https://poszukiwanieskarbow.com/forum/

Żołnierze w Wielkiej Wojnie...
https://poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=30&t=100
Strona 1 z 1

Autor:  PREM [ wtorek, 19 marca 2002, 18:09 ]
Tytuł: 

spotkaliście się że w czasie ofensywy w Karpatach 1914/1915 nie wolno było rozpalać ognisk??? spotkaliście sie, że żołnierze ogrzewali się prochem wydobytym z łusek??? a w zasadzie proszę o kontakt prawdziwych fanów Wielkiej Wojny <IMG SRC="/Forum/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <BR>pozdrawiam <IMG SRC="/Forum/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif">

Autor:  anRO [ piątek, 8 września 2006, 10:08 ]
Tytuł: 

Przegladalem stare watki,i trafilem na taki zreszta bez odpowiedzi.Ciekawa hipoteza,zwlaszcza ze spotykam skupiska lusek ktore maja sprawne splonki,w wiekszosci to luski z manlichera.Ciekawe ze w poblizu nie ma pociskow,mimo ze takich lusek lezy dziesiec.Ja podejrzewalem ze po wojnie chlopi rozbierali naboje w celu pozyskania olowiu.Czy macie jakies informacje w tym temacie.

Autor:  rafal [ wtorek, 12 września 2006, 02:20 ]
Tytuł: 

Pewnie pociski zgarnal patrol saperski a na luski patrza z przymruzeniem oka...

Autor:  Jadzia [ wtorek, 12 września 2006, 14:23 ]
Tytuł: 

Witam,
nie wiem jak w Karpatach, ale na Mazowszu bardzo często w ziemiankach spotykam się z takim widokiem. łuski głownie od Mosina, z całymi spłonkami, a kule nieopodal, w warswie ziemi natomiast wyraźna spalenizna i resztki spalonego drewna. Więc zapewne w Karpatach było podobnie.
pozdro
Jadzia

Autor:  kloki [ niedziela, 24 września 2006, 01:17 ]
Tytuł: 

Witam.

U mnie to samo po obu stronach walczących. Zarówno na pozycjach austro- wegirskich jak i carskich. Same luski z niezbitymi splonkami. Raz mielismy trafienie na pozycjach austro-wegierskich - 10 łódek załadowanych samymi łuskami, nie nabojami. Tu rodzi się pytanie. Po co żołnierze ładowali łuski do łódek? Zdarza się, że właśnie takie łódki pełne łusek trafiamy.

Pozdrawiam.

Autor:  Paolo66 [ niedziela, 24 września 2006, 11:14 ]
Tytuł: 

Znam ludzi którzy nie zbierają całych naboi tylko wyciągają pocisk z łuski a resztę zostawiaja, czasem można się też natknąć na coś takiego.

Autor:  omlet [ niedziela, 24 września 2006, 18:51 ]
Tytuł: 

W Bieszczadach jest podobnie. :) :) :)

Autor:  Sas [ niedziela, 24 września 2006, 19:27 ]
Tytuł: 

Witam

Wszędzie jest nie tylko podobnie, ale tak samo. Spotkałem się z tym w wielu miejscach i nie ważne czy to były pozycje pruskie, rosyjskie czy austro-węgierskie. Za pomocą prochu z naboi rozpalano małe ogniska. Prosty, szybki sposób(szczególnie gdy opał jest wilgotny). Stąd znajduje się łuski z "powyłamywanymi" pociskami. A jeżeli chodzi o wypowiedź Kloki to puste łuski lądowały spowrotem w łudkach najprawdopodobniej z prostej przyczyny-nudy.

Pozdrawiam.

Autor:  anRO [ poniedziałek, 25 września 2006, 17:44 ]
Tytuł: 

Niestety musze kolegow zmartwic,jest to tylko hipoteza czysto uniwersytecka a zycie jak to zycie.Jako ze w wieku dziesieciu lat chcialem zostac chemikiem wynalazca,postanowilem przeprowadzic probe z rozpaleniem ogniska przy pomocy prochu.W tym celu udalem sie na okopy pierwszo wojenne w celu urealnienia sytuacji oczywiscie w miejsce odludne..Poniewaz wszystko co z pierwszej wojny to swiete, do rozpalki uzylem material drugo wojenny w rocznikach 37-38-39.Galazki z drzew wybieralem tylko z drzew ktore wygladaly na okolo 100 lat ,wiadomo chodzilo o ten sam material palny.Postanowilem uzyc materialow naturalnych takich jak galezie, liscie ,trawa.Wyobrazajac sobie jak to bylo kiedy zolnierze wielkiego cesarstwa gnili w tych okopach za nasza i wasza wolnosc,podjolem probe rozpalenia ognia.Piarwsza proba rozpalenia galezi i lisci nie powiodla sie.Proba rozpalenia suchej trawy przy uzyciu prochu udala sie ale coz z tego skoro ta trawe mozna bylo rozpalic zapalka.Trzecia probe wykonalem przy uzyciu drobniutkich suchych galazek,niestety bez powodzenia.Zalamany niepowodzeniem juz mialem odejsc,jednak pod wplywem atmosfery otoczenia/ wiadomo te okopy ,szum drzew i tp./ pomyslalem ze oni moze mieli j--a ale moje pokolenie tez ma j--a i ja nie dam d--y tylko bede walczyl do konca o honor i godnosc.Postanowilem zwiekszyc material rozpalowy do dziesieciu ladunkow typu mauser wg.rocznikow jak wyzej.W wyniku proby;opalilo mi wasy cale owlosienie na rekach,o rzesach nie wspomne.Owlosienie na glowie uratowne gdyz bylem dwa dni po fryzjerze.Galazki zostaly rozrzucone w promieniu dwoch metrow.Tak wiec jako domorosly chemik i nie doszly wynalazca twierdze ze nie da sie rozpalic ogniska przy uzyciu prochu szczegolnie z mokrych galazek z prozaicznej przyczyny.Proch spala sie w czasie ulamka sekundy zbyt krotkim aby mogl zapalic galezie ,potrzebny jest dluzszy czas przylozenia ognia.Wynika z tego ze proch uzywali do innych celow,ewentualnie mieli jakis nam nie znany patent.Jezeli ktos odkryje ten patent,to bedzie to odkrycie porownywalne z rozwiazaniem zagatki pisma wezelkowego KIPU.Nie wierzycie zrobcie sami probe.
STAWIAM NOWA HIPOTEZE ze proch w tych warunkach byl uzywany jako przyprawa do zupy ewentualnie jako srodek halucynogenny a tego im bylo trzeba.
Ochotnikow do obalenia mojej hipotezy prosze o zglaszanie sie w tym dziale.
Pozdrawiam

Autor:  Jacek101 [ piątek, 13 października 2006, 09:59 ]
Tytuł: 

Bo to by trzeba użyć świeżego prochu (proch się stażeje i normalnych gałązek). Ja mam łuskę od UR-a, która też tak miała wyciągnięty czubek.
Pozdrawiam

Autor:  zibi [ piątek, 13 października 2006, 18:42 ]
Tytuł:  puste łuski

Ja z kolei na pozycjach II-wojennych w Bieszczadach znalazłem duże ilości łusek od radzieckich rusznic 14.5 mm mających spłonki a nie posiadających pocisków. Jeżeli chodzi o pociski to na 10 łusek przypadło 3-4.

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/