Adamie 242 witam serdecznie .Na wstępie od razu zaznaczam ,ze nie chce się z Tobą kłócić bić ,rozpętywać wojen na forum ,bo cenię Twoją wiedzę i osiągnięcia, ale myśle że nie będziesz mi miał za złe małej rzeczowej polemiki.
Nie wiem, ktore obiekty na Helu masz na myśli ,bo ostatnio dużo tam się dzieje, ja jedynie mogę się wypowiedzieć na przykładzie Jastarni i jej polskich obiektów bo to widziałem wiele razy: kiedyś i teraz. Dla tych, co nie widzieli ,lub nie do końca zdają sobie sprawę z tego o co chodzi, kilka słów wyjasnienia:
W Jastarni zachowanych jest pięć żelbetowych schronów i trzy fundamenty pod schrony stanowiące polski Ośrodek Oporu Jastarnia. Do 2003 roku obiekty te stały samopas niszczejąc. Schron bojowy "Sokół" położony na terenie pola namiotowego służył za śmietnik, stopniowo został zasypany kamieniami ,aż jego wnętrze stało się niedostępne. Do jego kopuły pancernej (wz. 1939-zachowało się ich zaledwie kilka w Polsce) właściciel pola namiotowego przyspawał wielki ruszt i grill na stropie zamontowano stolik,ławki,parasol i balustradę ,robiąć z niego taras widokowy. Schrony "Sabała" zlokalizowany przy ścieżce na plażę, "Saragosa" i "Sęp" położone w pobliżu wyjścia na plażę stały się szaletami dla wypoczywających nad morzem wczasowiczów. Trafiały też do nich liczne puszki po piwie,opakowania po napojach i różnych artykułlach spożywczych oraz wszelkiego rodzaju śmieci.Będąc miłośnikiem fortyfikacji i chcąc spenetrować te obiekty musiałem się pogodzić z
panującym tam smrodem, wdepnięciem w ....../sami wiecie w co/ i takie zwiedzanie dalekie było od przyjemnego spędzenia czasu. Jak to wszystko wpływało na stan zachowania obiektów nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Piąty schron ( typu polowego tzw. "urban" )był w trochę lepszym stanie ze względu na oddalenie od w/w ścieżki na plażę.
Trzy fundamenty praktycznie były niemożliwe do odnalezienia."Saragosa" i "Sęp" były z roku na rok coraz bardziej przysypywane piachem. O wyposażeniu schronów można było zapomnieć już kilkanaście lat temu.
Cytuj:
...Bunkry będące zabytkami historii powinniśmy chronić przed bandytami , którzy uważają że jak je mazną zieloną farbą , zamkną i ogrodzą - to uratują dla przyszłych pokoleń. A tak naprawdę to tylko chodzi im o zbijanie kasy ! Najlepszym tego przykładem są obiekty na Helu...
Polemizując z tym cytatem napiszę najpierw jak te obiekty wyglądają teraz. Wszystkie schrony zostały oczyszczone ze wszelkiego zalegającego w nich badziewia.Ściany wewnątrz zostały osuszone ,pomalowane, obiekty na zewnątrz zostały wymalowane w kamuflaż (może nie zupełnie zgodny z archiwalnymi wzorami,ale jednak), wejścia schronów "Saragosa" i "Sęp" zostały zabezpieczone przed osuwaniem się do nich piachu, "Sabała" został oświetlony wewnątrz i urządzono w nim mini-muzeum fortyfikacji. Z "Sokoła" zdemontowano grill i sąsiadujący z nim ogrodek piwny.Oznakowano ścieżkę historyczno-krajoznawczą wzdłuż wszystkich obiektów fortyfikacyjnych. Chyba nie dla kasy, bo ścieżka jest za darmo, a dla kasy na pewno ogródek piwny by stał na każdym schronie. Czy można tak oporządzone obiekty zostawić teraz samopas nie zamykając i nie pilnując ich? Gwarantuję, że po jednym turnusie wyglądały by tak samo jak przed laty.
