Cytuj:
A mi prosze wytlumaczyc z kad sie biora takie "wyceny": do kotka-600zl,po pszczolki-1000zl,stringi-1500zl.
Jak dla mnie to jakies szalenstwo .
To prawda, to nie są cyferki wzięte z nieba.
Paliwo, amortyzacja sprzętu i pojazdów (a sprzęt i pojazdy drogie, bo specjalistyczne), koszty roboczogodzin ludzi - począwszy od tych sześciu ludków, którzy biorą bezpośredni udział w akcji - po cały sztab biurkowców wypełniajacych EWIDy i raporty. Naprawdę wychodzą takie kwoty.
Jak sobie pomyślę, jakim sprzętem śmigali by polscy strażacy, gdyby nie debile, nagminnie podpalający śmietniki i suche trawy wiosną, wągliki, odśnieżanie dachów zimą, żmije w ogródkach, ptasia grypa, zamarźniete łabędzie, zamiatanie ulic itp, itd to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera. Na zachodzie mogą sobie na to pozwolić, nie dlatego, że łożą większe pieniądze na bezpieczeństwo, tylko dlatego, że świadomość społeczeństwa jest większa. Jeśli ktoś ucieka od cywilizacji na łono natury i styka się z owadami, płazami itd, to w każdym cywilizowanym kraju zachwyca się tym i docenia obcowanie z przyrodą - w Polsce od razu wyjmuje komórę i stuka 998.
I tak naprawdę to właśnie przeraża. Mam czasami wrażenie, że ludzie pomału zaczynają się cofać w rozwoju, wrażenie to wzrasta szcególnie np. po wezwaniu do latającego w mieszkaniu szerszenia szt. 1... bo może użądlić dziecko, psa.
Ech, czasami płakać się chce, bo sił już na śmiech nie starcza