Teraz jest sobota, 16 października 2021, 00:41

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Poszukiwacze "skarbów" będą mieli łatwiej- advocem
PostNapisane: wtorek, 25 maja 2021, 08:41 
Offline
Moderator
Moderator

Dołączył(a): poniedziałek, 26 grudnia 2016, 14:46
Posty: 999
Lokalizacja: Pępek Świata
Poszukiwacze "skarbów" będą mieli łatwiej- ad vocem

„Nielegalni poszukiwacze złotego pociągu i broni z pól bitewnych oraz śladów po żołnierzach wyklętych mają powody do zadowolenia. Rząd planuje właśnie złagodzenie kar za wydobywanie ukrytych dóbr kultury, które należą do Skarbu Państwa. Zniesiona ma być kara przewidująca za ten czyn - do dwóch lat więzienia”.
Tak zaczyna się artykuł Katarzyny Żaczkiewicz-Zborskiej na łamach portalu Prawo.pl, którego sam wstęp sugeruje liberalizację prawa dla przestępców! Dalszy ciąg artykułu jest w podobnym tonie, gdzie autorka przytacza niezbyt wybredne opinie o tak zwanych poszukiwaczach skarbów.
Pojawiają się tu liczne oskarżenia, których celem jest głównie zdyskredytowanie środowiska, które od kilku lat stara się wraz z Departamentem Ochrony Zabytków przy Ministerstwie Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu ucywilizować przepisy dotyczące poszukiwań zabytków przez miłośników historii. Osobą głównie cytowaną w wspomnianym artykule jest dr hab. Maciej Trzciński, prawnik archeolog, który stara się zdyskredytować wspomnianą grupę. Organizacje zajmujące się opieką nad zapomnianymi przez państwo cmentarzami wojennymi, ratujące tysiące pamiątek historycznych, nie leżących w zakresie zainteresowań naukowców przyrównuje do hien cmentarnych, dla których nieśmiertelnik wydarty z ziemi jest celem dla zarobku. Człowiek o tak wysokim dorobku naukowym ucieka się do knajackich wyzwisk.
Nie będę streszczał omawianego artykułu, do lektury którego namawiam, ale zwróciłem szczególną uwagę na jedno sformułowanie, które ma być cytatem z wspomnianego prawnika archeologa:
„Według projektu czyn ma być nadal przestępstwem, ale usuwa się granicę zagrożenia karą pozbawienia wolności do lat dwóch - wskazuje prof. Maciej Trzciński z Katedry Kryminalistyki Wydziału Prawa Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego. - Widać zatem, iż ten konkretny przepis karny uwiera, jest niewygodny dla pewnej grupy osób – dodaje”.
Maciej Trzciński zauważa pewien fakt, lecz zupełnie nie jest w stanie połączyć go logicznie z bałaganem prawnym, do którego w pewnym sensie sam się przyczynia. Prawnicy archeolodzy mają tendencję do falandyzacji prawa, a także tworzą przepisy wbrew zasadom jego tworzenia. Chodzi tu o przejrzystość zapisów i ich racjonalność.
Wprowadzony w 2018 roku przepis zaostrzający kary za poszukiwania zabytków bez zgody konserwatora lub wbrew wydanemu pozwoleniu nie przyniósł żadnych wymiernych efektów. Nie zwiększyła się znacząco ilość składanych wniosków do konserwatorów o pozwolenia. Zanotowano niewielki wzrost lecz po trzech latach obserwujemy tendencję odwrotną. Nie zwiększyła się ilość wykrywanych przestępstw, choć policja otrzymała nowe narzędzia. Mało tego, ponad 90% wszczynanych spraw jest umarzana ze względu na niską szkodliwość czynu lub oskarżeni są prawomocnie uniewinniani. Naszym zdaniem pomysł zaostrzenia przepisów nie był poprzedzony żadną logiczną analizą i przy jego wprowadzaniu zabrakło komuś wyobraźni.
