Półtora tygodnia temu, korzystając z pięknej pogody i wolnego, niedzielnego dnia pojechałem do lasu z wykrywką.. Pomijając to co znalazłem, w którymś momencie Solaris dał sygnał, słaby, ale wyraźny.. w pierwszym momencie wykopałem dołek na głębokość sztychu.. sygnał coraz wyraźniejszy, ale zacząłem rozkopywać dołek w przekonaniu, że "coś" nie może być tak głęboko..
[ img ]
jednak wokół nic nie było tylko sygnał ciągle taki sam z dna dołka.. wykopałem jeszcze trochę i zniesmaczony, że nic nie ma zacząłem zasypywać z powrotem.. i wtedy trafiłem kawałek szkła, brązowego z literami KA WO a niżej ZIKÓW - to znaczy, że to kawałek butelki z Fabryki Wódek w Dzikowie hrabiego Tarnowskiego.. Szkło z przedwojennej butelki w lesie, prawie 30 centymetrów pod powierzchnią? odkopałem z powrotem prawie zasypany dołek i kopię dalej.. jeszcze jeden pełny sztych, w piaseczku łatwo idzie, i kopnąłem coś twardego, zaskrobało jak na żelastwie.. odsypuje dalej.. rdza na blasze..
[ img ]
wykopałem coraz większy dołek, żeby się dostać do tej blachy, adrenalina krąży w żyłach.. szukam krawędzi a blacha ciągle coraz większa... wreszcie odkopałem krawędzie, włażę prawie do doła i ciągnę.. wyszła.. kawał zardzewiałej blachy, pogiętej, z zagiętymi krawędziami, poniżej pół metra w głąb..
[ img ] [ img ]
blacha bez szans na identyfikację, w lesie, głęboko..
[ img ]
i tylko ten kawał szkła z przedwojennej butelki nie daje mi spokoju..
I to by było na tyle... ;)