Teraz jest poniedziałek, 13 lipca 2026, 00:44

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Slady Wielkiej Wojny
PostNapisane: wtorek, 23 listopada 2004, 12:28 
Offline
Złosliwy Nieludzki Doktor

Dołączył(a): piątek, 15 marca 2002, 01:00
Posty: 2242
Jako ze koledzy wyrazili prywatnie zainteresowanie tematem pozwalam sobie na wklepanie artykulu mojego autorstwaartykul ten jest dostepny na stronie LOCTANSA ale moze niektorzy nieczytali wiec pozwalam sobie ...licze na zyczliwa krytyke artykul zostal opublikowany w Wiadomosciach Bieszczadzkich w ubieglym roku pozdrowka
Prem
Ślady Wielkiej Wojny...



Artykuł ten dedykuję Panu Stanisławowi Macieli, Opiekunowi cmentarza wojskowego w Lesku.





Z Bieszczadami, chociaż w nich nie mieszkam, związany jestem od ćwierci wieku. Początkowo nieśmiałe poznawanie, przerodziło się w głębsze uczucie do tych gór, chęć poznania wszystkiego i wszystkich, którzy z Bieszczadami związali swoje życie. Tak po raz pierwszy lat temu kilkanaście zetknąłem się ze śladami pierwszowojennymi w Bieszczadach. Było to chyba w roku 1982 lub 1983, wybrałem się na spacer na Korbanię i zobaczyłem spore ilości łusek karabinowych, jakieś odłamki...oczywiście wszystko upychałem po kieszeniach w miarę możliwości i mając na względzie pojemność tych kieszeni. Refleksje przyszły znacznie później, gdzieś po dwóch latach wybrałem się na Chryszczatą. Zaintrygowały mnie linie ciągnących się wzdłuż grzbietu transzei. Poziom i skąpość informacji na temat rozgrywających się w tym rejonie walk, ograniczał się do zdawkowych informacji o walkach z ugrupowaniami UPA, więc większość turystów o ile w ogóle zwracała na nie uwagę, to utożsamiała je z walkami opisywanymi w książce p. Gerharda ,, Łuny w Bieszczadach” i długo jeszcze i ja żyłem w tym przekonaniu...

Większość młodych męższczyzn w pewnym okresie życia interesuje się militariami, ze mną było podobnie. Sięgnąłem do pudełka, w którym umieściłem swego czasu skarby przyniesione z Korbani i spotkała mnie niespodzianka,...przyniesione łuski miały wyraźnie wybite daty produkcji i nie były to daty wskazujące, że wyprodukowano je w czasie drugiej wojny światowej. Głębsze ,, studia ‘’ utwierdziły mnie w przekonaniu, że pochodzą z okresu pierwszej wojny światowej, a że było ich dużo, nawet bardzo dużo, wniosek był jeden, bitwa rozgrywająca się w tym rejonie musiała ilością zaangażowanych w nią żołnierzy, znacznie przewyższać potyczki z lat czterdziestych w tych rejonach. w sukurs przyszedł mi przewodnik Władysława Krygowskiego z 1970 roku, w którym skrótowo opisano historię działań wojennych 1914 / 1915 w Bieszczadach, tudzież książki ,, Spór o Bieszczady’’ Witolda St. Michałowskiego, gdzie dosłownie kilka rozrzuconych zdań mówi o pierwszej wojnie w Bieszczadach. Po przeczytaniu (jakże mogłem to ominąć wcześniej) emocje sięgnęły zenitu...Ale dużo, dużo później przyszło zrozumienie tragedii, która rozegrała się na przestrzeni 7 miesięcy w Bieszczadach gdzieś na początku wieku, powiedzmy w 1914 roku...




