|
Cześć!
Powakacjowałem się w Bieszczadach i parę małych wrażeń z okolicy po której się kręciłem.
Cywilizacja:
udało mi się znaleźć jedną stację paliwową w Cisnej, ceny normalne pomimo braku konkurencji;
bankomaty są w Baligrodzie i Cisnej, z tym że w tej drugiej (notabene PKO) w bankomacie nie było pieniędzy.
Na pytanie kiedy będą usłyszałem w okienku: "Jak zadzwonimy to po godzinie przywiozą", No to ja nie będę czekał i przyjadę jutro, ale na pewno będą?, usłyszałem "No przecie mówię, że jak Pan przyjedzie i zadzwonimy to po godzinie przywiozą." Rewelacja......
Kolejka wąskotorowa jeździ, widoki fajne, ale dostać bilet łatwo nie jest, udało się dopiero na drugi dzień. Ewenementem na stacji jest K I B E L postawiony ze środków Unii, który bez krępacji mógłby stanowić wyposażenie nowo budowanych na Euro 2012 stadionów.
Jeżdżąc przy pomocy GPS (mówię o Mio MooV 200U) należy uzbroić się w cierpliwość i dużą ilość paliwa, ale za to zwiedzi się kilka przełęczy i zaliczy przeprawy brodowe. Przydaje się dobra terenówka (której nie mam) lub Citroen z hydropneumatycznym zawieszeniem o regulowanym prześwicie (którego akurat mam), chociaż nawet on nie chciał jechać w poprzek kamieniołomu...
Jak już się weźmie wykrywkę to schodzimy z drogi i pędzimy pod najbliższą górę (ja akurat męczyłem Dzidową). Generalnie zawsze po zejściu z drogi i przedarciu się przez zarośla wyrośnie przed nami strumień. Trzeba wówczas wziąć wykrywkę w zęby, buty i gatki w łapki i się przeprawić. Potem z reguły zaczyna delikatnie siąpić deszcz więc na każde 3 kroki pod górę zjeżdżamy 2 w dół. Nagrodą za trudy są świetne widoki, spotkania ze zwierzakami i monotematyczne znaleziska.
Paczki amunicji znajduje się mniej więcej co 10-15 sekund, pierwszych kilkanaście wrzuciłem do strumienia natomiast potem, widząc na wykrywce sygnał w okolicach 46 nawet nie kopałem.
Drzewo widoczne na fotce na dole pnia daje słaby sygnał pomiędzy 7 a 11 i jest rozwalone na wysokości około 4m, czyżby Fisherek namierzał piorun?
Takich małych smoków wygrzewających się na słońcu spotkałem kilka, ale większe egzemplarze też się zdarzają. Drugiej nocy jakieś 10m od naszego domku przeszedł sobie miś, a podczas łażenia po górkach raz zobaczyłem uciekające jelenie, tyle że uciekały w MOIM kierunku.... Jak już się pozbierałem do kupy u podnóża góry usłyszałem warkot odpalanych pilarek, a już myślałem, że to ten miś nas tak gania.
Z ciekawszych opowieści tubylców kolekcjonerów (oglądałem bagnety robione domowym sposobem przez UPA) usłyszałem, że jakiś już czas temu u pewnego okolicznego gościa pojawił się ukrainiec, który chciał odpłatnie wydobyć z jego studni wyposażenie kuźni, które służyło kiedyś jakiejś bandzie do produkcji broni.
Druga lokalna ciekawostka mówi o niedoszłym ataku bandy na posterunek w Cisnej, który miał się odbyć przy pomocy niemieckiego samochodu pancernego. Niby oficjalnie ktoś go szuka w jakichś jeziorkach, natomiast tubylec twierdził, że auto się popsuło i zostało ukryte w specjalnie w tym celu pogłębionym jarze strumienia, zawalone belkami i zasypane, czyli, że niby strumień ma płynąć sobie nad autem. Posłuchać było w każdym razie miło.
W sumie polecam urlop w tym rejonie, chociaż radzę sprawdzać cenę pobytu bo może się okazać, że przy wyjeździe i rozliczaniu się pokazują sie nieścisłości :-)
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
|