marcoon napisał(a):
z tego co sie orientuje to w okolicy byla jakas niemiecka fabryka amunicji w czasie wojny.jesli sie myle niech mnie ktos poprawi :1
pozdrawiam
Witam
W twojej okolicy były zakłady chemiczne IG Farben (Blechhammer South), zresztą znajdujące się tam do dzisiaj :) I to wokół nich powstała sieć schronów wartowniczych - w pobliżu Blachowni, niedaleko wjazdu na teren zakładu jest ich więcej - sporo także jest w okolicy obozu - filii obozu z Auschwitz, założonego w kwietniu 1942 r.
Jako ciekawostkę mogę dodać, że zakłady te miały opinię jednego z najzacieklej bronionych zakładów. Alianci za wszelką cenę chcieli przeszkodzić w produkcji fabryki, więc od końca czerwca 44 roku 15 Armia przeprowadzałi na te rejony naloty z baz we Włoszech.
Chyba największy nalot został przeprowadzony 20 listopada 1944 roku. Dowództwo Armii zdecydowało się wysłać nad Blechownię ponad pięćset bombowców B-17 "Flying Fortress" i B-24 "Liberator". Eskortę stanowiło prawie trzysta myśliwców P-38 "Lightning" oraz P-51 "Mustang". Taki nalot miał zadać istotne uszkodzenia instalacjom przemysłowym, które nie ucierpiały podczas poprzednich misji. Z powodu złej pogody do celu dotarła jednak tylko jedna trzecia bombowców.
W czasie tego nalotu powstało słynne zdjęcie, które swego czasu obiegło czołówki gazet na świecie. Tuż przed zrzutem bomb samolot Col. Lokkera (Liberator) otrzymał bezpośrednie trafienie między silnikiem nr 2 i kadłubem. Skrzydło zaczęło odpadać, a bombowiec momentalnie ogarnęły płomienie. Ten właśnie moment został uwieczniony na zdjęciu.
Razem było kilkanaście nalotów 15 Armii na fabrykę benzyny syntetycznej w Blachowni. To właśnie po tych nalotach w Beskidach do dziś znajduje się resztki amerykańskich samolotów.
pozdro
Muzzy