Trochę historii rok 1914 i 1915... Monarchia Austro - Węgierska wystąpiła przeciwko Rosji 6 sierpnia 1914. Wszyscy przekonani byli, że konflikt zakończy się bardzo szybko, ale jak historia nie tylko tej wojny pokazuje, wszyscy się mylili... Po raz pierwszy, zaangażowano tak wielkie siły, miliony żołnierzy stanęły przeciwko sobie, rozpoczęła się wojna określana przez wielu nawet współczesnych historyków mianem ,, Wielkiej Wojny”. Zawężając problem, chciałbym w kilku zdaniach opisać jedynie to co wydarzyło się w Bieszczadach. Dostępu do Karpat strzegła twierdza Przemyśl, jedna z największych w Europie, ogromne dzieło militarne, nie mająca sobie równych w tej części Europy. Wydawać by się mogło, że nikt nie jest jej w stanie zdobyć. Jak się okazało, były to jedynie pozory, ponieważ żadna twierdza nie potrafi się w nieskończoność bronić jeśli jest odcięta od zaopatrzenia, co spotkało twierdzę przemyską. Dnia 20 września wojska rosyjskie podeszły pod twierdzę, rozpoczynając jej pierwsze oblężenie.

Pierwsze działania wojenne to pierwsze dni listopada 1914 roku, walki na Stożku, Łabiskach, Otrycie, oraz uformowanie linii obronnej od Otrytu, przez Wołkowyję, Polańczyk, do Średniej Wsi. Lesko oraz Ustrzyki Dolne znalazły się po rosyjskiej linii frontu. w połowie grudnia doszło do przesunięcia linii frontu w kierunku południowym. Linia przebiegała poprzez szczyty od Łopiennika przez Bukowinę, Stoły, do góry Dwernik. Nadeszła zima..., wyjątkowo śnieżna i mroźna, obie walczące strony borykały się z problemami aprowizacyjnymi, mimo tego góry huczały od artyleryjskich salw, prowadzono ostrzał, płonęły domostwa, kościoły, cerkwie. Przełom roku 1914 i 1915 to zdobycie przez Rosjan Przełęczy Użockiej, która w miesiąc później została odzyskana przez Austryjaków i Niemców. W lutym 1915 front stabilizuje się w linii Jaworzec, poprzez Otryt do Lutowisk. Austryjacy w końcu lutego podejmują próbę odbicia Baligrodu. Zaangażowane zostają znaczne siły C.K. Monarchii, kilkadziesiąt tysięcy ludzi walczy przez 10 dni o miasto. Nadchodzi marzec, w 22 dniu tego miesiąca twierdza przemyska kapituluje po drugim oblężeniu, Rosjanie rozpoczynają kontrofensywę, Baligród znowu wpada w ręce Rosjan, którzy zdobywają również Wołosate, Ustrzyki Górne. Rosjanie atakują dużymi zgrupowaniami w kierunku kluczowych przełęczy: Beskid, Użockiej, Bukowskiej. Mimo zmasowanego ataku, zdobycie ich nie udało się Rosjanom. Rozpoczęta na początku maja 1915 roku wielka ofensywa austryjacka pod Gorlicami, doprowadza do odwrotu wielkiej armii rosyjskiej, w połowie maja ucichają walki w rejonie Bieszczadów, pozostają zgliszcza i bezimienne groby, cmentarze w środku gór. Liczba poległych żołnierzy obu walczących stron określana jest w przybliżeniu nawet na 100 tysięcy.




