https://poszukiwanieskarbow.com/forum/ |
|
| Ostatni skarb Goeringa https://poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=1&t=50300 |
Strona 1 z 1 |
| Autor: | rafal [ niedziela, 6 stycznia 2008, 12:36 ] |
| Tytuł: | Ostatni skarb Goeringa |
"Kiedy dowódca amerykańskiej 36. Dywizji Piechoty gen. Robert Stack spotkał się z marszałkiem III Rzeszy Hermanem Goeringiem na wiejskiej drodze pod Radstadt w południowych Niemczech, obaj panowie mieli zupełnie błędne pojęcie o tym, co ich czeka w najbliższych miesiącach. dalej Goering, który uważał się za następcę Hitlera, oczekiwał honorów godnych władcy upadającego - ale nie upadłego - mocarstwa. Stack pragnął zakończyć swoją misję, aresztować zbrodniarza wojennego i wrócić do Stanów. Nie wiedział, jakie skarby kryją skryte głęboko pod ziemią magazyny Goeringa. Amerykański generał wysiadł ze swojego jeepa i podszedł do samochodu Goeringa. Zapytał Niemca, czy mówi po angielsku. Okazało się przyszły przywódca połowy świata nie zna tego języka. Korzystając z pomocy tłumacza gen. Stack oznajmił mu, że jest gotów przyjąć kapitulację marszałka i zawieźć go do zamku w pobliżu Zell am See wraz z jego świtą składającą się w większości z esesmanów. Następnego dnia rano Stack rozbroił żołnierzy SS i odbył z Goeringiem krótką rozmowę na temat jego dalszych losów. Panowie wypili drinka i zjedli lunch, na który podano pieczone kurczaki, tłuczone ziemniaki i groszek. W czasie lunchu Goering poprosił o rozmowę z głównodowodzącym amerykańskimi wojskami w Europie generałem Dwightem Eisenhowerem. Ten odpowiedział, że "zapewne się z nim nie spotka, a poza tym Goering ma być traktowany jak każdy inny jeniec wojenny". Były marszałek skorzystał jeszcze z okazji, by sfotografować się w uniformie z medalami na piersi i szepnąć tu i ówdzie, ze ma oprócz tego parę cennych przedmiotów do sprzedania. Wiedział, albo tylko przypuszczał, że czeka na niego w Norymberdze szubienica, na której ma zawisnąć wraz z innymi nazistowskimi przywódcami Niemiec. Nazistowski Disneyland Cofnijmy się o dwanaście lat. Jest rok 1933. Hitler doszedł do władzy, a jego "wierny przyjaciel" (wódz na kilka dni przed klęską wyklął Hermanna) opracował plan, w ramach którego miał stworzyć wielką kolekcję dzieł sztuki, która miała być "przekazana kolejnym pokoleniom obywateli Trzeciej Rzeszy". Plan zaczął działać już w 1938 roku po aneksji Czechosłowacji i w 1939 roku po zajęciu Polski. Drogocenne dzieła sztuki, zgromadzone w muzeach i prywatnych kolekcjach w tych państwach, stały się własnością Rzeszy Niemieckiej, a ich kustosze lub właściciele znaleźli się w stworzonych przez Niemców obozach koncentracyjnych. Skarby zwiezione z prawie całej Europy zostały ostatecznie zgromadzone w pałacu Goeringa, zwanym Karinhall - pisze w książce o rabunkach nazistów Kenth D. Alford). Goering bardzo chciał, żeby to miejsce stało się w przyszłości turystyczną mekką i uzyskało bezpośrednie połączenie z Berlinem. - Pachnie to stacją kolejową we Włoszczowej - dodałby ktoś złośliwy. Posiadłość, w której artystyczny Disneyland Goeringa miał oczarować Europę, znajdowała się dwie godziny jazdy samochodem od Berlina, w miejscowości Schorfheide. Sale balowe, korytarze, liczne biblioteki wypełniały dzieła sztuki: rzeźby, obrazy, książki, biżuteria zrabowana z najznamienitszych domów i muzeów Europy. W jednej z bibliotek Karinhallu znajdowało się dziewięciometrowe mahoniowe biurko ozdobione swastykami z brązu i stół na czterech nogach w kształcie penisów wciśniętych między kobiece piersi. Właściciel tej kolekcji był narkomanem. O jego uzależnieniu od morfiny wiedzieli najbliżsi współpracownicy i sam Hitler, który ponoć rygorystycznie unikał używek. Goeringowi codziennie podawano morfinę od czasu, kiedy podczas jednej z walk powietrznych ( w czasach I wojny światowej był asem lotniczym) został ranny i otrzymał narkotyk po raz pierwszy. Tak rozpoczęła się jego nieszczęśliwa miłość do narkotyków. Uzależnienie nie przeszkadzało mu jednak w sprawnym grabieniu dzieł sztuki, co było jego drugą namiętnością. Jaskinia