|
Nadejszła wiekopomna chwilja! Po latach obserwowania waszych postów i zaciskania zębów z zazdrości,sprawiłem sobie własną wykrywkę. Doszedłem do wniosku, że na początek ACE 250 będzie dobrym wyborem, a że trafiła się używka bezśsladów żzytkowania, to stałem się jej szczęśliwym posiadaczem. Do tej pory jednak, tak dla mnie jak i dla większości z was, pogoda była nieprzychylna. Raz nawet próbowałem już coś wygrzebać, ale ziemia była tak zmarznięta, że nie od razu się zorientowałem, że to o co stuka saperka to nie nie jest kamień. Tak więc dopiero dzisiaj, będąc na działce (w celu stawiania pergoli) udało mi się wygospodarować troszku czasu i pokręcić się z kanarkiem. Powiem tak - szału nima. Ale ile radości :) Teść, który był ze mną w ramach pomocy przy budowie, najpierw patrzył na moje wyczyny z pewnym politowaniem i raczył sobie nawet podśmichujki robić. Ale krążył wokół mnie coraz bliżej i z coraz wiekszym zainteresowaniem zwłaszcza, że to były myśliwy, a pierwsze co wytargałem to czubek naboju. Upolowałem go w grządce truskawek - dobrze, że żona tego nie widziała( mam nadzieje, że będą rosły nadal). Z łuski (wykopanejj już w innym miejscu) została tylko dupka - wygląda jak by ją cosik przecięło - może ktoś z was ma pomysł co to za jedna? Jako, że wykrywacz kupiłem z myślą o monetach, to radość moja była wielka, kiedy udało się mi jedną trafić. Pierwsza, własnorecznie upolowana moneta! Gęba mi się sama śmieje :) Nic to, że wycieruch z niej straszny. Najważniejsze, że wreszcie jest! Jeśli dobrze zidentyfikowałem- to grosz Stanisława Poniatowskiego z 1766r. Mam nadzieję, że jak poleży troszku w oliwce to się jej zdeczko polepszy. W każdym razie dla mnie jest jak relikwia! Poza pordzewiałymi gwoździami, kawałkami puszek, i skrawkami blaszek miedzianych udało mi się wykopać to co na zdjęciach poniżej. Teraz wy ogladacie a ja zasłużyłem na szklaneczkę Jamesona.
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
|