|
Sie masz ponownie,
Temat podziemi w Darłówku był wałkowany w Odkrywcy i bodaj w jakimś samodzielnym opracowaniu. Jak to zazwyczaj bywa, postawiono więcej pytań, niż udzielono odpowiedzi - strasznie tego nie lubię i Ty chyba też. O publikacjach zapewne wiesz, więc nie będę się powtarzał. Ale do nich wszystkich mam małą korektę: POD lotniskiem nie występują podziemia. Pod terenem ogrodzonym płotem popularnie zwanym lotniskiem tak, ale nie pod płytą lotniska. Technicznie jest to do zrobienia, ale strategicznie nie ma to sensu. Jak podałem powyżej, przed wojną i w czasie wojny w Darłówku nie było lotniska. Znajdowało się tam dzikie (niezarejestrowane) pole wzlotów stworzone dla lekkich samolotów nie wymagających utwardzonych nawierzchni. Amortyzatory o dużym skoku i niskociśnieniowe pneumatyki pozwalały lądować niemal dosłownie byle gdzie, byle nie zapaść się po golenie w błocku, na przykład Fi-156 Storchowi. Nikt nie wie gdzie było takie lądowisko, ale chyba dlatego, że nie doczekało się ono oficjalnej rejestracji jako pole wzlotów. Zatem podziemia powinny się znajdować pod kompleksem badawczym, po jakąś jego częścią, raczej nie mającą nic wspólnego terytorialnie z obecnym lotniskiem. Z owychy niesławnych publikacji wiem, że jakiekolwiek wejścia do podziemi zostały zamurowane krótko po wojnie. Nie wiem jak ma się sprawa z otworami drenażowymi i wentylacyjnymi. Słyszałem, a proszę to traktować raczej jak plotkę, że podziemne elementy kompleksu nie znajdowały się pod żadnymi budynkami, a raczej poza ich obrysem. Z uwagi na spoistość miejscowego gruntu powstawały jako dziura w ziemi, której ściany szalowano i zalewano zbrojonym betonem, po czym zasypywano. Nie było mowy o drążeniu sztolni. Reasumując, potwierdzam istnienie podziemi w Darłówku, ale nie pod lotniskiem. Żałuję, że nie mogę inaczej pomóc, ale to jakby nie mój temat. Wykracza on poza ramy wątku, który można określić mianem lotnictwo. Jeżeli trafię na jakieś dane, to nie omieszkam do tematu powrócić i chętnie pomogę.
Pozdrawiam,
Paweł
|