Aladyna W kwietniu 1945 roku wokół Berlina zaciskała się pętla radzieckich dywizji, a w okolicach Berchtesgaden znalazły się specjalne pociągi Goeringa, wyładowane odzieżą, mydłem, drogim alkoholem i dziełami sztuki. Wokół panował chaos, a jednak tysiące robotników przymusowych pracowały bez wytchnienia przy budowie nowej podziemnej kwatery Hitlera. W całym tym zamieszaniu pojawił się Goering, by dopilnować rozładunku swojej kolekcji. Mimo nerwowej atmosfery i pośpiechu niedoszły wódz potrafił zachować się wspaniałomyślnie. Wyciągnął ze swoich zbiorów obraz Vermeera Chrystus i jawnogrzesznica i wręczył swojej osobistej pielęgniarce Chriście Gormanns. Oświadczył, że po sprzedaniu tego płótna wierna pielęgniarka będzie mogła żyć wraz z rodziną w dostatku do końca swoich dni. Tymczasem żona Goeringa Emma wysiadając z jednego z pociągów i zabrała ze sobą obrazy Memlinga z cyklu Niebiańscy muzykanci oraz dużo biżuterii i klejnotów. Sam Goering wyniósł inne arcydzieło Memlinga obraz Rotszyld i dłużnicy oraz dzieła Rogera van der Weydena, biżuterię, cenne rzeźby, meble, książki i wszystko, co dało się załadować na kilka ciężarówek. Przeczuwał, że będzie to jego polisa ubezpieczeniowa w podróży do zamku Mautendorf w południowej Austrii, gdzie zamierzał się schronić. Reszta zrabowanego dobytku znalazła się w podziemnych magazynach Berchtesgaden. Amerykańscy chłopcy i niemieccy złodzieje 4 kwietnia, kiedy do Berchtesgaden wkroczyli amerykańscy i francuscy żołnierze, a alianccy śledczy penetrowali już Austrię i południowe Niemcy w poszukiwaniu Goeringa, nawet najzagorzalsi naziści zrozumieli, że to już koniec. Mieszkańcy okolic Berchtesgaden - na co dzień zdyscyplinowani i uczciwi obywatele - zebrali się na stacji kolejowej Unterstein, gdzie stała jeszcze część wagonów Goeringa. Ludzie rozbijali wagony i rabowali ich zawartość (czytamy w relacji Kennetha D. Alforda), rozcinali na części wielkie dywany, wydzierając sobie fragmenty. Kilka kobiet pokroiło osiemnastowieczny francuski kobierzec na cztery kawałki, ale były one i tak bardzo duże, więc trzy kobiety pocięły jedną z takich ćwiartek jeszcze na trzy mniejsze części. W taki oto sposób obrazy, dywany, złote monety i inne cenne dobra, a także cukier, kawa, papierosy i drogie alkohole trafiły do domów mieszkańców Unterstein. Goeringowi nie udało się jednak wywieźć do Berchtesgaden wielu zagrabionych i zebranych dóbr. As lotniczy III Rzeszy, który - jak dodają niemieccy historycy - doprowadził do jej klęski w Bitwie o Anglię 1941 r., nie zdołał wywieźć za Odrę bezcennej kolekcji samolotów. Najcenniejsze egzemplarze znajdują się dzisiaj w Muzeum Lotnictwa i Astronautyki w Krakowie. Są tam maszyny z początków rozwoju awiacji, niekiedy jedyne zachowane egzemplarze. Gwoli sprawiedliwości trzeba powiedzieć, że Polacy nie zagrabili ich na obcym terytorium, tylko przejęli to, co pozostawili uciekający naziści na ich ziemiach. Wśród dzieł, których nie udało się im ukraść z Polski, znajduje się też słynny Sąd Ostateczny Memlinga (można go podziwiać w Muzeum Narodowym w Gdańsku), wiele obrazów polskich mistrzów, zgromadzonych w muzeach Warszawy, Poznania, Krakowa... Jaskinia skarbów Tymczasem do Berchtesgaden dotarli żołnierze 101. Dywizji Powietrznodesantowej USA z zadaniem spenetrowania podziemnych sztolni i korytarzy. Natrafili na tajemniczą komorę skrytą za czterdziestocentymetrową ścianą z betonu. Po jej rozbiciu, co zajęło trzy dni, ich oczom ukazał się skarbiec Goeringa, który nazwali Jaskinią Aladyna. Wśród skarbów był m.in. ręcznie wykonany i oprawny w srebro egzemplarz Mein Kampf Hitlera - osobisty podarunek wodza dla marszałka, oraz księga pamiątkowa z Karinhall z dedykacją Hitlera z najserdeczniejszymi życzeniami szczęścia i wszelkiej pomyślności. Książka znajduje się teraz w Akademii Wojskowej w West Point. Pośród dziesiątek złotych lichtarzy, kielichów i monstrancji znaleziono wykonany z litego złota miecz, podarowany Goeringowi przez włoskiego dyktatora Benito Mussoliniego. Głownię miecza zdobi figura człowieka