Oczami żołnierzy... Krwawe bitwy rozgrywające się w Karpatach, w tym w Bieszczadach na długo zapadły w pamięci tym, którzy przeżyli. Mróz i głód to ponure widma, z którymi żołnierze musieli walczyć na co dzień. Okopani w ledwie wygrzebanych w kamienistym gruncie transzejach, w śniegu, na pierwszej linii, gdzie nie można było rozpalać nawet małych ognisk, oczekiwali na przeciwnika, który przedzierał się przez zaśnieżone wąwozy, idąc na śmierć sami ją zadawali... Relacje są spójne, białe piekło zaśnieżonych szczytów i ciemnego lasu odciskały piętno na żołnierzach obu walczących stron. Szli do szturmu, gdy dystans pomiędzy walczącymi był zbyt mały by oddać strzał, walczono wręcz, gdy łamały się żołnierskie bagnety i oficerskie szable, używano łopatek saperskich, kolb karabinów, które rozpryskiwały się na głowach przeciwnika... Nikt nie prosił o litość, każdy żołnierz wiedział, że by żyć musi zwyciężyć. Żołnierskie pochówki, w wykopanych jamach, w transzejach, chowano i zwycięzców i zwyciężonych, nie było salw honorowych, pośpiesznie grzebano zmarłych, czasami nie chowano wcale... Głęboki śnieg krył tragedie zwyczajnych ludzi, którzy marzyli jedynie o domu rodzinnym. Wiosną roztopy zabierały doczesne szczątki w dół wąwozów, przykrywały ich liście, które opadały w dół rok za rokiem, grzebiąc tych, których nikt wcześniej nie pogrzebał..

Zaciera się pamięć o tych wydarzeniach, większość tych, którzy przeżyli odeszła na zawsze, w relacjach, które po nich pozostały walki w Karpatach były potwornym sprawdzianem hartu ducha i ciała, osobistą tragedią, bólem...




Trochę historii współczesnej... Poszukiwania z wykrywaczem metali, budzące wiele emocji weekendowe i wakacyjne hobby...Dla niektórych źródło wielorakich doznań przy kolejnym odkryciu, dla niektórych zwykły sport, dla innych zaspokajanie kolekcjonerskich pasji, dla części źródło zarobku... cóż takie czasy... Poszukiwacze trafili w Bieszczady masowo, dopiero po odwilży politycznej, kiedy to włóczenie się po lasach w kurtkach z wojskowego demobilu, z saperką i oczywiście wykrywaczem nie było utożsamiane z działalnością o charakterze dywersyjno - szpiegowskim. Szczęśliwie poszukiwania ze względu na trudny teren, nie znalazły aż takiej rzeszy sympatyków, by przerodzić się w beztroskie rycie w ziemi jak to ma miejsce na pobojowiskach w bardziej równinnych częściach naszego kraju. Nie łatwo jest przeszukać górzysty teren, poprzecinany wąwozami, szczególnie w czasie większych opadów deszczu, co rzadkim w Bieszczadach wcale nie jest. Opowieści pierwszych eksploratorów, do których również się zaliczam, o bogactwie militariów przykrytych cienką warstwą bukowych liści wcale nie są jedynie wymysłem, konfabulacją, jak to próbował nie tak dawno wmówić mi jeden z kolegów, stwierdził, że takich miejsc gdzie czas zatrzymał się w miejscu w Polsce już nie ma ..i miał rację nie ma poza Beskidami a Bieszczadami zwłaszcza. Nie jest to zachęta do poszukiwań, zwłaszcza w Bieszczadach, które są miłe memu sercu i nie zależy mi a wręcz bym nie chciał, by te wspaniałe góry opanowała rzesza poszukiwaczy, daleki jestem od tego.

Cóż znajdują poszukiwacze militariów ? Nie są to skarby w pełnym słowa tego znaczeniu, chociaż przedstawiają wielką wartość historyczną nie materialną. Większość roześmieje słysząc, że skarbem może być klamra od pasa żołnierskiego, parę guzików, złamany bagnet, nieśmiertelnik, pognieciona manierka, czy skorodowana saperka... Dlaczego rozwijam wątek poszukiwań wyjaśnię później...

