|
Panie Adame.
Podałem grubość pokładu węgla 10 m w rejonie Kęszycy. Pan podaje 13, 17, 8 m- są to wyniki punktowe z odwiertów, gdzie należałoby podąć właściwą kote punktu. Wiadomo, że złoże nie jest jednakowej grubości w całym polu. Ja podałem śr. grubość pokładu 10 m i Pan to uznaje.
Poziom chodników MRU pod Kęszycą to 73 m i nie ulega wątpliwości że tunele tam przebiegają w węglu brunatnym, widać to za ścianą w każdej rozbitej zamurowce. A więc eksploatowany pokład węgla znajduje się w tym rejonie w granicach poziomu 63-83 m, (73m +/- 10 m). Ja wiem dokładnie że eksploatowano węgiel w tym miejscu na poziomie 72 i 62 m, ale nie musi się Pan zgadzać ze mną.
Natomiast Pan podaje że są trzy pokłady i najwyższy przebiega na wysokości 42 m , a najniższy 26 m poniżej GDR- czyli wypadał by on na warstwicy 47 m (73m-26m). Czyli najwyższy nie był by najwyższym, ale niższym. Gdzie więc odwodnienie na tej warstwicy. Jak teza Pana ma się wobec 10 m grubości pokładu, który występuje na pewno na gł. 72 m i jest widoczny w północnych tunelach MRU.
Jeżeli nawet przyjąć, ze pańska teza jest słuszna i najniższy poziom to 47m, to gdzie i ilu kilometrowy chodnik odwadniający należałoby drążyć? Gdzie był by jego wylot? W Międzyrzeczu ? Czy stać deficytową kopalnie węgla brunatnego budować wielokilometrowe odwodnienia, których długość przekraczała by znacznie całą długość wyrobisk i znajdowało by się ono poza polem górniczym oraz eksploatowanymi pokładami węgla ?
Nie szanowny Panie pozom 60 m, to najniższy poziom możliwy do wyprowadzenia odwodnienia w obszarze pół górniczych, a punkty które podałem, gwarantują najkrótsze połączenia z kopalnią i są zgodne z wychodniami zaznaczonych sztolni odwadniających.
Skąd więc u Pana ta rozbieżność poziomów. Wnioskuje, że dysponuje Pan opisem kopalni Staffa z planami Gut Gluck z lat osiemdziesiątych XIX, tam użyte są tam stare pruskie jednostki. Jednostka ta wynosi 2,09 dzisiejszego metra. Gdyby uwzględnimy zmianę jednostek i przejście Prus z systemu 12-kowego na dziesiętny wszystko będzie się zgadzało w odniesieniu do poziomów kopalń.
Dlaczego uważam, że dysponuje Pan tak starymi planami ? Nie tylko w oparciu o jednostkę, ale i fakt że twierdzi Pan że chodnik podany jako odwadniający, nim nie był i nie należał do kopalni. Faktycznie w drugiej połowie XIX w nie istniała jeszcze kopalnia głębinowa Robert Segen, a złoże eksploatowano właśnie tą sztolnią (później odwadniającą), na wychodni pokładu węgla z zbocza skarpy. Szyb zrealizowano później, gdy transport węgla wyrobiskami do sztolni był już nie opłacalny, gdy sensowniej było wyciągnąć urobek szybem położonym nieopodal drogi. Już wtedy sztolnia ta pełniła rolę sztolni odwadniającej, ale tylko dla kopalni Robert Segan. Dziwi Pana że połączenie kopalń nastąpiło gdy kopalnia Robert Grube stała się nie rentowną i eksploatowała tylko 23,5 tony na rok. Właśnie dlatego że kopalnia Gut Gluck mogła skorzystać z niżej położonych chodników odwadniających kopalni Robert (62 m), a nie 72 m, a tym samym przystąpić do eksploatacji niżej położonych pokładów.
Jeżeli dysponuje pan planami tych kopalń z końca XIX w, a wynika to z jednostki miary, to tez nie ma Pan pełnej informacji o przebiegu wyrobisk w momencie zamknięcia kopalni. Nie są to już tak małe wyrobiska jak pan opisuje, w owym czasie te kopalnie eksploatowano bardzo nowocześnie. Na Robercie pracowały 3 maszyny parowe, a na Gut Gluck 5 maszyn, razem 8. Wydrążono pod polami górniczymi gęstą sieć chodników.