walczącego z lwem i swastyka.. Dziś warta co najmniej milion dolarów broń eksponowana jest w Narodowym Muzeum Piechoty w Fort Benning w stanie Georgia. W tym samym muzeum znajduje się paradna buława marszałkowska Goeringa. Zdobi ją dwadzieścia orłów cesarskich, krzyży i wysadzany diamentami orzeł trzymający w szponach srebrną swastykę. Na ten cenny przedmiot natrafił w jaskini Aladyna porucznik Warren Eckberg z 7. Armii Amerykańskiej. Wraz z krzyżami żelaznymi i złotym medalionem na łańcuchu, wysłał ją pocztą matce mieszkającej w Chicago. Pani Eckberg sprzedała medalion tamtejszemu jubilerowi, a ten ogłosił w prasie, że chce go sprzedać dalej. Ogłoszenie zauważył jeden z urzędników Urzędu Celnego USA i w ten sposób medalion, buława i inne kosztowności zostały skonfiskowane na rzecz armii Stanów Zjednoczonych. Sztylet Goeringa sprzedam Inny zbieracz pamiątek z Berchtesgaden ppłk Willard White zebrał ponad sto sreber z zastawy i przyborów do pisania Hitlera, kolekcję sztyletów i porcelanę oraz kryształowe kieliszki, które Goering ukradł z pałacu Ludwika Napoleona. Wysłał je do żony (siostry późniejszego prezydenta Lyndona B. Johnsona). Państwo White żyli dostatnio przez długie lata dzięki wyprzedawaniu zgromadzonego skarbu. Amerykanie bardzo spieszyli się z wywożeniem wojennych łupów za ocean. Dzięki temu pośpiechowi znalazł się tam m.in. złoty zegarek osobistego lekarza Hitlera dr Theodora Morella z dedykacją wodza, wysadzany diamentami niemiecki Medal Dobrobytu Klasy Specjalnej (odznaczenie dla kobiet) wart dzisiaj ok. 100 tys. dolarów, kolekcja zdobnych w diamenty odznak ze swastyką, pozłacane szable, dziesiątki kilogramów monet z cennego kruszcu, kolekcja sztyletów Goeringa i... złote zęby wyrwane przez Niemców ofiarom obozów koncentracyjnych oraz biżuteria, bezcenne obrazy europejskich mistrzów, rzeźby, porcelana, starodruki... Wiele z tych przedmiotów do dzisiaj napotkać można na aukcjach w całym świecie. Niektóre spoczywają w sejfach w rezydencjach możnych tego świata. Czy są tam równie bezpieczne jak podziemnych bunkrach Goeringa? Największy skarb Goeringa Gdy amerykańscy żołnierze myszkowali po przepełnionych złotem i diamentami podziemnych magazynach i pompatycznych pałacach Goeringa, on sam przebywał już w spartańskiej celi więzienia w Norymberdze. Na zdjęciu z 1946 roku widać, że jej wyposażenie było nader skromne - prycza posłana kocem, prosty drewniany stół z fotografiami najbliższej rodziny i kilkoma książkami (nie było tam oczywiście oprawnej w srebro Mein Kampf) i kilkoma kartkami notatek Międzynarodowy Trybunał Wojskowy skazał Goeringa na śmierć za jego zbrodnie przeciwko ludzkości. Jak pisze Karol Małcużyński w swoje książce-reportażu Oskarżeni nie przyznają się do winy, Primadonną procesu był od początku do końca Hermann Goerng. (...) Gdy w trakcie procesu zdarzało się, że chwilowa sensacja usuwała w cień jego osobę, nie ukrywał swego rozdrażnienia i irytacji. Nie mniej aktywny był Goering poza salą sądową. Od pierwszej chwili chciał podporządkować sobie wszystkich oskarżonych. Gdy ktokolwiek wyłamywał się z tej narzucanej przez niego dyscypliny, Goering albo nieposłusznego strofował i przywoływał do porządku, albo starał się go przekonywać, albo wreszcie piętnował jego postawę wobec pozostałych oskarżonych. Zarzuty o licznych kradzieżach, łapówkarstwie, gromadzeniu dzieł sztuki, win, koniaków, szampanów, milionów marek i innych walut na rozlicznych kontach zbywał długimi tyradami przed sądem, w których próbował sprytnie dowodzić, że wszystko to kłamstwo, o niczym nie wiedział, a poza tym inni uczestnicy II wojny światowej robili to samo. Trybunał nie dał się na to nabrać, jednak dał się nabrać na ostatni skarb Goeringa. Kiedy 17 września 1946 roku, na kilka godzin przed wykonaniem egzekucji strażnik zajrzał przez wizjer do celi Goeringa, ten już nie żył. Przegryzł przemyconą mu do więzienia ampułkę z cyjankiem, którą od kilku dni skrywał pod językiem. Był to jego ostatni skarb. " |
|
| Strona 1 z 1 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|