|
Ja tam wolę unikać ludzi, ale nie na zasadzie że spier...... jak głupi jak widzę, że ktoś idzie - po prostu jeśli zobaczę kogoś pierwszy z dużej odległości, jeśli jest taka możliwość chowam się gdzieś dopóki nie przejdzie. Nie chcę się niepotrzebnie afiszować ponieważ różnie to bywa, szczególnie w woj. Łódzkim :lol: Bywa też, że ktoś podejdzie i zaczyna snuć opowieści, ostatnim razem przyszedł jakiś dziadek i zaczął mi opowiadać, jakie to fanty się bełtały za pługiem na jego polu. Niestety samo położenie pola tak mi wytłumaczył, że choćbym pękł nie wiem gdzie to jest, a rejon w którym się znajduje niejako potwierdza opowieść. Bywają i inne kontakty - podczas wypadów na pola, sporo po żniwach, kiedy część była zaorana, a część już zasiana na zimę, łaziłem na otwartej przestrzeni, ktoś z przechodzących z rzadka ludzi musiał dać cynk na wsi ponieważ dwukrotnie przyszedł "patrol" prawdopodobnie patrzeć czy nie ryję w zasianym, pewnie dlatego że łaziłem na polu zaraz obok najbardziej zielonego.
|