https://poszukiwanieskarbow.com/forum/

Spotkanie z dzikiem- miał ktoś???
https://poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=1&t=27302
Strona 1 z 3

Autor:  Adam [ niedziela, 4 czerwca 2006, 16:13 ]
Tytuł:  Spotkanie z dzikiem- miał ktoś???

Witam.
Jak co roku wybieram się niedługo nad nasze morze na pole namiotowe. W tym roku biorę ze sobą wykrywkę. I mam pewne wątpliwości. W okolicznych lasach grasują dziki :666 . Są one na tyle odważne, że przychodzą nawet na pole namiotowe gdzie jest pełno ludzi. Nie słyszałem żeby jakiś tamtejszy dzik wykazywał agresywne zachowania, ale mam pewne obawy co do spotkania oko w oko z jakąś lochą lub odyńcem w środku lasu. Ktoś już wspominał o podobnej przygodzie na forum lecz nie zagłębił się zbytnio w szczegóły spotkania (napisał tylko, że nigdy tak szybko nie wracał z wykopków).
Proszę o podzielenie się opiniami na ten temat. Pozdrawiam.

Autor:  Jarema [ niedziela, 4 czerwca 2006, 16:23 ]
Tytuł: 

Kiedyś na wykopkach spotkałem jednego. Ale tylko przebiegł obok. Chociaż nieźle mnie wystraszył bo biegają strasznie głośno...

Autor:  DJ MHz [ niedziela, 4 czerwca 2006, 16:27 ]
Tytuł: 

ja nad Odrą razem z kolegą Danielem podczas poszukiwań zobaczyliśmy male dziki niedalego przebiegające. A jak wiadomo male = agresywna duża matka. Na szczęście nie bylo jej widac :)

Autor:  Tross [ niedziela, 4 czerwca 2006, 16:32 ]
Tytuł: 

Stare odyńce atakuja gdy są ranne, postrzelone.... Lochy z młodymi zaś atakują gdy czują że młodym grozi niebezpieczeństwo....
Dziki są ostrożne i zazwyczaj boją sie bardziej człowieka niż on ich :1

Autor:  majki [ niedziela, 4 czerwca 2006, 17:38 ]
Tytuł: 

w razie takiego spotkania na wszelki wypadek rozejrzyj sie za drzewem na które możesz łatwo prysnąc.Ja kiedyś przesiedziałem na drzewie4godz( jak napisał Tross-ranny dzik).Niczego sie bydlę nie bało.Przed lochą z małymi tez proponuję się wiatrować!!!

Autor:  DJ MHz [ niedziela, 4 czerwca 2006, 17:44 ]
Tytuł: 

moze piski z telefonu komorkowego ? Dzwonki imy. sa bardzo piskliwe niekiedy wiec moze by podzialalo na odstraszenie dzika :jump

Autor:  Przemysław [ niedziela, 4 czerwca 2006, 18:00 ]
Tytuł: 

DJ MHz napisał(a):
moze piski z telefonu komorkowego ? Dzwonki imy. sa bardzo piskliwe niekiedy wiec moze by podzialalo na odstraszenie dzika :jump


taaak jak by np. usłyszały Mandaryne lub czerwonego (teraz już zielonego) to na pewno by pouciekały :666

Autor:  Jarema [ niedziela, 4 czerwca 2006, 18:22 ]
Tytuł: 

Zawsze można mieć radio przenośne i im Dj Rydzyka puścić :666

Autor:  Adam [ niedziela, 4 czerwca 2006, 18:42 ]
Tytuł: 

Z plecakiem na plecach, wykrywką w jednej ręce trudno trochę na sosnę uciekać (ale jak adrenalina uderzy to kto wie...?). Zobaczymy...

Autor:  kojak [ niedziela, 4 czerwca 2006, 19:26 ]
Tytuł: 

ja jakis miesiac temu spotkalem 4 dziki byly jakies 100m przedemna gdy je zauwazylem... zaczolem sie oddalac ale one w moja strone wiec ja w kierunku drzewa podeszly na jakies 50m popatrzyly sie na mnie i uciekly ja to samo. a tak to juz kilkukrotnie spotykalem je np cale stadko ok 10-15szt... naraz ...

Autor:  Fidel [ niedziela, 4 czerwca 2006, 19:52 ]
Tytuł: 

Adam, jedziesz na Mierzeje? Jak tak to w okolicach Karczmy, Krynicy Morskiej, Piasków są dziki, wiele razy spotykałem w lesie całe stadka, nigdy nie zwracały na człowieka uwagi. Chyba że są głodne wtedy podchodzą po jedzonko, w KM widziałem jak restauratorzy je dokarmiali, ludzi nie atakowały, ale boją sie psów i te gonią aż sie kurzy. Pozdr.

