Nie wiążę specjalnych nadziei z tego rodzaju akcjami,ale skoro jest jakiś pęd szkoda byłoby, gdyby cała para poszła w gwizdek. Wysłać trochę pism nigdy nie zaszkodzi. Jednak te, które jest tam na początku, moim zdaniem nadaje się tylko do kosza. Jest beznadziejnie napisane pod względem stylistycznym i całkowicie niemerytoryczne, autor sam nie rozumie, w czym problem i daje tylko okazję MKDiN do następnego ściemniania. Wklejam niżej swoją propozycję, jakby ktoś miał ochotę przyłączyć się do tej akcji.
Miejscowość i data
Imię i nazwisko
Adres pocztowy z kodem
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
ul. Krakowskie Przedmieście 15/17
00-071 Warszawa
Wniosek
Skarga
Na podstawie art. 227 kodeksu postępowania administracyjnego składam skargę na działalność służb ochrony zabytków podległych Ministerstwu i wnoszę o podjęcie działań zmierzających do powstrzymania bezzasadnej nagonki na środowisko tzw. poszukiwaczy skarbów.
Uzasadnienie
Przy milczącej postawie MKDiN ma miejsce w naszym kraju szereg bezprawnych działań służb ochrony zabytków oraz organów ścigania sprowadzających do bezpodstawnego nękania tzw.poszukiwaczy skarbów. Prawie w każdym miesiącu media donoszą o dokonywanych przeszukaniach w domach poszukiwaczy i stawianych im zarzutach nielegalnego poszukiwania zabytków,tj.wykroczenia z art. 111 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Należy zauważyć, iż zgodnie z polskim prawem pozwolenie na poszukiwanie wymagane jest tylko w odniesieniu do miejsc wpisanych do rejestru zabytków, zatem bezpodstawne jest zarzucanie każdemu posiadaczowi wykrywacza metalu łamania prawa tylko dlatego, że używa detektora. Dla zobrazowania stanu prawnego załączam dwie wykładnie prawne odnoszące się do tego zagadnienia. (UWAGA: dodać załączniki,o których mowa jest w pkt. 1 na końcu - tam też jest podane, skąd można je wydrukować)
Zdecydowana większość poszukiwaczy hobby te traktuje po prostu jako sposób na aktywne spędzania wolnego czasu i obcowanie z przyrodą, oderwanie się od codzienności, a znaleziska są na drugim planie. Większości z tych znalezisk nie można w ogóle nazywać zabytkami, a co najwyżej starociami, pamiątkami historycznymi. Zabytek to coś szczególnego, wyjątkowego. Zabytkiem zgodnie z legalną definicją art. 3 pkt. 1 Ustawy o zabytkach jest przedmiot, „którego zachowanie leży w interesie społecznym, ze względu na posiadaną wartość naukową historyczna lub artystyczną”. Ilościowy, a nie jakościowy stosunek do łusek, hełmów i wszelkich szpargałów znajdowanych przez poszukiwaczy deprecjonuje sam sens pojęcia zabytku. Sam fakt, że coś może być obiektem badań naukowych nie oznacza, że posiada wartość naukową, i że jest zabytkiem. Warto tu przytoczyć zdanie prof. Michała Witwickiego z „Ochrony zabytków” Nr 1/2007, który to artykuł dotyczy co prawda zabytków architektury, ale tok myślenia ma zastosowanie uniwersalne do wszelkich zabytków - ruchomych i nieruchomych:
„Podstawą ustalenia wartości musi być analiza porównawcza, powołująca inne obiekty, wydarzenia, zjawiska, mogące mieć wpływ na ocenę badanego obiektu. Dopiero na tym tle można umieścić go we właściwym miejscu w hierarchii wartości obiektów historycznych. Ocena wartości zabytkowej wymaga pogłębionej wiedzy, a przynajmniej orientacji w różnych dziedzinach wiedzy historycznej. Z pewnością nie jest to zadanie dla laika, a nawet dla fachowca o wąskiej specjalizacji. Niekiedy wymaga współdziałania specjalistów z kilku dziedzin nauki historii. Zabytkoznawstwo jest wiec bogatą dziedziną wiedzy, służącą do precyzyjnego ustalenia wartości lub ich braku, niezależnie od wieku obiektu. To stwierdzenie jest ważne, nie wszystko bowiem co stare, nie wszystko co się może komuś podobać jako obiekt dawny, a nawet nie wszystko co może być przedmiotem prac naukowych można uznać za zabytek, podlegający ochronie prawnej.”
