McKane napisał(a):
A potrafisz wyjaśnić dlaczego na Mazurach najgorszą obelgą dla łódki i załogi jest ... "O Warszawiacy płyną" ? :)
Ja nie potrafię, ponieważ mieszkam w Warszawie od urodzenia a żeglarstwa nauczyłem się wedle starej szkoły gdzie etykieta odgrywała ważną rolę. Nikt nawet nie myślał o wypłynięciu niesklarowaną łódką, nie mówiąc o tym, że nie ma mowy o płynięciu z nogami wywieszonymi za burtę. Jak już mówiłem, są różne powody, głównie statystyczne dlaczego można spotkać jakiegoś buraka który akurat mieszka w Warszawie, są też inne powody których nie będę tutaj roztrząsał bo zwyczajnie nie rozumiem co miejsce zamieszkania ma wspólnego z człowiekiem jako takim i jego kulturą osobistą. Bo nie ma tu owy o żadnej przyczynowo-skutkowości czy nawet korelacji. To są wszystko przesądy które tworzą się w ten sam sposób co czarne koty i przechodzenia pod drabiną. Wystarczy, ze komuś kiedyś czarny kot przebiegł drogę, po czym złamał on nogę i już mamy połączenie dwóch zupełnie niezależnych od siebie faktów jako jakieś fatum. Potem wystarczy opowiedzieć znajomym i mamy ogólnie obowiązujący przesąd powodujący dezinformację. Myślałem, że naukowcowi który powinien właśnie z faktów i kontekstu dedukować prawdę powinno to być jasne, czyżbym się przeliczył?