Instytucje, których zadaniem jest ochrona zabytków, postanowiły położyć nacisk na opresyjność zamiast na edukację. Każdy, nawet przeciętny pedagog wie, że najlepsze efekty w wychowaniu przynosi edukacja połączona z systemem nagród. Wychowanie przez kary daje odwrotne efekty od zamierzonych. Dziś mamy sytuację, w której prawnicy archeolodzy przespali moment pojawienia się wykrywaczy metali w aktywności społecznej i swoje zaniedbania próbują łatać naprędce łatwymi, nieskutecznymi rozwiązaniami. Efektem drastycznego zaostrzenia kar, bez możliwości bezkarnego przekazania zabytków było masowe pozbywanie się zabytków przez niewyedukowanych detektorystów. W ten sposób utracono bezpowrotnie bardzo wiele informacji tak ważnych przecież dla archeologów! Pod koniec lat 90’ aż do początków zaostrzania przepisów poszukiwacze chętnie dzielili się informacjami o swoich odkryciach z archeologami. Nierzadko powstawały publikacje naukowe, takie jak np. autorstwa Arkadiusza Dymowskiego, „Znaleziska monet rzymskich z terenu Polski rejestrowane w pierwszych latach XXI wieku”. Autor bazował na zgłoszeniach właśnie od poszukiwaczy, a w 2007 roku wystąpił z referatem podczas konferencji na Uniwersytecie Warszawskim, w którym udowadniał jak bezmyślne zaostrzanie przepisów powoduje zanikanie zgłoszeń znalezisk. W obecnym czasie jest ono wręcz marginalne.
Po rozpoczęciu rozmów DOZ ze stroną społeczną pojawiło się światełko w tunelu, gdy z ust dr hab. Katarzyny Zalasińskiej padła deklaracja, że ministerstwo opracuje system, który będzie stawiał na edukację, nagradzanie, a na końcu karanie za nieprzestrzeganie prawa, które ma być z kolei przejrzyste i przyjazne obywatelowi. Niestety z szumnych zapowiedzi jak dotąd postawiono na to ostatnie, czyli karanie. Proponowane złagodzenie art. 109c nie załatwia problemu z naszego punktu widzenia, ale jest krokiem w dobrą stronę. Od początku trwania rozmów wskazywaliśmy, że takie rozwiązanie przynosi same szkody i jest wątpliwe pod kątem zgodności z prawem a nawet Konstytucją. Wielu prawników zwracało na to uwagę, a nawet sam Rzecznik Praw Obywatelskich poddał je w wątpliwość. Czas by do pana Macieja Trzcińskiego oraz osób z jego otoczenia dotarło, że przy tak niejasnych i ogólnych definicjach zawartych w ustawie o ochronie zabytków, nieludzkim i nielogicznym jest stosowanie drakońskich kar za czyny niedookreślone. Chcąc karać ciężej, powinno się precyzyjniej określać moment naruszenia dobra prawnego, czego w zapisach ustawy brakuje i z tego powodu stanowi to pole do nadużyć. Dziś znajdujemy się w sytuacji totalnego bałaganu prawnego, gdzie instytucje powołane do ochrony zabytków stają się zakładnikiem różnych grup interesu. Tu zdaje się już nie chodzi o to czy detektoryści są dobrzy, czy źli i czy da się ich wyedukować, czego państwo z resztą nie robi bo wyręcza je PZE. Chodzi o to by nie wchodzili w drogę tak zwanym archeologom współczesności. Gdzie znajdą oni zlecenia, gdy przedmioty użytku codziennego z nieodległej przeszłości będą mogły być odnajdywane przez pasjonatów historii? Na zebraniu Rady Ochrony Dziedzictwa Archeologicznego padły propozycje by granicą kiedy zaczyna się archeologia był koniec lat 50 XXw!
Gdyby taki zapis wszedł w życie to kopanie przydomowego ogródka wiązałoby się z nadzorem archeologicznym i o to toczy się ten spór, a nie o zabytki. Gdyby było inaczej to trzy lata temu, w Niewieścinie na stanowisku 36 gdzie cmentarzysko wielbarskie birytualne rozjechano spychaczami poleciałyby głowy winnych zaniedbań. Dziś wiedzą o tym wszystkie instytucje odpowiedzialne za ochronę zabytków i co? I nic proszę Państwa. Jak informuje nas autorka artykułu, to niebawem pojawią się wywiady ze wspomnianym dr hab. Maciejem Trzcińskim i dr hab. Katarzyną Zalasińską. Mamy nadzieję, że dla zachowania pewnej symetrii i obiektywizmu stanowisko strony społecznej zostanie również zaprezentowane, czego sobie i Wam życzę.
Jacek Wielgus
PZE

żródło:https://m.facebook.com/1724123507612175/photos/a.1753020171389175/4355895911101575/?type=3&source=48
link do artykułu:https://www.prawo.pl/prawo/zlagodzenie-kar-za-nielegalne-poszukiwanie-zabytkow,508372.html?fbclid=IwAR31dEKSBMxZfALuJ-83g-W_Y27jzdyv0Rtj4rE0TXr-uLO4Vd1Zhw66E-4


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL