|
Najlepiej wypożyczyć jakiś sprzęt i samemu potestować, albo poprosić kogoś obeznanego z interesującym nas modelem aby pokazał co detektor potrafi. Pisałem to wiele razy, i napiszę jeszcze raz:
nie warto inwestować w nową cewkę do wykrywaczy typu ace 250/350.
Ze względu na: - brak możliwości oceny zalegania głębokości monety lub śmiecia, większość wykrywaczy kosztujących >1000 PLN ma tonową modulację pozwalającą łatwo określić czy fant jest zaraz pod jesiennymi liściami, czy naprawdę głęboko, sam chodziłem z 250'tką, mam znajomych, którzy mają te modele, i widzę jak np. w parku wyciągają z 2-3cm kapsle i zakrętki bo informacja na ekranie podana w calach skaliborwana jest (załóżmy) do amerykańskiej 5 centówki, i zależnie od ułożenia i wielkości detalu, odczyt jest inny, i bardzo mylący.
- dzwięki nie dają jakichkolwiek informacji o fancie, wskazania "kwadracików" są marne, pamiętam sytujację, że jakieś czeskie monetki biły dosłownie na 1-2 kwadracie (czyli teoretycznie złom!). W lepszym wykrywaczu możesz (po osłuchaniu), określić czy obok małego złomu jest monetka, a tutaj będzie skakanie w skali jak przy 90% żelaznych, zardzewiałych przedmiotach.
- wyważenie z większą cewką to istna tragedia, i tu stawiałbym nawet na utratę osiągów w detektorze, ale uzyskanie większej wygody użytkowania, bo nie zajmuję się zawodowo poszukiwaniami, i jadąc raz w tygodniu, w niedziele na 6 godzin, chciałbym ten czas wesoło spędzić, a nie narzekać jak podczas kopania drenacji wokół domu.
Rynek wykrywaczy jest zalewany nowymi detektorami, niektóre z nich to naprawdę świetne sprzęty (np. mój ostatni zakup :D ), fishery, minelaby czy garretty cały czas stoją w miejscu, serwując nam urządzenia zaprojektowane 5-10 lat temu :evil: nie zmieniając praktycznie nic w konstrukcji, a technologia przecież idzie do przodu, i za mniejszą kasę, można wyprodukować detektor z lepszymi osiągami niż te stare, leciwe 10 latki za 3000-6000 zł, przykładem masz golden maski, nokty, vista itd. Zobaczcie jaki teraz chłam zostaje wypuszczany na rynek, jakieś go-findy czy coinmastery, które osiągami nie różnią się od swoich poprzedników, ale mają nadrukowany na obudowie ekranu fluorescencyjny napis "BOMBER", sztyce z pajęczej sieci używane przez somalijskich piratów, atesty ekologów, działają na dwóch bateriach przez 40 godzin (autentycznie tak np. fisher reklamuje te nowe detektory), jakby koszt 0.5$ więcej co 2 tygodnie był zajebistym argumentem aby wybrać akurat tę firmę, kosztem napięcia na zwojach cewki.
|