Gro pieniędzy na tą renowację dała gmina, nie oczekując zysków. Bilet do schronu-muzeum kosztuje 2zl(ulgowy) i 3 zł ( normalny), czyli -jak to niektórzy z bunkrowców przeliczają -jedno piwo.I nie jest to zwykly kawałek papieru.Bilet to ładnie wydrukowana przepustka uprawniająca do zwiedzania OO Jastarnia -oparty o wzorce z 1939 roku.Takiego biletu się nie wyrzuca-zostawia się go na pamiątkę. Podejrzewam, że jednorazowe tankowanie paliwa do służbowego samochodu gminy kosztuje wiecej niż procent od biletów za cały sezon. No i druk takiego biletu przecież też kosztuje. Więc raczej nie ma mowy o jakimś oszałamiającym zarobku i "zbijaniu kasy".
A jeżeli ta ogromna cena biletu jest jedyną przeszkodą w zwiedzeniu schronu, to przewodnik dla "dobra ideii bunkrowych" wpuści za darmochę nastolatka wykazującego odrobinę zainteresowania betonem(sam widziałem).
Cytuj:
...Jak ratować ??? Trzeba prowadzić działania dywersyjne i propagadndowe. Trzeba ośmieszać nadzianych pseudo miłośników fortyfikacji , których stać na to aby "bunkier" kupić ale tak naprawdę nie wiedzą do czego on służył , jakie pełnił funkcje i kto był jego budowniczym...
Osoby utrzymujące te obiekty w takim stanie nie są "pseudo milosnikami fortyfikacji" jak to napisałeś Adamie,a profesjonalistami w każdym calu. Nawet nastoletnia dziewczyna oprowadzająca latem 2005 r po obiekcie swoją wiedzą zaskczyłaby niejednego zaprawionego w bojach "bunkrowca". A poza tym "bunkry" nie zostały przez nikogo kupione, są własnością gminy (chyba 100% obiektów fortecznych w Polsce nie jest prywatną własnością)
Cytuj:
Wszystko zależy od tego co dla kogo znaczy słowo "OCALIĆ".
Jak takie dzialania mają się do słowa"OCALIĆ"?? No chyba trudno więcej zrobić dla ich ocalenia. Właśnie dla przyszłych pokoleń.
Cytuj:
...Jak ratować ? Wcale nie wycinać krzaków ani drzew dookoła. Wprost przeciwnie - posadzić ich więcej żeby przejeżdzający kiedyś "świr" nie wykupił ich tylko dla siebie albo dla czerpania zysków. Tylko tak możemy przyczynić się do ratowania takich budowli
Adamie,przecież jeździsz po Polsce!! Widziałeś co zrobiła dzika zielen z fortami Srebrnej Góry.Na pewno byłes w Świnoujściu. Czy wyobrażasz sobie jak wyglądałby fort Gerharda gdyby nie wycięto na nim tysiąca drzew? Za kilka lat korzenie zrobiły by ze ścian gruz. Wszędzie w konserwacji nieruchomych zabytków wielkim problemem jest panowanie nad zielenią, która opanowana dodaje efektu, spełnia funkcje maskujące i estetyczne, natomiast rozpanoszona niszczy bezpowrotnie rozpychając korzeniami co sie da, ciągnąc wilgoć na ściany,stropy i podłogi. W Jastarni też usunięto zbędną (czytaj: zagrażającą obiektom) zieleń.
Strasznie się rozpisałem głównie o Jastarni, ale Adam to wziął na celownik.A tak naprawdę powinienem tu jeszcze chociaż tylko nadmienić o odnowionych obiektach na Górnym Śląsku, , w Sowich, na MRU, Bakałażewie i wielu innych, bo na Helu nie kończy się temat ratowania ,ocalania i konserwacji.
Z fortecznym pozdrowieniem
Krzysztof Mrówka - Grzebiuszka