|
Witam !!!
<BR>Bardziej szczegółowe informacje !!
<BR>
<BR>Śmierć w bunkrze
<BR>
<BR>
<BR>
<BR>Siła eksplozji była tak duża, że zawaliły się ściany i stropy wielokondygnacyjnej podziemnej budowli. Ratownicy używali zarówno termowizorów i echosond, jak i łopat oraz wiader.
<BR>Fot: TOMASZ GAWAŁKIEWICZ
<BR>
<BR>
<BR>
<BR>Do tragedii doszło wczoraj w obiekcie przedwojennej fabryki amunicji w Brożku w pow. żarskim. Grupa studentów uniwersytetu poznańskiego zwiedzała ruiny.
<BR>
<BR>
<BR>
<BR>- Było po godz. 14.00, gdy szedłem tą drogą - opowiada leśniczy z Brożka Jarosław Maroszak. - Nagle huk, zobaczyłem jak w tym budynku, kilkaset metrów dalej, rozsuwają się ściany i zapada się strop. Obok mnie padały kawałki betonu. Później usłyszałem krzyki i zobaczyłem przerażonych dwóch młodych mężczyzn.
<BR>
<BR>
<BR>
<BR>
<BR>Wystarczyła iskra
<BR>
<BR>Byli to członkowie czternastoosobowej grupy studentów geologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przyjechali w ramach zajęć w okolice Zasiek, zamieszkali w gospodarstwie agroturystycznym. O kompleksie poniemieckiej fabryki amunicji, jako o lokalnej atrakcji, dowiedzieli się ze strony internetowej gminy Brody. Przyjechali trzema samochodami i rozeszli się po okolicy. Gdy dwaj studenci weszli do jednego z budynków ich koleżanki i koledzy byli mniej więcej 20 metrów dalej.
<BR>- Tak naprawdę nikt nie wie jak to się stało - mówi dowódca patrolu saperskiego z Głogowa st. chor. Tomasz Dziedzic. - Przypuszczalnie chcieli zajrzeć do podziemi, podnieśli klapę i być może zaświecili sobie zapalniczką. Siła eksplozji była potężna, odpowiadała użyciu stu, może 200 kg materiału wybuchowego. To nie mógł być niewypał. Raczej jakaś substancja chemiczna lub gaz.
<BR>Krystian Rutkowski, Marek Hopa i Grzegorz Czekałowski, mieszkańcy okolicy, opowiadają, że niedawno ich koledzy odkryli w tym budynku znaczną ilość tzw. wełny strzelniczej. Odkopali i zostawili.
<BR>-Wiemy jak się przy tym zachować, ci studenci obcy byli... - mówi K. Rutkowski. - Pomylili się.
<BR>
<BR>
<BR>
<BR>Godzina po godzinie
<BR>14.25 leśnicy zgłaszają strażakom z jednostki ratowniczo-gaśniczej wybuch lub pożar w okolicy Brożka
<BR>14.40 przyjeżdża pierwszy wóz Ochotniczej Straży Pożarnej, są policjanci
<BR>15.00 rozpoczęto zabezpieczanie terenu, przybywają kolejne wozy straży pożarnej
<BR>17.45 na miejsce tragedii przyjechał ratownik GOPR z psem. Kolejni jadą z Poznania.
<BR>17.50 przyjechali saperzy z Głogowa
<BR>18.45 znaleziono zwłoki pierwszej ofiary
<BR>20.15 przyjeżdża poznańska grupa poszukiwawcza - 12 osób, dwa psy
<BR>23.00 grzęźnie ciężki dźwig. Poszukiwania trwają przy sztucznym świetle.
<BR>
<BR>Potworna siła
<BR>
<BR>Eksplozję zauważyła pracownica dostrzegalni przeciwpożarowej leśników. Huk słychać było w promieniu wielu kilometrów. Policjanci zabezpieczyli miejsce tragedii, strażacy wezwali ciężki sprzęt. Wcześniej do akcji weszli saperzy.
<BR>- To trudna operacja, wielokondygnacyjny obiekt, którego planów nie mamy i w którym mogą znajdować się materiały wybuchowe - mówił komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Żarach st. kpt Dariusz Łoś.
<BR>Po czterech godzinach akcji znaleziono zwłoki pierwszej ofiary. To zielonogórzanin. Odkrycia dokonał "Łobuz”, pies GOPR.
<BR>- Siła wybuchu wbiła ich w głąb - mówi jego przewodnik Janusz Zając. - Leżał twarzą w dół, przysypany dziesięciocentymetrową warstwą ziemi. Dalej pies nie podjął tropu, zapach prochu i spalenizny jest zbyt mocny.
<BR>Opiekunka studenckiej grupy stała blada. Nie była w stanie rozpoznać ofiary.
<BR>- To szok - komentował policjant.
<BR>Ratownicy nie chcieli mówić o szansach na znalezienie drugiej ofiary żywej - studenta ze Śremu. Kręcili tylko głowami. Przyjeżdżał coraz bardziej specjalistyczny sprzęt - echosondy, geofon, kamery termowizyjne. Drugi student mógł znajdować się nawet pod kilkoma metrami betonu. Saperzy znaleźli kolejny niewypał. Strażacy przyznali, że czują się jak na polu minowym.
<BR>
<BR>
<BR>
<BR>
<BR>Laski i tabliczki
<BR>
<BR>- To był spory budynek z półmetrowymi ścianami, dużą bramą wjazdową i zejściami prowadzącymi na dół - opowiada J. Maroszak. - Nie wyobrażam sobie jak wielka to musiała być siła. Gdy wybuchł ten budynek dym eksplozji pokazał się w sąsiednim, muszą być z sobą połączone.
<BR>Jak twierdzą leśnicy do podobnej eksplozji doszło jakieś dwa lata temu. Policjanci przyznają, że o wybuchowej zawartości bunkrów wiedziano od dawna. Kilkakrotnie znajdowano u mieszkańców okolicy materiały wybuchowe - w laskach i tabliczkach - pochodziły właśnie z Brożka. Jak przyznają nieoficjalnie mieszkańcy materiał wybuchowy był tutaj odnajdywany i...
<BR>- A sprzedawaliśmy takim różnym - mówi jeden z młodzieńców.
<BR>Waldemar Ochryniuk prowadzący w okolicy niewielki interes, nie może zrozumieć jak to możliwe, że przez tyle lat nie oczyszczono tego terenu lub chociaż nie postawiono tablic ostrzegawczych.
<BR>- I jeszcze reklamowali jako atrakcję turystyczną - dodaje.
<BR>
<BR>Nigdy więcej bezmyślnych tragedii !!!!!
<BR>Pozdrawiam
<BR>PERKUN
<BR>
<BR>
<BR>
|