https://poszukiwanieskarbow.com/forum/ |
|
| Racibórz-Tajemne przejście pod Odrą https://poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=2&t=37973 |
Strona 1 z 1 |
| Autor: | Grzebiuszka [ czwartek, 25 stycznia 2007, 22:10 ] |
| Tytuł: | Racibórz-Tajemne przejście pod Odrą |
W Katowickiej Gazecie Wyborczej w piątek 19 stycznia 2007 r ukazał się ciekawy artykuł. Tajemne przejście pod Odrą. A oto treść artykułu: Tajemne przejście pod Odrą Grzegorz Wawoczny, 2007-01-19, Do dziś nie udało się wyjaśnić, czego szukano w podziemiach starej baszty raciborskiego zamku. Czy był tu skarb? Może tajemniczy odkrywcy szukali zaginionego przejścia pod Odrą, które wiodło z zamku do klasztoru Dominikanek? Sprawa tajemnego przejścia z raciborskiego zamku do miasta zaintrygowała już historyka entuzjastę - Jerzego Hyckla - przedwojennego nauczyciela w tutejszym zakładzie dla głuchych. W 1924 r. ukazała się drukiem jego praca pt. "Was der Sagenborn rauscht. Sagen aus dem Stadt und Landkreise Ratibor" ("Co szumi w zdroju legend. Legendy ziemi raciborskiej"). Autor skupił się co prawda na zasłyszanych wśród ludu lokalnych wątkach legendarnych i podaniowych, ale nieraz, kiedy opowieść wydawała mu się odzwierciedleniem faktu historycznego, szukał dowodów na potwierdzenie swoich przypuszczeń. We wspomnianym zbiorze znalazł się króciutki szkic pt. „Przejście pod Odrą”. Czytamy w nim: „Raciborski zamek jest podobno połączony z miastem podziemnym przejściem, które od kaplicy zamkowej prowadzi przez Odrę aż do miasta. Przejście to służyło do spotkań księżniczki Eufemii, która żyła w żeńskim klasztorze, z rodziną książęcą”. Dalej Hyckel dodał: „Starsi opowiadali, że przedarli się kiedyś kawałek przez przejścia, ale nie mogli iść jednak dalej, ponieważ było ono zawalone”. Warto dodać, że Hyckel był wytrawnym badaczem. Sięgał do starych dokumentów, docierał do świadków. Zredagował kilka świetnych książek historycznych na temat Raciborza. Władze miasta, aby uhonorować jego pasję, powierzyły mu nawet kierowanie muzeum miejskim. Po II wojnie światowej, kiedy musiał emigrować do Niemiec, nie przerwał badań. Spod jego pióra wyszedł szereg cennych publikacji, w wielu wypadkach opartych na zidentyfikowanym przez niego przed 1945 r., a później zaginionym, materiale źródłowym. Schneider zostawia dowód Przez ostatnie dziesięciolecia zaginione przejście pod Odrą rozpalało wyobraźnię wielu pokoleń raciborzan. Co rusz badacze amatorzy penetrowali dziedziniec, lochy i okolice zamku, a także głębokie piwnice starych domów mieszczańskich raciborskiej starówki, która jeszcze w XVIII w. otoczona była gotyckimi murami. Nieraz ogłaszano sukces, choć zwykle znajdowane tajemnicze podziemia okazywały się starymi kanałami odprowadzającymi wody deszczowe. Wieść niosła, że kilka osób dotarło do przejścia, choć dziwnym trafem nikt nigdy nie poznał szczęśliwego odkrywcy. Ludzie zaczęli więc przyjmować kolejne sensacyjne doniesienia z przymrużeniem oka. Kaplicę zamkową z XIII w., o której wspomina Hyckel, przebadali w latach 60. i 80. archeolodzy, ale odkryto jedynie resztki wcześniejszej, być może romańskiej, budowli. Żadnego śladu zaginionego przejścia. Nawet na samym dziedzińcu, gdzie wykopy sięgały najstarszych warstw kulturowych. Aż tu w 1988 r. przełom. Miasto postanowiło ratować podupadający od czasów wojny zamek. Doszło do porozumienia z Kościołem katolickim i przystąpiono do odnowienia kaplicy zamkowej, którą chciano przywrócić dla celów kultu religijnego. Już na początku prac miała miejsce sensacja! W sygnaturce na dachu świątyni natrafiono na tubę. Wśród umieszczonych w niej przedmiotów była datowana na 1843 r. mapa Raciborza. