No, widze ze dyskusja rozpetala sie na calego! :) I fajnie! :1
Poczulem sie w zwiazku z tym zmuszony do uzupelnienia wiedzy i pobieznego chocby (w Sieci) poszukania odpowiedzi na niektore interesujace nas kwestie :) . A znalazlem na przyklad taki oto cytat na temat
tojadu:
"w Polsce spotykany w górach oraz hodowany; liczne odmiany; roślina zarazem lecznicza i trująca,
niegdyś używana do zatruwania strzał; pod ochroną gatunkową." (
http://encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=108553)
Z kolei na portalu Panacea.pl udalo sie tez znalezc cos w kwestii "ziolek" i zmij:
"Buszmeni z Afryki Południowej stosowali do zatruwania strzał mieszaninę
soku z wilczomlecza Euphorbia,
jadu żmij i soku z cebul Haemanthus toxicatius..." (
http://www.panacea.pl/articles.php?id=205)
Jak widac sprawa z tym truciem nie jest chyba tak jednoznaczna, jak ja pierwotnie przedstawiles Radkow1?! Ale daleki jestem od odbierania Ci racji, gdy piszesz np:
radkow1 napisał(a):
Ponadto dzialanie naszych roslin jest bardziej zblizone do narkotyku anizeli do trucizny.
Wlasnie na silnym oslabieniu ranionej ofiary, a nie natychmiastowym zadaniu smierci, moglo polegac dzialanie zatrutych pociskow - tak sobie mysle :)
Kiedy jednak utrzymujesz z uporem:
radkow1 napisał(a):
Ni przypominam sobie, ze pisalem o konfliktak zbrojnych w neolicie, ale mozna sie domyslac, ze owe wystepowaly.
to zmuszony jestem zaprotestowac!
Dyskusja toczyla sie o
grocie neolitycznym i dotyczyla hipotezy o jego (tego grotu znaczy) potencjalnym zatruwaniu -
w neolicie wlasnie!!! Jesli wiec Twoja (cokolwiek
ex cathedra zreszta :)) wypowiedz:
radkow1 napisał(a):
Wlasciwie to groty na tych terenach zatruwano sporadycznie, ewentualnie w wypadku konfliktow zbrojnych.
nie dotyczyla tego dyskutowanego przedmiotu lub okresu, to czego w sumie dotyczyla :que :)