Problemem polskiego tzw. rynku poszukiwań, jest raczej problem etyki poszukiwań i niestety w dobie rozwoju wolnego rynku, podejście konsumpcyjne do tego hobby nikogo nie powinno dziwić i tu w Bieszczadach może i nie dziwi. Do czego zmierzam, Nie chodzi tylko i wyłącznie o samo znalezienie przedmiotu związanego z historią zwłaszcza rozwijaną w tym artykule pierwszowojenną. Góry kryją wiele bezimiennych mogił żołnierskich, a wykrywacz metali jak sama nazwa wskazuje wykrywa metale, wiec elementy oporządzenia żołnierskiego, jak właśnie te najbardziej poszukiwane klamry, guziki, manierki, bagnety, z którymi żołnierze ginęli i byli chowani. Oczywiście nie zawsze a nawet najczęściej znalezienie jakichkolwiek militariów nie jest powiązane z odkrywaniem grobu nawet bezimiennego. Jak zachowują się poszukiwacze trafiając na żołnierski pochówek ,,bogaty’’ w militaria (mam na myśli zbieraczy militariów w najgorszym słowa tego znaczeniu)? Ano modus operandi jest mało skomplikowany, znalezione przedmioty zabiera się ze sobą, wkłada do plecaka, a co z doczesnymi szczątkami żołnierzy poległych ? W najlepszym wypadku są zakopywani z powrotem i jakaś litościwa dusza postawi sklecony z gałęzi krzyżyk, który przewróci pierwszy większy wiatr, lub woda wiosennych roztopów. Grób pozostaje bezimienny, pozostawione resztki metalowego oporządzenia przyciągną kolejnego poszukiwacza, który może nie być już tak wspaniałomyślny i po prostu pozostawia ich na wierzchu, często przemieszane z opakowaniami po drugim śniadaniu, wszakże poszukiwacze też jeść muszą... Tutaj muszę zwrócić honor wszystkim, którzy poszukując militariów, natykając się na szczątki żołnierzy nie pozostawili ich w zapomnieniu, oznaczyli wyraźnym krzyżem, wkrótce zawisły tabliczki, ,, NIEZNANI ŻOŁNIERZE 1914/15’’, ale mogił tak oznaczonych jest w porównaniu do odkopywanych żołnierskich kości wyjątkowo mało...




Propozycja?... Społeczników jest niewielu, jednym z nich jest Pan Stanisław Maciela z Leska, dzięki któremu cmentarz żołnierski w Lesku nie popadł w zapomnienie. Ogromu zaangażowania Pana Stanisława w przywrócenie cmentarza do obecnego wyglądu opisać się kilkoma słowami nie da, ale zawsze będzie On wzorem do naśladowania dla innych. Cóż dodać, mnie który gdy piszę te słowa jestem kilkaset kilometrów od Bieszczadów ??? Może wyjść z propozycją?? Jaką? Właśnie do tego zmierzam, cmentarz w Lesku jest na tyle duży, że może warto by było pokusić się o przenoszenie zwłok żołnierzy odkrytych w środku gór?? Może te ekshumacje, które z pewnością wzbudziłyby polemikę ocalą od zupełnego zapomnienia żołnierzy, którzy choć poszli na wojnę by bić się za cesarza i cara wcale nie chcieli za nich ginąć, pozostawać na polu bitwy?, w środku lasu, przysypani cienką warstwą liści i kilkoma kamieniami?




Przyszłość ?... Mam wrażenie, że sam projekt, który może zechciałby koordynować i kierować nim Pan Stanisław Maciela, spotkałby się z życzliwym przyjęciem zarówno ludności zamieszkującej Bieszczady, jak poszukiwaczy militariów, nie wspominając o żyjących rodzinach poległych, bo przecież na pewno żyją potomkowie wielu z bezimiennych żołnierzy, a na pewno gdyby Ci którzy polegli mogli powiedzieć też chcieli by być bliżej tych o których pamięć nie zaginie i co roku ktoś w Święto Zmarłych zapala lampkę na ich grobach...




Pytanie... Czy są osoby, zainteresowane takim projektem?, czy to tylko moje chore marzenie? A może stworzyć w Lesku chociażby izbę pamięci bitew rozgrywających się w Karpatach? Przypuszczam, że wielu poszukiwaczy włączyłoby swoje kolekcje, a chociaż ich ułamek, tworząc prawdziwe muzeum czynu żołnierskiego pierwszej Wielkiej Wojny? Muzeum jakiego nie ma w Polsce.




Mieszkam niestety daleko od Leska i Bieszczadów i o ile Redakcja uzna, że można moją pisaninę opublikować chciałbym zamieścić adres do korespondencji, zapraszając do dyskusji wszystkich tych, którym to co napisałem nie jest obojętne.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 23 listopada 2004, 16:18 
Offline
Starszy Kapral
Starszy Kapral

Dołączył(a): poniedziałek, 12 stycznia 2004, 14:32
Posty: 38
Czesc, pieknie to ująłes, dokladnie mam bardzo podobne poglady wrecz takie same i podobnie staram sie czynic ,mi tez udalo sie dolozyc cegielke w uratowaniu 2 cmentarzy z Iw., -dodam tez ze wsrod tych szczatkow ludzkich wielu jest naszych rodakow szczegolnie w armii rosyjskiej(w rosyjskiej sluzyl moj dziadek),-musimy kiedys o tym pogadac najlepiej na priv. mam bardzo dobry kontakt z Naczelną Dyrekcją Archiwow Państwowych w Warszawie i osobisty z Panem Doktorem Biernatem i Panem Hubertem Wajsem (dyrektorami w/w archiwow).Pozdrawiam.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 23 listopada 2004, 17:33 
Offline
Złosliwy Nieludzki Doktor

Dołączył(a): piątek, 15 marca 2002, 01:00
Posty: 2242
czesc :) wyslalem Ci na priv swoj adres mailowy pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 26 listopada 2004, 00:54 
Offline
Starszy Chorąży
Starszy Chorąży

Dołączył(a): niedziela, 9 lutego 2003, 01:00
Posty: 142
Czasem postawienie krzyża na takiej mogile może być niewłaściwym rozwiązaniem gdyż może ułatwić zadanie "nekromanom", sam niedawno natknąłem się na ekipe "poszukiwaczy" którzy się nawet z tym nie kryli, jeden z nich powiedział wprost że interesują go najbardziej truposze bo zawsze jest przy nich coś ciekawego, są tak skrupulatni w swojej pracy że potrafią wygrzebać nawet monety schowane w obcasie żołnierskiego buta a krzyżyk z trupiej szyi to rarytas...
To czy brać jakiś fant z miejsca gdzie wychodzą na wierzch kości to indywidualna sprawa każdego ale ludzie!!! miejcie poszanowanie dla ludzkich szczątków i przynajmniej zasypujcie takie znaleziska za sobą bo widok dziur jak leje po bombach w ziemi z porozrzucanymi dookoła skórami, butami i kośćmi przywodzi bardziej na myśl skojarzenia o dzikich zwierzętach żerujących na padlinie.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 26 listopada 2004, 17:36 
Offline
Generał Dywizji
Generał Dywizji

Dołączył(a): sobota, 8 maja 2004, 10:27
Posty: 824
Lokalizacja: POLSKI WROCŁAW
jest taki poligon w Polsce na ktorym jest cmentarz z lejami po prawdziwych bombach ....


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 4 grudnia 2004, 06:10 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): niedziela, 12 października 2003, 02:31
Posty: 1150
Lokalizacja: Warszawa / Betlahem / Amman
Litościwy napisał(a):
Czasem postawienie krzyża na takiej mogile może być niewłaściwym rozwiązaniem gdyż może ułatwić zadanie "nekromanom

idac twoim tokiem rozumowania lokalizacje cmentarzy powinny byc tajne i obstawione przez straznikow z bronia,
Naszym obowiazkiem jest . oznaczanie miejsc pochowkow nieznanych zolnierzy(niezaleznie od nacii) i jezeli jest to mozliwe wspomaganie ich identyfikacji.!!!
Kazdemu czlowiekowi nallezy sie pochowek zgodny z jego wiara (co w warunkach wojny nie bylo zawsze mozliwe) a rodzinie niezaleznie jak dalekiej nalezy sie informacja gdzie i kiedy zginal.
Nie tylko trzeba zaznaczac ale i powiadamiac jesli to mozliwe ( niekoniecznie imiennie) stosowne wladze.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 4 grudnia 2004, 14:32 
Offline
Podporucznik
Podporucznik

Dołączył(a): piątek, 16 maja 2003, 00:00
Posty: 264
Szary Wilk napisał(a):
idac twoim tokiem rozumowania lokalizacje cmentarzy powinny byc tajne i obstawione przez straznikow z bronia,

sądzę że Litościwemu chodziło o cos odmiennego, ale zwazywszy na calokształt, w tym przenikanie miejsc pochówku przez osoby zagrabiające przedmioty metalowe bądz tez pojawianie się na cmentarzach (miejskich, parafialnych, komunalnych - wszelkich) uczestników imprez z widocznymi pierwiastkami odurzającymi takie rozwiązanie ze straznikami (a nie spiącymi emerytami jako "dozorcami") byloby jakze trafne.

Szary Wilk napisał(a):
Naszym obowiazkiem jest . oznaczanie miejsc pochowkow nieznanych zolnierzy(niezaleznie od nacii) i jezeli jest to mozliwe wspomaganie ich identyfikacji.!!!

pytanie: w jaki sposób oznaczać te miejsca pochówku jeżeli przyjąć iz jego identyfikacja ze wzgledu na brak niesmiertelnika jest w swietle prawa niemozliwa?

Szary Wilk napisał(a):
Kazdemu czlowiekowi nallezy sie pochowek zgodny z jego wiara (co w warunkach wojny nie bylo zawsze mozliwe) a rodzinie niezaleznie jak dalekiej nalezy sie informacja gdzie i kiedy zginal.

Pytanie: co zrobic jezeli, jak często przeciez bywa, jest to N/N z wyzej podanego powodu i tym samym dla organów wladnych w tym temacie, a takze często np. dla nas, pomimo szczerych chęci, identyfikacja z imienia i nazwiska będzie po prostu niemozliwa do przeprowadzenia?
Dalej, skoro nieznany to dlaczego akurat krzyz i wlasnie takiego ksztaltu a nie a nie kamyk czy plyta lub inna forma?

Szary Wilk napisał(a):
Nie tylko trzeba zaznaczac ale i powiadamiac jesli to mozliwe ( niekoniecznie imiennie) stosowne wladze.


Nie podejrzewam iz jesteś nieświadomy co portafi uczynić z taką oznaczoną mogilą ten który przybędzie jako drugi czy tez trzeci lub dziesiąty - nieistotna kolejność, istotne jest to że wyrażne wskazanie nie wplynie wyłącznie na chwilę zadumy tego który dotrze w to miejsce z zamiarem spenetrowania lesnej mogily.
A nawet jeśeli ten zamiar nie byl priorytetem to pod wplywem nieodpartej chęci wejścia w posiadanie "fantów" uczyni z mogily cos na kształt śladu po srednim wybuchu...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 4 grudnia 2004, 17:51 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): niedziela, 12 października 2003, 02:31
Posty: 1150
Lokalizacja: Warszawa / Betlahem / Amman
ms napisał(a):
pytanie: w jaki sposób oznaczać te miejsca pochówku jeżeli przyjąć iz jego identyfikacja ze wzgledu na brak niesmiertelnika jest w swietle prawa niemozliwa?

"Zolnierz nieznany"
ms napisał(a):
Pytanie: co zrobic jezeli, jak często przeciez bywa, jest to N/N z wyzej podanego powodu i tym samym dla organów wladnych w tym temacie, a takze często np. dla nas, pomimo szczerych chęci, identyfikacja z imienia i nazwiska będzie po prostu niemozliwa do przeprowadzenia?
Dalej, skoro nieznany to dlaczego akurat krzyz i wlasnie takiego ksztaltu a nie a nie kamyk czy plyta lub inna forma?