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo budowniczowie zwykle pozostawiali takie współczesne sobie pamiątki, gdyby nie adnotacje, jakie poczynił na niej niejaki Robert Schneider, prawdopodobnie budowniczy, który brał udział w odbudowie zamku po wielkim pożarze z 1858 r. Naniósł odręcznie na arkusz obiekty, jakie pojawiły się w Raciborzu w latach 1843-1858, zaś od zamku do klasztoru Dominikanek pociągnął czarną linię. Podpisał, że jest to tajemne przejście pod Odrą. Flamandowie i Walonowie Emocje odżyły na nowo. Najwięksi sceptycy, traktujący dotąd przekaz o przejściu jedynie jako barwne lokalne podanie, zaczęli podchodzić do sprawy poważnie. Zadawano pytanie - czy Schneider przeszedł pod Odrą, czy też może dał tylko wiarę zasłyszanym opowieściom? Analizowano naniesione przez niego punkty styczne. Ten na zamku był zlokalizowany na miejscu wschodniej wieży obronnej wzniesionej na przełomie XIII i XIV w., a rozebranej w XVIII w., widocznej na starych zachowanych wizerunkach siedziby książęcej na Ostrogu. Drugi był na dawnym klasztornym dziedzińcu dominikanek. W pierwszej połowie lat 80. archeolodzy dotarli do wspomnianej wieży, ale wykop odsłonił jedynie jej zewnętrzne fundamenty. Nie przebito się do środka budowli. Na wykopaliska tropem Schneidera się nie zdecydowano. Chłodne kalkulacje zdają się jednak przekonywać, że powstanie przejścia było uzasadnione i techniczne możliwe. Zamek raciborski, wzmiankowany już w 1108 r. jako ważny gród, znajdujący się na polsko-czeskim pograniczu, w XIII w. miał silne umocnienia. Dostępu do niego strzegły nie tylko dwie linie murów obronnych z dwiema dużymi basztami, ale i opływająca go odnoga Odry. Mniej ufortyfikowane i trudniejsze do obrony było lewobrzeżne miasto, gdzie w 1306 r. książę Przemysł ufundował klasztor Dominikanek. Wstąpiła do niego jego córka Eufemia, zwana też Ofką Piastówną, oraz szereg innych książęcych cór. Był to elitarny konwent. Z tej racji, zdaje się na wypadek najazdu i oblężenia miasta, tajne przejście było jedyną drogą ucieczki dla szlachcianek w zakonnych habitach, bogatych mieszczan oraz szlachty, mającej w mieście swoje tzw. wolne domy. Ponadto, średniowieczna technika pozwalała na drążenie pod miastami długich korytarzy. Znanych jest szereg podobnych przykładów, nawet w Polsce. W Raciborzu wyzwanie było jednak większe. Budowniczowie musieli zrobić długi na kilkaset metrów przekop, i to pod rzeką. Następnie należało go zabezpieczyć przed runięciem. Kto mógł tego dokonać? Racibórz przed 1217 r. założyli sprowadzeni przez księcia Kazimierza Flamandowie i Walonowie, mieszkańcy Niderlandów południowych (dziś Belgia), którzy opanowali sztukę hydrotechniki. Dowodem jest choćby zbudowany przez nich w XIII w. kanał, łączący rzeczkę Psinę z Odrą (zaopatrywał Racibórz w wodę aż do XIX w.). Połączenie ich wiedzy z umiejętnościami górnośląskich kopaczy mogło przynieść efekt w postaci zbudowania przejścia. Jeśli więc rzeczywiście powstało, otwarta pozostaje kwestia, jak długo istniało? Czy nie runęło po tym, jak zaprzestano prac zabezpieczających? Postęp w technice wojskowej sprawił przecież, że zamki