Krzychu_ napisał(a):
Tak naprawdę nic nie gwarantuje "sukcesu" :) - ani to, że pojedzie się naprawdę hen, hen daleko, ani to, że przestudiuje się setki różnych map i opisów. Te informacje naprawdę nie uwzględniają tego, co kto gdzie i kiedy zgubił, zakopał czy w inny sposób się tego "pozbył"... Na tym polega poszukiwanie "skarbów" nie zawsze przedstawiających wartość materialną, którą można porównać z wygraną w Lotto. :D
No cóż, i tak też myśleć można być szczęśliwym i szukać dla przyjemności przy okazji błądząc jak dziecko we mgle.
Jak chce się natomiast szukać żeby znaleźć to trzeba trochę pogłówkować.
Koledze młodemu adeptowi polecam kilka książek dotyczących poszukiwania skarbów. Ponadto zagłębienie się w posty sprzed kilku lat gdy ludzie jeszcze dzielili się jakimiś sensownymi spostrzeżeniami bo nie byli tak wydygani jak teraz. Informacje są na wyciągniecie ręki. Niestety większość osób patrzy ale nie widzi. Łatwość widzenia przychodzi jednak po kilku latach szukania. Wtedy szczątkowe informacje zbierają się do kupy i tworzą dość wyraźne wskazówki i przesłanki do znajdywania miejsc.
Czy myślicie że wielkie kolekcje powstają poprzez poszukiwaczy którzy błąkają się bez wyraźnego planu po polach i lasach? Że łowcy skarbów znajdują je całkowicie przypadkowo? (to też zdarza się jak najbardziej)
Panowie, bez jaj. W miarę profesjonalne poszukiwania poza radosnym chodzeniem z wykrywaczem co też jest super, są przemyślanym planem popartym dość dogłębnymi studiami map, książek, kwerend itd.
Jeżeli ktoś chce osiągać jakieś efekty to zachęcam do sięgania do różnych źródeł.
Dokładnymi ustawianiami wykrywacza zainteresujcie się jak już coś zaczniecie znajdować. Na początku wszystkim się wydaje że porażki są spowodowane niewłaściwym ustawieniem sprzętu. Jak sypie to nawet ślepy lachą namaca :666 :h
I tyle w temacie.
Pozdrawiam,
Aredengard