Ze względu na to, że dysponował Pan starą Pruską jednostka długości i nie znał Pan końcowego układu wyrobisk nie mógł też pan określić gdzie i czy wyrobiska się stykają. Ponadto mało kto wie, że wszystkie ogólno dostępne plany i schematy podziemni MRU są obarczone DUŻYM, bo sięgającym nawet setek metrów błędami.
Nawet ostatnia publikacja Pana Jurgi – Plan podziemni Odcinek Centralny (broszurka mapka 3 częściowa) mimo, że naniesiono tam wszystkie wnęki i zakamarki obarczona jest błędem sięgającym do 500 m pomiędzy północą i południem GDR i konia z rzędem temu kto nałoży ten plan na mapę topo 25000 czy 10000. Nie da się więc w oparciu o publikowane plany dokonać porównań z planami górniczymi. Nieliczni tylko dysponują niemieckim planem 1:1000 z czerwca 1944, który jest dokładny, wątpię aby Pan go używał.
Skąd więc taki błąd na planach ? Wynika on nie z złośliwości, tajemnicy czy innych nieczystych sił, lecz z prozaicznej przyczyny. Z oszczędności papieru, wyprostowano nieco główny ciąg, dzięki czemu mapa stała się węższa i zmieściła się w standardowym formacie. Ścinki nie pochłonęły większości papieru publikacji. Proszę się spytać autora planu.
Najlepsza opublikowana mapa to publikacja z 1995 wyd. Donżon „Odcinek Centralny” autor Jurga, niestety wydana prawie na gazetowym papierze. Jest schematyczna i nie dokładna jak by należało oczekiwać. Jednak najlepsza, w tej skali jest wystarczająca i zachowuje proporcje. Na podstawie takiej mapy jednak nie da się dokonać pomiarów geodezyjnych, to nie plan , nie ta skala. Mimo że mapa powstała w oparciu o plany inwentaryzacji z 44, no i najważniejsze jest to tylko szkic podziemni na mapie topograficznej gdzie 1 mm to 100 m.
Tak więc tezę, że chodniki kopalni nie mają nic wspólnego z MRU i zbliżyły się jedynie na odległość 250 m od stacji Otto musi Pan ponownie rozważyć.
Zresztą nie jest istotą rzeczy czy chodniki się pokrywają, lub dochodzą do GDR (Głównej Drogi Ruchu), ale czy wyrobiska MRU łączą (mają połączenie) się z wyrobiskami górniczymi nie koniecznie na Głównej Drodze Ruchu.
Ja twierdze że tak, w dodatku z dwoma poziomami wyrobisk górniczych.
PS
Mój stosunek do Pańskich punktów (z dnia Pon Wrz 25, 2006 21:12)
Ad 1 pomijam
Ad 2 Co do rabowania obudowy chodników to zgoda. Kopalnia w ogóle prowadzona była rabunkowo. Właśnie brak murowanej obudowy chodników odwadniających doprowadził do ich zawalenia i zatopienia kopalni. Co do teorii katastroficznej to trochę przesada. Kopanie chodników MRU odbywało się bez wielkich kombajnów i materiałów wybuchowych. Kopano głównie w piasku, i troszkę w węglu brunatnym. Faktem jest, że mimo to pojawiło się kilka problemów. Na przykład tąpniecie na GDR pomiędzy stacjami Dora i Casar (Cezar) widoczne w górnym sklepieniu tunelu lub zawał w bocznych komorach na Pętli Nietoperskiej, gdzie za betonową ścianą widoczny pokład węgla.
Ad 3 Już wyjaśniłem to u góry, tunele MRU nie pokrywały się z nieregularnym labiryntem chodników górniczymi, ale je przenikały i łączył się, pokrywał w kilku miejscach.
/WYMODEROWANO/
MARAS odwodnienia które wskazałem pewnie dało by się przekopać. Jednak proszę tego nie robić to kupa g****, piach i rozmoczony mazisty, węgiel brunatny. Jak udrożniłby kolega odpływ to zeszły by tą drogą tysiące m3 wody, zawalając za sobą chodnik razem z kopaczami. Spuszczenie wody z wyrobisk może wywołać też szkody górnicze w postaci tąpnięć w wyrobiskach. Dzięki temu, że są wypełnione wodą są stabilne.
|