna, madra dziewczyne, wlosy z grzywka i wspanialego owczarka.
We czworke pojechalismy sobie do kampinosu. Ja, dziewczyna, pies i grzywka.
Sobotni spacer, gdyz bylo to w weekend, urozmaicic nam mial nowy, rozwijajacy wyobraznie wynalazek. Wykrywacz metalu Henryka S.
Wspomniec w tym miejscu nalezy ze bylo to w czasach kiedy nie zaprzatalismy sobie specjalnie glowy zadnymi ustawami, zakazami i innymi takimi bzdurami. Ba, nie bylismy ich nawet swiadomi.
Chodzilismy sobie wiec po puszczy glownymi sciezkami, wsrod turystow, czasem budzac zaciekawnienie a czasem nie. Wyobraznia zaczela sie wiec rozwijac.
Rozwijala sie tak od lodki do lodki, od amunicji do amunicji. Mijaly godziny.
Amunicja, luski, amunicja, luski.
I tak sobie chodzilismy. Patrycja z psem, ja z wykrywaczem. Patrycja rzucala kijek, ja kopalem dolek.
Po paru godzinach nie kryla juz irytacji. Dzwiek wydobywajacy sie z wykrywacza kwitowala wiec cieta riposta rowniez dzwiekowa.
A bylo to w czasach kiedy jeszcze tolerancja, otwarcie oraz sila spokoju byly cechami ktore nie byly mi obce.
Zastosowala wiec inny gatunek presji. Presje ambicjonalna !
Calkiem bez wykrywacza, uzywajac jedynie stopy, wykopala polski granat obronny wz 36.
Na srodku glownej sciezki z Truskawia do Jablonek.
Zostawilismy go zakopanego pod betonowym slupkiem.
Kiedy pare lat pozniej, nie bylo juz dziewczyny, ani grzywki, a pies szczekal za plotem sw. Piotra wrocilem na sciezke z Truskawia.
Wrocilem poszukac slupka pod ktorym zakopalem granat.
Byl tam.
Mam go do tej pory i jest dla mnie bardziej wyjatkowy niz wszystkie pozniejsze fanty.

P.S. rozbrojony i bez sladu trotylu.
amunicja ktorej pare sztuk zabralismy zostala na powrot zakopana.
Zreszta bylo to tak dawno ze nie jestem pewien czy to na pewno sie zdarzylo.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 9 czerwca 2010, 10:03 
Offline
Chorąży Sztabowy
Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): piątek, 7 listopada 2008, 21:01
Posty: 198
Lokalizacja: Lechistan
Voucur napisał(a):
Oczywiście wróć tam, a po znalezieniu tego czegoś zasyp ładnie po sobie dołek, żeby pan leśniczy miał lepszy humor, jak następnym razem spotka Ciebie czy innego poszukiwacza w terenie. Pozdrawiam. :)


Leśniczy swój człowiek, na pewno by sie nie wściekał.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 9 czerwca 2010, 22:49 
Offline
Generał Dywizji
Generał Dywizji

Dołączył(a): sobota, 2 kwietnia 2005, 23:25
Posty: 810
Lokalizacja: warszawa
Pierwsze wykopki miałem w wieku około 6 lat, czyli gdzieś koło roku 1980. Lato, godzina ok. 19-tej, sprzęt – łopatka stosowana w piaskownicy, ale podstawa to dobra miejscówka. Ja zacząłem ryć miejsce pod ladą kiosku RUCH-u, gdzie podczas mokrej pogody zawsze była duża kałuża, ale jest lato, sucho, kiosk zamknięty, ludzie się nie kręcą. No i efekty były niezłe, pamiętam że wyszło ładnych kilkanaście monet(pamiętam jakieś 20zł z Nowotką i inne), które automatycznie przepiłem z kumplami z piaskownicy (poszło wszystko chyba na oranżadę).
Następne wykopki to już militarka, debiut w wieku 8-lat. Zawsze na większą część wakacji rodzice zawozili mnie do babci, która mieszkała niedaleko strzelnicy. Jak tylko zaczynały się strzały, to od razu z kuzynami biegliśmy na strzelnicę, gdzie zawsze siedziała już grupka dzieciaków. Strzelali milicjanci, strażacy, LOK-iści i inne typy. Łuski w tamtych czasach były towarem zwrotnym jak butelki i oczywiście wszystkie wymienione wcześniej służby próbowały z powrotem pozbierać łuski. Jednak stado dzieciaków z sokolim wzrokiem zapamiętywało każdą spadającą łuchę a jak panowie się oddalili to była o nie bitwa i kto pierwszy ten lepszy. Fajne było też to, że panowie zostawiali puste tekturowe pudełka, z plastikowymi przegródkami w które później wkładaliśmy składaki (pociski się wygrzebywało z piachu, później z bocznych nasypów też kopaliśmy łuski). Frajda była niesamowita i spędziłem na tej strzelnicy kupę czasu zdobywając kolekcje naboi składaków do P-64, TT-ki i KBKS-u.
A pierwsze wykopki z wykrywką to gdzieś na początku lat 90-tych, pamiętam że wyszło 5 polskich naboi do Lebela, może nie dużo ale jak dla mnie wystarczyło żeby mnie wciągnąć na dobre.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 18 czerwca 2010, 21:13 
Offline
Major
Major