przestały być pewnym schronieniem. A może do przejścia wdarła się Odra, a potem słuch po nim zaginął? Niespodzianka na dziedzińcu Na pytania te nie udało się znaleźć odpowiedzi, ale za to w 2002 r. odnotowano kolejną sensację. Zamkowy dziedziniec przeznaczono na organizowanie imprez plenerowych. Przystąpiono do jego zagospodarowania, nawożąc m.in. tony żwiru. Podczas prac okazało się, że koło jednej z ciężarówek zapadło się do dziury. Firma prowadząca roboty długo trzymała to w tajemnicy. Kiedy sprawa wyszła na jaw, stało się jasne, że otwór w dziedzińcu, a dokładnie w sklepieniu schowanego pod ziemią korytarza, prowadzi wprost do podziemi wieży wschodnich umocnień zamku. Odkrycie było niespodzianką. W południowej ścianie wieży natrafiono na zamurowane przejście. Korytarz za nim mógł prowadzić w stronę Odry i dalej, aż do miasta. Czy to tu więc brało swój początek tajemne przejście pod rzeką? Wielce prawdopodobne. Na miejsce po dawnej wieży wskazał przecież Schneider. Kilka metrów dalej kończył się południowy pas umocnień położony na wale dawnego grodu. Później teren opadał już ku Odrze. Być może też pod południowymi murami ciągnęły się nieznane nam dziś kazamaty, które zlikwidowano po tym, jak mury te w II poł. XVIII w. zburzono, a wał zniwelowano, tworząc alejki spacerowe zamkowego parku. Na tym jednak nie koniec sensacji. Wyszło na jaw, że zanim do odkrytych podziemi weszli archeolodzy i konserwatorzy zabytków, ktoś, i to niedawno, rozkuł ścianę południową, tuż obok zamurowanego przejścia. Skąd jednak wiadomo, że to świeża robota? Otóż w 1997 r. dotarły tu wody wezbranej Odry. Opadając, pozostawiły na ścianach swój ślad, który z kolei przykrył gruz z rozbitej ściany. Kto i czego tu szukał? Nie wiadomo. Raciborski zamek czeka odbudowa. Zanim to nastąpi, znów pojawią się tu archeolodzy, a wtedy kolejne odkrycia murowane. No to przyznajcie się, kto z Was i czego tam szukał?;) Grzebiuszka |
|
| Autor: | Van Worden [ piątek, 26 stycznia 2007, 19:25 ] |
| Tytuł: | |
Witam! Faktycznie, wraz z grupą znajomych poszukiwaliśmy piwnic w tym rejonie na początku lat 90tych, ale bez żadnego kucia :) Cała sprawa jest bardzo ciekawa i zasługuje na bliższe zbadanie, choć raczej nie widzę uzasadnienia dla tak skomplikowanej konstrukcji.. Budując ewentualne podziemne przejścia, kierowano się przede wszystkim względami praktycznymi. |
|
| Autor: | jms-bytom [ wtorek, 30 stycznia 2007, 01:20 ] |
| Tytuł: | |
A moze kto mi poda przyklady, "licznych" w/g artykulu, przejsc pod rzekami? Oczywiscie skonczmy przed epoka betonu... |
|
| Autor: | Grzebiuszka [ środa, 31 stycznia 2007, 01:40 ] |
| Tytuł: | |
Dokladnie to samo "wzruszyło" mnie w tym artykule. Może ktoś wymieni kilka przykładów ( z Polski;) ). Grzebiuszka |
|
| Autor: | jms-bytom [ poniedziałek, 5 lutego 2007, 00:48 ] |
| Tytuł: | |
Prawie tydzien mija i jakos nikt nie podal przykladu..Co jest? |
|
| Autor: | lucek [ poniedziałek, 5 lutego 2007, 09:36 ] |
| Tytuł: | |
U mnie w Lubsku(woj.lubuskie) jest "ponoc" takowe przejscie z Kosciola do Zamku(w ktorym znajduje sie Dom spokojnej starosci)i do dzisiejszego gimnazjum.Przejscie z gimnazjum do Kosciola tez biegnie pod rzeka(raczej juz rzeczka w ktorej widac zabrudzone dno)Pisze "ponoc" bo jeszcze nie znalazl sie jakis smialek badz jakas wieksza grupa zeby to dokladnie zbadac.Ale fajnie by bylo gdyby ktos trafil na takowe przejscie badz tez obalil mit wielu mieszkancow.Pozdro |