Czy brak wiedzy na temat personaliow martwego czlowieka wystarczy zeby mu odmowic oznakowanego grobu ??

Krzyz po pierwsze dlatego ze kazdy w prosty sposob moze taki w lesie zrobic.
Po drugie dlatego ze latwo go opisac.
po trzecie dlatego ze Polska jest krajem katolickim i jest to wyznanie panstwowe a rozumiem ze rozmawiamy o grobach znajdujach sie na terenie RP.Jezeli nic nie swiadczy o innowierstwie denata nalezy z ww powodow postawic wlasnie krzyz.
Oczywiscie jezeli masz ochote mozesz przytargac plyte kamienna ,zatrudnic kamieniarzy i odstawic mu dzielo sztuki grobowej ale po to wlasnie nalezy zawiadamiac lokalne wladze o takich mogilach zeby to one wziely je pod opieke.

ms napisał(a):
[Nie podejrzewam iz jesteś nieświadomy co portafi uczynić z taką oznaczoną mogilą ten który przybędzie jako drugi czy tez trzeci lub dziesiąty - nieistotna kolejność, istotne jest to że wyrażne wskazanie nie wplynie wyłącznie na chwilę zadumy tego który dotrze w to miejsce z zamiarem spenetrowania lesnej mogily.
A nawet jeśeli ten zamiar nie byl priorytetem to pod wplywem nieodpartej chęci wejścia w posiadanie "fantów" uczyni z mogily cos na kształt śladu po srednim wybuchu...

Tak jak powiedzialem wczesniej. Idac ta droga wszystkie miejsca pochowku powinny byc tajne bo hien nie brakuje i miejskie cmentarze tez sa okradane.
Moze rozsadne bylo by przy znakowaniu takiego grobu dopisac cos swiadczaceo o tym ze w grobie nie ma nic wartego rozkopania ?.
Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 4 grudnia 2004, 19:48 
Offline
Podporucznik
Podporucznik

Dołączył(a): piątek, 16 maja 2003, 00:00
Posty: 264
Szary Wilk napisał(a):
Czy brak wiedzy na temat personaliow martwego czlowieka wystarczy zeby mu odmowic oznakowanego grobu ??

skądze znowu, nie stwierdzilem tego, jedynie zasugerowalem w zasadzie jedyny w polskich (i pewnie nie tylko polskich) realiach problem - co sie będzie wiązało z wyraznym, charakterystycznym wykonaniem takiego oznaczoneegp grobu ukrytego gdzies w gęstwinie lesnej, oddalonej o setki metrów czy kilometry od najblizszego zabudowania - wyrycie dziury jak po eksplozji bomby, szaber i b. często rozrzucenie kosci w promieniu kilkuset metrów od grobu.
Takie sa niestety fakty i mozemy sie spierac jedynie o to nie czy ale jak dzialac by ta symbolika jaką cywizlizowany świat przyjął zostala zachowana.

Szary Wilk napisał(a):
Krzyz po pierwsze dlatego ze kazdy w prosty sposob moze taki w lesie zrobic.
Po drugie dlatego ze latwo go opisac.
po trzecie dlatego ze Polska jest krajem katolickim i jest to wyznanie panstwowe a rozumiem ze rozmawiamy o grobach znajdujach sie na terenie RP.Jezeli nic nie swiadczy o innowierstwie denata nalezy z ww powodow postawic wlasnie krzyz.

