|
Witam
Większość Panów chodzących po lasach zapewne zna ten srebrny pakiecik...
Ale idzie nowy sezon, a z nim w lasy wchodzi kolejne pokolenie poszukiwaczy,
dla których przez jakiś czas to znalezisko będzie małą zagadką.
Pamiętam jak w pierwszych moich sezonach głowiłem się, skąd to się bierze
w różnych, często oddalonych od siebie lasach. Czyżby robotnicy leśni cierpieli
na tę samą chorobę, wymagającą tej samej terapii lekowej :que
W końcu kiedyś odpisałem nazwę i po powrocie z wykopków wstukałem w google.
Szybko zrozumiałem, że jeśli robotnicy cierpią na jakieś wspólne schorzenie,
to co najwyżej jest to choroba alkoholowa - w najdzikszych ostępach polskich lasów
można znaleźć zakrętkę od wódy. :pub
A tajemniczy Fuchsoral - okazał się być szczepionką przeciw wściekliźnie lisów, zrzucaną
na polskie lasy niemal każdego roku z samolotów. Liski bardzo lubią nagryzać
te pakieciki (zapach), a wtedy zawartość pod ciśnieniem spryskuje ich podniebienia.
Pakietów lepiej nie brać do ręki, bo dotkniętego przez człowieka lis już nie tknie.
Pustych też nie warto dotykać, bo mogą być dopiero co liźnięte przez wściekłego osobnika
i kłopot gotowy. Na niektórych zużytych pakiecikach widać ślady lisich kłów, odbite w folii
aluminowej.
Ten na zdjęciu zabrałem (w celach edukacyjnych), bo był naprawdę stary, pusty i w czasie
mrozów, więc ryzyko przetrwania na nim wirusów było żadne.
:pa
Test
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
|