|
| Autor: | mimo66 [ poniedziałek, 5 lutego 2007, 10:46 ] |
| Tytuł: | |
Słyszałem o przejściu pod rzeką Odrą z Kostrzyna na drugą stronę do Kietz(dzisiejsza nazwa). Można było przeczytać o "dziwnych" pojawieniach się oddziałów niemieckich na tyłach Rosjan podczas zdobywania tego miasta. Może ktoś wie coś więcej na ten temat?? :) |
|
| Autor: | jms-bytom [ wtorek, 6 lutego 2007, 01:47 ] |
| Tytuł: | |
Tak ale to tylko slyszelismy-czy jest jakis obiekt w ktorym to realnie jest-nie tylko w legendach. |
|
| Autor: | Kocio [ wtorek, 6 lutego 2007, 03:16 ] |
| Tytuł: | |
Mój przodek, Leszek Biały wybudował takie przejście pod odnogą Bzury z Łęczyckiego zamku królewskiego do Tumu - ok. 6 km |
|
| Autor: | radkow1 [ wtorek, 6 lutego 2007, 04:30 ] |
| Tytuł: | |
Witam! W przypadku Cieszyna bylo podobnie, tylko na szczescie bzdury do prasy sie nie dostaly, bo pytali odpowiednich ludzi... Zatem w Cieszynie nad rzeka Olza jest na wzgorzu zamek a miejsce przechodzilo z rak Celtow (znaleziona moneta) do Slowian - Piastow - Szwedow - Austriakow - Niemcow - Polakow... Cieszyn posiada podziemia: http://www.um.cieszyn.pl/pytania/?p=top ... iTopic=155 I nawet troche wieksze niz wspomniane, trzynajace sie jeszcze lochy. Czesc jest zapewne zniszczona juz za czasow Habsburgow - rozbudowa miasta - wodociagi - glebsze fundamenty kamienic. Nawet podziemia jednego z kosciolow - podobno polaczone owczesnie z zamkiem nie moga byc exploatowane ze wzgledu na stan wody a osuszenie mialo by zagrozic stabilnosci zabytkowej budowli. Zatem: miasto bezsprzecznie ma podziemia... Jak sa podziemia, to i liczne wyjscia...rozpoznawane przez miejscowych tu i tam... - ale moze i racja, bo z jednego domniemanego - zamknietego - w lecie taki chlod wieje jak z chlodni... Ale dalej... jak mamy podziemia i wyjscia, to i pewnie na II strone rzeki - a co by nie, jak tak... Przypuszczam, ze duzy % miejscowej ludnosci przyzna to bez mrugniecia okiem - pomimo, ze nie ma zadnej wstawki w literaturze... Ot ktos chlapnal przy piwie tu i tam i poszlo... ja nie wyobrazam sobie wspolczesa technika wybudowac przejscia pod rzeka, ktorej dno sklada sie w duzym % z lupkow przepuszczajacych wode i kruchych jak biszkopt... A jak z geologia w Raciorzu? To moze sporo wyjasnic... Pozdrawiam! Radek |
|
| Autor: | jms-bytom [ czwartek, 8 lutego 2007, 16:54 ] |
| Tytuł: | |
Geologicznie w Raciborzu-to jedne wiekie zwirowisko-cos obilo mi sie o uszy ze zwirownie i po 30m glebokie tak ze nie byloby problemu z kopaniem ,gorzej ze stabilnoscia. To moze podyskutujmy o mozliwosciach budowlanych tamtej epoki sa wsrod nas i architekci i konserwatorzy zabytkow-zapraszam do wypowiedzi. Oczywiscie dyskusje o mozliwosciach i wykonaniu-przejsc pod rzekami-bo tunele ucieczkowe w terenie to standart -mozna wyliczac ich setki-najslynniejszy to chyba Wawelska Smocza Jama Slyszalem np.o uszczelnieniu szybu gorniczego plastrami sloniny-i funkcjonowalo to minimum kilkadziesia lat. |
|
| Autor: | Grzebiuszka [ piątek, 9 lutego 2007, 01:13 ] |
| Tytuł: | |
Jeżeli ktoś chce napisać o korytarzach pod rzekami ,to TYLKO o takich w których był osobiście. Nie piszcie, ze podobno jest ,ktoś mówił itd. TYLKO sprawdzone korytarze.No i zachęcam do pisania specjalistów od tego czy" to się dało wykonać".Grzebiuszka |
|
| Strona 1 z 1 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|