Niektórym stróżom prawa lub archeologom bardzo mogą podobać się wszystkie łuski, drobne monety i hełmy, ale to jeszcze nie powód aby nazywać je zabytkami, a osoby je poszukujące i kolekcjonujące złodziejami. Należy też zaznaczyć, iż w przypadku znalezienia przedmiotów pozbawionych znacznej wartości materialnej, naukowej lub artystycznej, co do których nie ma wątpliwości, iż właściciel porzucił je w celu wyzbycia się ich własności zastosowanie ma art. 181 Kodeksu cywilnego: „Własność ruchomej rzeczy niczyjej nabywa się przez jej objęcie w posiadanie samoistne.”
Większość przedmiotów znajdowanych przez poszukiwaczy pochodzi zaś z nowożytnych wysypisk śmieci - komunalnych i przydomowych, dołów ze śmieciami usytuowanych w miejscu stacjonowania wojsk, głównie z okresu I i II wojny światowej. Przedmioty te, gdyby nikt się nad nimi nie pochylił, trafiłyby do punktów skupu surowców wtórnych. Akcje podejmowane przez policję i służby ochrony zabytków burzą zaufanie do państwa prawa i naruszają prawa obywatelskie. Najpierw, bez nakazu prokuratorskiego, nachodzi się prywatne mieszkania i zatrzymuje do wyjaśnienia przedmioty, a dopiero potem bada się, czy są zabytkami, tj, czy ich zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość naukową, historyczną lub artystyczną. W przeważąjącej ilości przypadków okazuje się, że jednak nie są zabytkami i zwracane są znalazcom. Takiego stanu rzeczy nie można tolerować w demokratycznym państwie. Zwracam się o zbadanie wszystkich podobnych przypadków i wyciągnięcie konsekwencji dyscyplinarnych wobec pracowników służb ochrony zabytków podległych ministerstwu, które w podobnych "przedstawieniach" biorą aktywny udział lub je inspirują. Tego typu aktywność maskuje jedynie indolencję owych służb i służy sprawiania wrażenia na przełożonych, że cokolwiek robią. Niestety, brak jest odgórnej kontroli nad takimi działaniami i prowadzą one do wypaczenia sensu działań służących ochronie zabytków.
Faktem jest, iż czasem, bardzo niestety sporadycznie, przedmioty wyjątkowe, zabytkowe są znajdowane przez poszukiwaczy. Ich sprzedaż na portalach aukcyjnych, to jednak ostatnia rzecz o jakiej myślą znalazcy. Przedmioty odkryte przez polskich poszukiwaczy wzbogaciły wiele polskich muzeów. Warto wspomnieć choćby kilka przypadków:
1. znaczek rozpoznawczy - tzw. "nieśmiertelnik" generała Augusta Fieldorfa-Nila. Znaczek ten znaleziony został na pobojowisku z kampanii wrześniowej przez poszukiwacza –hobbystę,
2. sztandar wojskowy 73. pułku piechoty z Katowic zakopany we wrześniu 1939r.
w okolicach Tomaszowa Lubelskiego,
3. Niemiecki Transporter Opancerzony, wydobyty w 1996 r. z Pilicy w Brzustówce pod Tomaszowem (uruchomiony później w zakładach remontowych Sobiesława Zasady),
4. szczątki amerykańskiego samolotu typu Liberator zwanego "latającą fortecą" znalezione w woj. Zachodniopomorskim,
5. austriacką kopułę obserwacyjną z 1897,
6. samolot Messerschmitt wydobyty z jeziora koło Drawska Pomorskiego,
7. sztandar rosyjskiego 144 pułku ukryty na polu Biwy pod Dannenbergiem w czasie I Wojny Światowej,
8. sztandar 59 pułku piechoty zakopany 19 lub 20 września 1939. Odnaleziony na obrzeżach Puszczy Kampinowskiej w okolicach Wólki Węglowej,
9. Wydobycie z wydmy koło Darłowa 35-tonowego fragmentu supertajnego doświadczalnego hitlerowskiego bunkra. Pancerna kopuła trafi do powstającego
w Malechowie, pow. Sławno, prywatnego muzeum techniki wojskowej.
Listę tę można by ciągnąć bardzo długo. Wielu poszukiwaczy utworzyło też prywatne muzea lub izby pamięci gromadząc przedmioty związane z historią regionalną. Tworzone są też tysiące prywatnych kolekcji składających się z przedmiotów pozbawionych wartości materialnej, naukowej lub artystycznej, a jednak posiadających pewną wartość sentymentalną i dopełniające na swój sposób obraz naszej historii. Są to kolekcje składające się z odznaczeń wojskowych, guzików, elementów wyposażenie wojskowego, rzeczy osobistych i narzędzi użytku codziennego jak żelazka na duszę czy naczynia ceramiczne. Kolekcje te są tworzone, eksponowane
i konserwowane za pieniądze prywatne, często kosztem wielu wyrzeczeń.
Niejednokrotnie poszukiwacze weryfikują też efekty pracy archeologów. Grupa poszukiwaczy przyczyniła się do odnalezienia starego Siewierza czego archeolodzy nie potrafili zrobić od kilkudziesięciu lat. W hałdach po archeologach jak i samym terenie poszukiwań znaleźli kilkaset artefaktów świadczących o tym, że właśnie tam znajdował sie Stary Siewierz. Przyjęło je pod swój dach muzeum Sztygarka w Dąbrowie Górniczej. W miejscach gdzie archeolodzy wykazali calec (czyli najniższe warstwy archeologiczne) okazało się, że pół metra głębiej zalegają współczesne śmieci i kawałki rur stalowych. Tych zasług i osiągnięć nie przekreślają pojedyncze przypadki motywowanych komercyjnie działań rabunkowych i grabież chronionych prawnie stanowisk archeologicznych wpisanych do rejestru zabytków. Osoby tak postępujące
w środowisku poszukiwaczy skarbów traktowane są jak przestępcy i wykluczane z niego.
Wobec ustaleń raportu NIK 11/2009/P/08/75/KNO w sprawie stanu zabezpieczeń zbiorów muzealnych, gdzie stwierdzono szereg nieprawidłowości w dysponowaniu zabytkami znajdującymi się w zbiorach muzeów państwowych i samorządowych, w tym tajemnicze znikanie wielu eksponatów i brak inwentarzy, rodzi się pytanie, czy przyznanie prawa własności Skarbowi Państwa w odniesieniu do zabytków znalezionych w ziemi ma jakikolwiek sens i czy nie jest tylko reliktem komunizmu? Przepis ten został wprowadzony dopiero w roku 1964r. Wcześniej wszelkie znaleziska zabytkowe, podobnie jak w większości krajów, należały po połowie do znalazcy i właściciela terenu, gdzie zostały znalezione (zasada ta wywodzi się jeszcze z prawa rzymskiego). Może zło tkwi w tym, że Państwo przyznało sobie prawo do czegoś co nigdy do niego nie należało, co zostało odkryte bez jakichkolwiek wydatków z jego strony i czym nie potrafi w sposób odpowiedzialny się opiekować? A może w braku zaufania do obywateli? Obywateli Państwo uważa za dojrzałych jedynie, gdy demonstracyjnie okazują żałobę po narodowych tragediach. Kiedy samodzielnie chronią przed nieuchronnym nieraz zniszczeniem pamiątki przeszłości nazywa ich złodziejami….
Zwracam się też z wnioskiem o podjęcie prac legislacyjnych nad zmianą ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami i uwzględnienie postulatów zgłoszonych przez Piotra Lewandowskiego i Zygmunta Adamskiego podczas współorganizowanej przez NiD (dawniej KOBiDZ) konferencji pt. tytułem Zachowa Pan konserwator czujność i baczenie, która odbyła się na początku grudnia ub.r. (UWAGA: dodać załącznik!! Gdzie on jest - niżej)
Z wyrazami szacunku
Imię i nazwisko
podpis odręczny
Załączniki:
1. Fragment artykułu Piotra Lewandowskiego „Nielegalne poszukiwania, wydobycie i przemyt militariów” w „Przegląd Policyjny” nr 3 (87), Szczytno 2007r oraz wykładni sporządzonej w kancelarii Kostyra i wspólnicy. (artykuł z PP do wydrukowania z postu So lut 05, 2011 15:41 w wątku:
viewtopic.php?f=9&t=77658 .Wykładnia z kancelarii Kostyra i wspólnicy do wydrukowania z adresu:
http://www.eporady24.pl/drukuj_pytania-2011.html )
2. Zestaw postulatów zgłoszonych przez Piotra Lewandowskiego i Zygmunta Adamskiego podczas współorganizowanej przez NiD (dawniej KOBiDZ) konferencji pt. tytułem Zachowa Pan konserwator czujność i baczenie, która odbyła się na początku grudnia ub.r (do wydrukowania z postu z dnia Śr sty 19, 2011 12:08w wątku:
viewtopic.php?f=9&t=82500)
UWAGA: dodatkowe objaśnienia w nawiasach oczywiście usunąć!!!