Dołączył(a): poniedziałek, 10 marca 2008, 22:50
Posty: 411
Fajnie czytać o Waszych początkach... dorzucę też swój kamyk ;)
Tematem interesowałem się od dawna za sprawą Dziadka, a praktycznie zacząłem w okolicach 2000 roku, jak tylko znalezienie roboty umożliwiło mi zakup Smętka. Coś tam wykopałem... Później kobita w ciąży, przeprowadzka w nowe tereny stwierdziłem że czas "dorośleć" i Smętek został upłynniony a fanty rozdane...
Ale chyba mocno musiałem marudzić... bo chyba z dwa lata pokazywania żonie różnych zdjęć, forów i opowiadania o temacie... w dzień 30 urodzin dostałem nową pikawę. Taką bardziej na monetki, żeby mi nie pourywało ;)
Teraz z fajną ekipą kręcimy się tu i tam :)
[żonka kazała dopisać że na ostatnie ur. dostałem puzderka na fanciory]

Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 21 czerwca 2010, 12:45 
Offline
Sierżant
Sierżant

Dołączył(a): środa, 16 czerwca 2010, 09:29
Posty: 63
W zeszłym roku na wiosnę (na weselu przy wódce) poznałem gościa, który śmigał z wykrywaczem. Od słowa do słowa umówiliśmy się na czesanie w miejscu gdzie stała stara karczma. Oczywiście ja jako tzw. obserwator. No i wpadłem...Co prawda znaleźliśmy tylko 2 boratynki, kilka łusek i carski guzior, ale mnie tej nocy żadne kobiełki się nie śniły ino monety. Już tydzień później, kupiłem wykrywacz Fischer F2 (taki sam jaki miał znajomek). Oczywiście reakcja mojej żony była łatwa do przewidzenia. W pierwszej chwili głosem nie znoszacym sprzeciwu kazała zwrócić wykrywkę do sklepu. Taktycznie zmilczałem i dałem jej ochłonąć :). Następnego dnia dokumentnie przeorałem warzywniak teścia, czym zasłużyłem u niego na miano groźnego wariata. Teściowa zaś (niechaj boli ją ostatni ząb) zaczęła coś tam burczeć i podburzać moją lepszą połowę. Miałem jednak te oznaki niezadowolenia głęboko w... poważaniu i robiłem swoje. A znaleziska: luska od mausera, boratyna i masę polmosów i drutów. No i królowa ówczesnego polowania - srebrna 5 kopiejkówka. Wtedy cieszyłem się z niej jakbym wykopał garniec złota. Takich emocji nie miałem od czasu złowienia w wieku 6 lat pierwszej ryby...Taaaa, to już rok... Od tego czasu znacząco ograniczyłem kontakty z teściami, unormowałem stosunki z żoną (znaleźliśmy złoty środek tj. chodzę w nocy) No i zaraziłem pasją 7 letniego syna :). Pzdr.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 21 czerwca 2010, 13:45 
Offline
Główny Administrator
Główny Administrator

Dołączył(a): wtorek, 15 kwietnia 2003, 00:00
Posty: 4353
Lokalizacja: Gliwice
Cytuj:
No i zaraziłem pasją 7 letniego syna

Ciągasz dziecko po nocach ? :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 21 czerwca 2010, 13:52 
Offline
Sierżant
Sierżant

Dołączył(a): środa, 16 czerwca 2010, 09:29
Posty: 63
Jacek_FDJ napisał(a):
Cytuj:
No i zaraziłem pasją 7 letniego syna

Ciągasz dziecko po nocach ? :)


Mój "złoty srodek" tak daleko nie sięga ;). Czasami jednak w weekend i w dzień wyskoczę razem z synem. A nawet jak po całej nocy wracam to zawsze ze mną fanty oglada. Razem mamy radochę, bo w nocy chodzę na czuja, bez latarki, więc z reguły nie wiem co znajduje.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 21 czerwca 2010, 14:36 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): wtorek, 24 lipca 2007, 20:47
Posty: 1312
Lokalizacja: Woj. Lubelskie
Wiele lat temu jeszcze jako dzieciaki zbieraliśmy sie wszyscy na podwórku u moich sąsiadów i gralismy w rozne gry typu chowany itp. no i sasiedzi mieli psa który lubił kopać dołki, oczywiscie zawsze nie pozwalalismy mu tego robic bo o te doły łatwo było się podczas zabaw podtknąć. Raz postanowiliśmy dać mu pokopać żeby zobaczyć jak głeboki dół wykopie no i pośród przeróżnych śmieci jakie wykopał była tam także polska łuska od mausera (ćwiczebna, z niezbitą spłonką), oczywiscie z wielkim przerażeniem łuske zanisłem do dziadka (myśliwego) który ją wlozyl do swojej szafki i na wiele lat o sprawie zapomniałem. Jednak po latach gdy tą łuske u dziadka znalazlem ponownie postanowiłem sprawdzic co oznaczają literki i cyferki na niej zawarte i tak trafilem na fora których treść i pełne przygód opowieści o znajdywanych skarbach zachęciły mnie do kupna wykrywacza metali (PI) którym wprawdzie niemal nic nie znalalzlem, ale jego działane na tyle zafascynowalo mojego ojca ze dolozyl mi do garreta ace150 którego mam juz od lat i moze kiedys dorobie sie czegos konkretniejszego.

Pozdrawiam!


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 40 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL