https://poszukiwanieskarbow.com/forum/ |
|
| no to jak to jest z tym szukaniem https://poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=1&t=53134 |
Strona 1 z 1 |
| Autor: | six002 [ poniedziałek, 7 kwietnia 2008, 14:41 ] |
| Tytuł: | no to jak to jest z tym szukaniem |
Witam Jestem nowy, ale przeglądam forum od jakiegoś czasu. Mam Solarisa i od niedawna szukam po polach szczęścia. No właśnie, tutaj czytam o monetach, łuskach, innych 'skarbach', a u mnie nic :( tylko stado zardzewiałych śrub i gwoździ. Czy u Was też tak jest, że musicie się sporo nachodzić, aby coś "wychodzić"? ;) Miejscówki wybieracie na chybił-trafił, czy jest to poparte jakimiś przygotowaniami? pozdrawiam |
|
| Autor: | SZZ [ poniedziałek, 7 kwietnia 2008, 14:44 ] |
| Tytuł: | |
Zanim zacznie się szukać, dobrze jest wiedzieć czego chce się szukać. Łażenie po polach i lasach na chybił-trafił rzadko daje dobre efekty. Pozdrawiam |
|
| Autor: | KWJ [ poniedziałek, 7 kwietnia 2008, 15:02 ] |
| Tytuł: | |
Samo łażenie po polu czy lesie, to finał wcześniejszej, ciężkiej pracy intelektualnej. Mówię oczywiście o literaturze, internecie i przeglądaniu map. A zdarza się i tak, że 5-8 godzin spacerowania po "pewnej" miejscówce owocuje np. jednym PRL-kiem. Ale fanty, to tylko dodatek do kilkugodzinnego, mile spędzonego na łonie natury czasu ;). Wytrwałości :1 |
|
| Autor: | Witcher [ poniedziałek, 7 kwietnia 2008, 15:44 ] |
| Tytuł: | |
Ja jestem zwolennikiem "teorii chaosu" ;). Laze w losowo wybrane miejsca, w mojej okolicy taka strategia sprawdza sie najlepiej. Po kilku latach uzbieralo sie sporo ciekawych "rejonow". Z "siedzeniem" w bibliotekach/wertowaniem starych map dalem sobie spokoj juz na starcie.Takie miejsa nosza slady innych kopaczy i na ogol sa mocno "przetrzepane". Leged o czolgach i zakopanych skarbach tez juz nie slucham. Jedyne na co "nadstawiam ucha", to opowiesci ludzi gdzie znajdowali monety patykami w dziecinstwie, badz chodzili zbierac je po deszczu ect. Jak na razie jest to najskuteczniejsza metoda.Napisalbym o jeszcze jednej (dajacej niezwykle rezultaty) ale prawde mowiac wole ja zachowac dla siebie :P |
|
| Autor: | Leszel [ poniedziałek, 7 kwietnia 2008, 17:00 ] |
| Tytuł: | |
Ja tez czesto szukam "na chybił - trafił" ale jak nie ma fantów (albo 0,2 boratynki/godzine) to szybko szukam kolejnej miejscówki. Z map korzystam raczej w celach orientacyjnych (w obcym terenie warto sie jednak troche wczesniej zorientowac), a miejscówy jesli nie nie losowo, to namierzam pytajac ludzi okolicznych. Witcher - napisz co to za metoda bo jestem ciekawy :) Pozdrawiam! |
|
| Autor: | dukatkg [ poniedziałek, 7 kwietnia 2008, 17:26 ] |
| Tytuł: | |
Ja kiedyś szukałem na nosa, ładne ukształtowanie terenu, oddalenie od miasta i inne wróżenia z fusów. Gówno prawda ! Mapa współczesna, kilka starych i Google Earth = fanty.... |
|
| Autor: | spider10.5 [ poniedziałek, 7 kwietnia 2008, 17:36 ] |
| Tytuł: | |
no to masz słabego nosa, na poczatki szukania wcale nie potrzeba nie wiadomo jakich map i nie trzeba wcale spedzać długich godzin w bibliotekach itp. Ciężko jest teraz trafić na nie przetrzepane miejsce ze starej mapy, bo takie mapy ma wielu innych poszukiwaczy i wczesniej czy pozniej ktos tam dotarł lub dotrze (chociaz dzieki mapce trafiłem swoja najlepsza miejscówke). Obecną miejscówke wytypowałem w taki sposób : Nieduże miasteczko i nieduża wioska obok miasteczka (2 km od siebie), szukam na terenach miedzy miasteczkiem a wioskom wiec jest terenu sporo a wychodzace fanty z tych rejonów sa naprawde fajne, z jednego wypadu minimum 15 monetek , tam tez pobilem swój rekord 29 monet (tylko 2 to PRL) . |
|
| Autor: | Catadero [ wtorek, 8 kwietnia 2008, 10:50 ] |
| Tytuł: | |
six002-rzeczywiście,"na nosa" teraz to najlepsza metoda. Mapy z różnych okresów są w powszechnym użyciu. Do tego dostęp do wirtualnych bibliotek i instytutów, powszechna znajomość języków obcych. Kiedy zaczynałem to mapa+"zeznania" miejscowych w zupełności wystarczały. Ostatnie kilka lat tylko "na nosa". Ale wsparte mapami (czasem zdarzy się zaznaczony zapomniany młyn lub karczma, których już nie ma) i oceną terenu. Fakt, często miejsca są nie trafione. Ale kiedy już się trafi to serce rośnie i oko się cieszy. A poza tym w miejscach gdzie jeszcze kopacze nie zryli gleby zostawiając po sobie teren jak pod Verdun, ludek miejscowy z sympatią odnosi się do poszukiwań i poszukiwaczy. A nawet po strychu i piwnicy można buszować. Że o polu czy łące nie wspomnę. Próbuj, wszak ćwiczenie robi mistrza( o ile mistrz robi ćwiczenia). C. |
|
| Autor: | six002 [ środa, 9 kwietnia 2008, 09:30 ] |
| Tytuł: | |
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Jak zwykle zdania naukowców są podzielone ;) Tak więc uzbrojony w cierpliwość ruszam z dzieciakiem na poszukiwanie skarbów. Będzie dwa w jednym czy coś dla mnie, a i młodą zwierzynę przepędzę trochę po polach ;) dziękuję i pozdrawiam |
|
| Autor: | iKRG [ poniedziałek, 21 kwietnia 2008, 22:15 ] |
| Tytuł: | |
Całkiem niedawno dostałem Solarisa (wcześniej był Smętek), podczas jednej z pierwszych prób na miejscówce starej karczmy (karczma obadana ze starych map itd - kilka dni zajęło... ) zebrałem trochę nieidentyfikowalnego złomu, kankę (pustą), stary piec, jakiś mosiądz etc. Podczas gdy kolega V (pozdrawiam) swoim sprzętem trochę monetek wyciągnął. Po kilku godzinach i na lekkim wulgaryzm stwierdziliśmy że może na jakieś pole uderzymy... Na pierwszym, no może drugim lepszym polu Pan V. na polu znowu zaczął ciągnąc jakieś monetki... a ja głównie łuski. Moment totalnego załamania - dałem pochodzić z Solarisem koledze, a sam smętnie idę ze wzrokiem wbitym w glebę (fakt niedawno spulchnioną i po deszczu) no i znalazłem 1/2 grosza srebrnego w całkiem całkiem stanie ;) Jeszcze się pytałem czy przypadkiem V. go nie zgubił :P Tak więc, jak nie tak to inaczej ;) ale zawsze jakoś da się radę. Powodzenia! |
|
| Autor: | Krzychu_ [ wtorek, 22 kwietnia 2008, 00:02 ] |
| Tytuł: | |
Z tego co czytałem Solaris też potrafi ciągnąć monetki (może to kwestia ustawień lub Twojego osłuchania ze sprzętem :que , bo jak napisałeś masz go od niedawna). Jakim sprzętem szukał "kolega V" (jeśli można wiedzieć bez specjalnego reklamowania)? :) |
|
| Autor: | bryktygrysek73 [ wtorek, 22 kwietnia 2008, 00:22 ] |
| Tytuł: | |
zrób sobie wypad 2 h do najbliższego lasu na chybił trafił (w pobliżu swojego miejsca zamieszkania) będzie fant fajnie , nie będzie to na następny wypad do kolejnego tam gdzie chadzają ludzie - grzybiarz też gubi fanta - PRL - to też fant na dziesięć wypadów i tak jest jeden udany - średnio ja przemierzam najczęściej okolice na chybił trafił - rezultaty różne - znane miejsca są przeorane bądź cierpliwy powodzenia |
|
| Strona 1 z 1 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|