Autor:  Michał_R [ niedziela, 4 czerwca 2006, 21:12 ]
Tytuł: 

ja z dzikiem miałem jedno spotkanie - kopię sobie dzurę w zemiance, z dołka wsytaje mi tylko czubek głowy, naglę słyszę jakieś szelsty wychylam głowę a tu dzik sobie biegnie :jump , przebiegł tak z 10m błąd ortograficzny!!! ale i tak strachu sie najadłem jak go zobaczyłem :wq inna lepszą przygodę miałem - przedzierałem się przez trawę po pachy, do torów kolejowych, w pewnej chwili spod samych nóg wyskoczył mi kozioł sarny otarłem się tylko o niego i mało kopa kopytem (racicą ,czy jak tam to sie zwie ;) ) nie dostałem :wq

Autor:  ksiądz [ niedziela, 4 czerwca 2006, 22:05 ]
Tytuł: 

Też miałem jedno spotkanie z dzikiem . Spacerując po lesie prawie nadepnąłem mu na ogon , chyba spał . O mało zawału nie dostałem jak stanął na równe nogi i zaczął uciekać . Odbiegł jakieś 20 - 30 metrów , przystanął i po chwili ruszył w moją stronę - chyba mu się moja facjata nie spodobała . Stałem akurat obok małego dębu i ani się spostrzegłem już siedziałem na konarku . Ten potworek łaził dookoła drzewa i co chwila zerkał na mnie tymi swoimi małymi oczkami . Po jakiejś godzinie znudziło mu się łażenie w koło drzewa i najzwyczajniej w świecie uciął sobie drzemkę pod nim . Na drzewku spędziłem jakieś 3 - 4 godzinki dopóki nie zadzwonił telefon który wcześniej wypadł mi z kieszeni . Dzik chyba nie gustował w dzwonkach real muzic i zespole Tatu :jump Na koniec nalał mi na wykrywkę i sobie poszedł :wq

Autor:  NOTOS [ niedziela, 4 czerwca 2006, 22:10 ]
Tytuł: 

Woduję się z dzikami dość często. "Wejście" na lochę z młodymi to kwestia przypadku, lochy prowadzące są czujne. Jeśli jednak tak się zdarzy, to radzę powolutku ale zdecydowanie wycofać się. Locha zaatakuje jeśli których z warchlaków da głos. A da głos nie tylko, gdy się nas przestraszy ale również i wówczas, gdy go braciszek za ucho szarpnie. Więc lepiej nie kombinować tylko zmiatać. Z rannym dzikiem gorzej jest. Nie musi to być odyniec, wystarczy jakaś "konkretniejsza" sztuka. Zazwyczaj ranny dzik uchodzi z miejsca zestrzału a następnie zalega w wybranym przez siebie miejscu. Jeśli nas usłyszy i ma jeszcze siłę - poderwie się i ujdzie. Jeśli jest już słaby to poczeka na miejscu i zaatakuje bez ostrzeżenia. Tu recepty nie ma. W razie ataku "należy zachować spokój" :jump i zadziałać racjonalnie. Atakujący dzik "idzie jak burza" ale zazwyczaj po linii prostej, zakręca bowiem całym ciałem, więc zwrotność ma ograniczoną. Nie należy więc uciekać po prostej bo może Cię dogonić i wypatroszyć. Należy w miarę możliwości odskoczyć prostopadle do linii biegu dzika a następnie rozglądać się, i to szybko, za jakiś drzewem. Po szarży dzik zazwyczaj nie wraca aby atak ponowić, ale - jak napisałem - zazwyczaj... Co do patroszenia - dzik atakuje szablami, czyli kłami żuchwy. Są one szable strasznym orężem. Na granicy kontaktu z fajkami (to takie grube w obwodzie i krótkie kły szczęki górnej) szable są wyostrzone niemal jak żyletki. Dzik dopadając intruza w charakterystyczny sposób "rzuca" łbem czy też całym ciałem. Jeśli zaczepi Cię o spodnie - wizytę u krawca masz pewną. Jeśli zaczepi o ciało - to niech Bóg ma Cię w swojej opiece, zwłaszcza, jeśli po ataku się przewrócisz.
Przed wyjściem więc do lasu napisz testament i pozostaw w widocznym miejscu. ;)

Autor:  Tross [ niedziela, 4 czerwca 2006, 22:36 ]
Tytuł: 

Z tak bliskim kontaktem to rzeczywiście już nie są żarty, bo znane mi są dotkliwe wyniki takich potyczek.... oczywiście sam ich nie przeżyłem, ale u kolegi w Kole łowieckim, kolesia ostro potraktował wyrywając mu mięśnie łydki... był też przypadek zagryzienia psa u jednej pani....

Strona 1 z 3 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/