Przez ostatnie dwa miesiące mogłem najwyżej porozmyślać o miejscówkach...wiecie jak to jest ciągle tylko praca, praca i kasa.. ;) Nocami siedziałem na forum lub analizowałem stare mapy..prawdę mówiąc uwielbiam to robić ;)...patrząc na zdjęcia w dziale prosto z pola aż mnie kręciło, strasznie brakowało mi wyjść w plener.
W końcu dzisiaj udało mi się ;), wyjście dobrze zaplanowałem wcześniej ...wstałem o 3 , zaraz pierwsza kawka ( nie mogłem spać ) o godz. 6.00 wyjechałem z domu, w plecaku dwa pączki i dwie puszki pepsi ....cel okolice starego traktu, dzisiaj wygląda jak zarośnięta polna droga. Po godzinie jestem na miejscu, samochód zostawiam ok 4 km od celu, w okolicy nie ma żadnych wiosek (w promieniu 5 km ), totalne odludzie a to u nas rzadkość.. okolice mocno zalesione i strasznie mokre. Chyba właśnie to odstrasza, nić tak nie denerwuje jak fanty w stanie agonalnym...
W okolicy sporo moczarów to nie moje klimaty.... a jednak...wczesną wiosną wybrałem się tam z lustrzanką z uwagi na malowniczy pejzaż, po drodze spotkałem miejscowego, chłop w podeszłym wieku...właśnie wycinał jakieś stare wierzby przy trakcie...zagadałem ;D
Opowiedział mi ciekawą historię, kilka lat wcześniej zwożąc słomę a z kolegą, z okolicznego pola natrafili na pamiątkowy medal napoleoński...Skąd wiedział że napoleoński nie mam pojęcia..zresztą odsprzedał go szybko jak mówił za jakieś grosze....
To właśnie był cel dzisiejszej wycieczki... ;)
Wkrótce dotarłem... w miejscu tym trakt odchodził lekko w lewo wzdłuż dębowego lasku, pole natomiast znajdowało się dość daleko od drogi na wzniesieniu lecąc dalej dość stromo do małej rzeczki na dole..nawet spore ok 300 m na 100 m . Ogólnie pomyślałem że nie ma szans na fanty.. trakt leciał dalej prosto bez problemów natomiast pole znajdowało się na uboczu z jednej strony otoczone rzeczką z drugiej lasem...do tego strasznie twardo na dole chyba jakieś podkłady gliny.. i jeszcze dość wysokie ściernisko po żniwach ...Najgorsze że stanowiło jakiegoś typu ślepy zaułek
Nie pozostało mi nic tylko spróbować szczęścia....... ;)
Przez ok 30 min. totalna pustka, jakieś śmiesznie skorodowane blaszki, mnóstwo kawałków ołowiu i ciągłe zakłócenia od gruntu ...już miałem odpuścić ale bliżej szczytu ziemia zmieniła się w tak pożądany mięciutki piaseczek ... ;)))
Dość szybko zostałem zasypany mnóstwem cywilnych guziczków, tych ołowianych z czterema otworami to chyba nakopałem z trzy dziesiątki dzisiaj... ;)
Załącznik:
20130830_163304.jpg
Po chwili coś pięknie zaświeciło w ziemi... już myślałem że to sreberko, niestety tylko 50 gr (nowe ) ale kolorek to miało super
Załącznik:
20130826_163137.jpg
Czym wyżej do szczytu tym więcej fantów wyskakiwało-- sporo feningów, blaszek.. pojawiły się kulki muszkietowe...
Załącznik:
20130830_163407.jpg
Załącznik:
20130830_163257.jpg
Załącznik:
20130830_163350.jpg
Przy samym szczycie znalazłem piękną broszę ...
Załącznik:
20130830_163450.jpg
A zaraz potem pojawiło się pierwsze sreberko...spojrzałem na zegarek , dochodziła 12.00, dopiłem drugą pepsi, nie chciałem tracić więcej czasu bo byłem coraz bardziej zmotywowany ;).. w końcu sypneło ;)) najlepsze że wszystko w sumie na samym szczycie ....
Załącznik:
20130830_163432.jpg
W pewnym momencie moje serce przestało bić ;), kolana się poddały...a ja jak w amoku podziwiałem mój pierwszy guziczek gwardii ;)))
Załącznik:
20130830_124412.jpg
zaraz póżniej kolejny ;))
Załącznik:
20130830_115620.jpg
Chyba znalazłem właścicieli większości sreberek , takiej szachownicy jak na tym poletku to jeszcze nigdy nie zrobiłem..Zanim się zorientowałem była 18.00, ....
Załącznik:
20130823_154144.jpg
jednak są jeszcze takie miejsca ;D