|
Miałem to samo jak czesałem stare domostwo, z którego zostały jedynie kamienne fundamenty. Do tego z 10 cm śniegu, a pod nim trochę kamieni. I baaardzo dużo starego, pordzewiałego żelastwa, które biło jak kolor, a okazywało się śmieciem. Kilka razy mi serce zabiło, jak wyjąłem jakiś garnek czy nocnik, niestety były puste :D No i co się głazami narzucałem przy tym kopaniu, to moje. I nie znalazłem nic. A jak odszedłem nieco od tego domostwa, tak powiedzmy na podwórko, to wpadł guzik, medalik, jakieś łuski, naparstek, wojskowy niezbędnik, kawałki lampy naftowej, mosiężny czy brązowy pierścionek, parę pocisków, ale, co ciekawe - zero monet... A potem śnieg stopniał i okazało się, że ktoś przede mną 5 razy bardziej przetrzepał tę miejscówkę - dołek na dołku dołkiem poganiał... Rada? Niestety, cierpliwość i osłuchanie ze sprzętem, któremu zdarza się kłamać. Ja to zresztą za cienki w uszach jestem, żeby doradzać, więc potraktuj powyższe jako bardzo subiektywną opinię, w dodatku z piątkowego wieczoru ;)
|