OK, mozna uznać ze krzyz jest pewnym symbolem jednoznacznie wskazującym na miejsce pochówku, co do dalszej częsci i raczej jako dywagacja - Polska jest krajem swieckim a religia Kościoła katolickiego jest dominujaca ale nie zadekretowana przez panstwo, to gwoli scislosci :)
Nie wchodzac w spor, chcę tylko nawiązac gdyz sam zasygnalizowaleś iz ze wzgledu na mozliwe wyznanie danej osoby nalezy mu sie tez takie samo zasymbolizowanie nagrobka, np Zyd nie byly zachywcony krzyzem, tylko kamyczkiem :)
Jezeli juz z kolei jestesmy przy wyznaniu danego nieboszczyka to uwazam ze trudno jest okreslic jaka wiara towarzyszyla mu przez zycie, a wierzący uznają że równiez po smierci.
Ale w tym miejscu wszelkie spory nie powinny byc zbyt silne, najwazniejsze jest moim zdaniem w pierwszej kolejności przedsięwziecie dzialan tak by moc zidentyfikowac szcżątki pod kątem ustalenia tożsamości osoby by w swietle prawa mogl byc przeniesiony na cmentarz np. zolnierzy niemieckich czy rosyjskich.

Szary Wilk napisał(a):
Oczywiscie jezeli masz ochote mozesz przytargac plyte kamienna ,zatrudnic kamieniarzy i odstawic mu dzielo sztuki grobowej ale po to wlasnie nalezy zawiadamiac lokalne wladze o takich mogilach zeby to one wziely je pod opieke.

Badzmy realistami, zyjemy w Polsce w 2004 roku w którym niewiele wskazuje na to zeby wladze np lokalne byly silnie zainteresowane "jakas lesna mogilą", ci przedstawiciele narodu nie potrafią uporać się z bieżacymi sprawami dotyczącymi wielu wegetujących ludzi ze wrzucanie na ich barki takiego zadania w zasadzie z góry skazane jest na porażkę.

Szary Wilk napisał(a):
Tak jak powiedzialem wczesniej. Idac ta droga wszystkie miejsca pochowku powinny byc tajne bo hien nie brakuje i miejskie cmentarze tez sa okradane.

Owszem są, ale raczej nagrobki z przedmiotów metalowych, czy tez - co rzadsze - z kamieni uzytych do wykonania nagrobka, itd, w zasadzie sporadycznie zdarza się aby dokonane bylo sprofanowanie zwlok poprzez otwarcie trumny na funkcjonującycm cmentarzu.
Owe funkcjonowanie wyznaczonych miejsc pochówku w pewnej mierze zniechęca potencjalnych kandydatów do miana hieny cmentarnej.
Poza tym zwróć uwagę jaki jest wydzwiek spoleczny na dokonanie tych samych przeciez czynów ale jakie odleglych dla świadomości "ogółu" - cmentarz miejski a mogila lesna, teoretycznie powinien byc taki sam, w rzeczywistosci wygląda to nieco inaczej.
Czesto jest tez tak ze przywolane wczesniej "wladze lokalne" maja wiedze o tym że na ich terenie są mogily którymi ra na jakis czas nalezaloby sie zając, sprawdzić, uporządkować, etc - argumentacja zawsze jest ta sama: nie ma funduszy, nie ma mozliwosci.

Szary Wilk napisał(a):
Moze rozsadne bylo by przy znakowaniu takiego grobu dopisac cos swiadczaceo o tym ze w grobie nie ma nic wartego rozkopania ?.

Trafna mysl, ale nie sądze aby to powstrzymalo w zasadniczy sposób tych których pragnienie osobistego potwierdzenia tej informacji jest silniejsze od zakodowania tego przekazu i przejścia w inne miejsce.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 4 grudnia 2004, 20:34 
Offline
Starszy Chorąży
Starszy Chorąży

Dołączył(a): niedziela, 9 lutego 2003, 01:00
Posty: 142
Nie namawiam nikogo do obejętnego pozostawiania ludzkich szczątków. Ja sam też zawsze stawiam krzyż na mogile tylko często gdy jestem w tym miejscu drugi raz okazuje się że ktoś tą mogiłe rozkopał i nie robią tego grzybiarze! Zawiadamianie władz w wielu przypadkach nie ma sensu, nietrudno wyobrazić sobie reakcję policjanta np. z Cisnej któremu chciałbym zgłosić że znalazłem ludzkie kości np. na Magurycznym.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL