https://poszukiwanieskarbow.com/forum/

Ostateczny koniec mitu "rycerskiego Wehrmachtu"
https://poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=31&t=44924
Strona 1 z 1

Autor:  Lipek [ wtorek, 24 lipca 2007, 12:43 ]
Tytuł:  Ostateczny koniec mitu "rycerskiego Wehrmachtu"

Witam!
Za GW:
Cytuj:
Generałowie Wehrmachtu wiedzieli o Holocauście prawie wszystko
Bartosz T. Wieliński, Berlin

Mit rycerskiego Wehrmachtu, który nic nie wiedział o Holocauście, ostatecznie dogasa. W podlondyńskim obozie jenieckim niemieccy generałowie ze szczegółami opowiadali sobie o komorach gazowych i masowych egzekucjach Żydów. A Brytyjczycy wiedzieli to wszystko z podsłuchów

- W Auschwitz po prostu systematycznie morduje się ludzi. Gazują ich w wielkim pomieszczeniu. Wszystko w największej tajemnicy - opowiadał w 1943 roku generał porucznik Heinrich Kittel generałowi porucznikowi Hansowi Schäferowi.

Obydwaj siedzieli w brytyjskim obozie w Trent Park, a każdą rozmowę nagrywano. Przez całą wojnę przez Trent Park przewinęło się 106 wysokich rangą oficerów Wehrmachtu - raporty z podsłuchanych rozmów to dziesiątki tysięcy stron maszynopisu, które Brytyjczycy odtajnili w 1996 r.

Jako pierwszy dotarł do nich niemiecki historyk prof. Sönke Neitzel i na ich podstawie napisał książkę "Abgehört" (Podsłuchane), która dwa lata temu ukazała się w Niemczech. Zebrała doskonałe recenzje, ale wielkich dyskusji nie wzbudziła.

Na książkę niecierpliwie oczekują za to Brytyjczycy. Przedmowę do angielskiego wydania (ukaże się 31 sierpnia) napisał sir Ian Kershaw, jeden z najlepszych w świecie znawców III Rzeszy.

Stenogramy z Trent Park ostatecznie potwierdzają tezę, że niemiecka generalicja doskonale wiedziała o Zagładzie.

Najgorsze było gazowanie

Pojmani generałowie mówili o Holocauście, często nie ukrywając emocji.

- Do tej pory zabito już pewno 3 mln Żydów - przypuszczał pojmany w Afryce gen. Georg Neuffer. Dieter von Choltitz, ostatni komendant Paryża, przyznawał koledze, że "najstraszliwsze zadanie, jakie przyszło mu wykonywać, to likwidacja Żydów". Jego żołnierze robili to podczas walk na Krymie. Po zajęciu Sewastopola zamordowano 35 tys. Żydów.

- Najgorsze było gazowanie. Do takich warunków musieliśmy przywyknąć - dodawał generał Edwin von Rothkirch. Inni opowiadali, jak byli świadkami masowych egzekucji Żydów przeprowadzanych przez grupy specjalne (Einsatzgruppen) w krajach nadbałtyckich.

Mówili o strasznych szczegółach - jak Żydzi kopali sobie groby, jak Niemcy podpalali stodoły pełne kobiet i dzieci.

- Jako oficer jestem zhańbiony - mówił gen Wilhelm von Thoma.

Do stenogramów Neitzel dotarł w 2001 r. - Prawie co 10. generał wiedział, co oznacza słowo "gazowanie i co się dzieje w Auschwitz. Wiedzieli, że ludobójstwo Żydów to planowe działanie. Zapisy rozmów to jedyne dokumenty, w których niemieccy oficerowie mówią o tym wprost - mówi profesor.

Wehrmacht o niczym nie wiedział

Po wojnie dowódcy Wehrmachtu zaklinali się, że o zbrodniach nic nie wiedzieli. W ten sposób walnie przyczynili się do stworzenia w Niemczech rycerskiego mitu Wehrmachtu głęboko zakorzenionego w świadomości społeczeństwa. Dzięki temu mitowi większość Niemców przez lata przerzucała odpowiedzialność za ludobójstwo na Hitlera i SS.

Tym bardziej że to oficerowie armii z płk. Clausem von Stauffenbergiem na czele dokonali 20 lipca 1944 r. zamachu na Hitlera. Rocznicę zamachu obchodzi się w Niemczech do dziś.

- Ten mit był potrzebny. W latach 50. w ZSRR i USA zimna wojna osiągnęła apogeum, w Niemczech Zachodnich powstała Bundeswehra, a jej trzon stanowili przecież weterani Wehrmachtu. Trzeba to było jakoś usprawiedliwić - tłumaczy prof. Wolfgang Wippermann z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie.

Światło dzienne ujrzały jednak kolejne dokumenty demaskujące Wehrmacht: rozkazy nakazujące rozstrzeliwać jeńców wojennych czy meldunki Einsatzgruppen składane dowództwu poszczególnych armii.

W połowie lat 90. w Niemczech pokazywano wystawę "Zbrodnie Wehrmachtu". Mimo że twórcy ekspozycji nie ustrzegli się błędów (przypisywali Wehrmachtowi zbrodnie, które popełniły np. chorwackie bojówki), jej przerażająca wymowa zadziała na Niemców. - Jeżeli ktokolwiek dziś wierzy, że Wehrmacht był czysty, to jest prawicowym ekstremistą - mówi prof. Wippermann.

- Gdy wydałem książkę, ludzie zaczęli mi mówić: dopiero teraz uwierzyliśmy. Ci generałowie mówią prosto z mostu, co wiedzieli, tego się nie da zafałszować - opowiada Neitzel.

Jednak podsłuchy nie odegrały podczas wojny żadnej roli, choć słowa generałów potwierdzały to, o czym Londyn i Waszyngton informowali kurierzy AK - m.in. Jan Karski - że na okupowanym Wschodzie trwa ludobójstwo. Brytyjczycy i Amerykanie przyjmowali te wiadomości sceptycznie.

Nie wykorzystano ich również po wojnie w procesach przeciwko niemieckim wojskowym.


To tyle na temat biednego, rycerskiego Wehrmachtu, który o niczym nie wiedział, a wszystkie zbrodnie popełniało to złe SS.
Pozdrawiam!

Autor:  Korup [ wtorek, 24 lipca 2007, 15:31 ]
Tytuł: 

Jest jeszcze druga strona medalu, która w powyższym tekście została wzmiankowana: Alianci też wszystko wiedzieli. Takie podejście sugeruje jedno: w powojennych planach odbudowy Europy bardziej liczono na Niemców, niż na Aliantów walczących na uchodźctwie. W tym samym czasie ich rodziny były fizycznie likwidowane, a kraj przekształcany w terytorium niszczone i grabione ze wszelkich zdobyczy cywilizacji i kultury. Niech mi teraz ktoś powie, że Roosevelt i Churchill to nie były zwykłe świnie, a w obecnym EU doczekaliśmy się rekompensaty ze strony jej twórców?

Autor:  Lipek [ wtorek, 24 lipca 2007, 15:37 ]
Tytuł: 

Niestety wszystko co piszesz to 100% prawdy. Zachodowi zależało na niemieckiej kadrze i żołnierzach, którzy mieli duże doświadczenie w walce z ZSRR. W obliczu wybuchu III WŚ były to bezcenne rezerwy. Wystarczy spojrzeć na skład jednostek Legii Cudzoziemskiej broniacej Dien Bien Phu - większośc to byli SS-mani i Wehrmachtowcy.
Pozdrawiam!

Autor:  Korup [ wtorek, 24 lipca 2007, 15:44 ]
Tytuł: 

Pod Dien Bien Phu walczyli Niemcy? Co Ty powiesz? No to mamy niezły morał tej historii, bo jak dowiedziałem się z pewnej rozpłakanej francuskiej gazety znaczna część wziętych tam do niewoli trafiła ostatecznie do sojuza. A jak skończyli, to już można sobie wyobrazić.
Wspomniany periodyk nie odniósł się w żaden sposób do narodowości pojmanych, ani nie podawał ich personaliów jeśli nie musiał. Wtedy mnie to zastanowiło, ale dopiero teraz zrozumiałem dlaczego. Czyli mamy przekręt :)

Autor:  Waldax [ sobota, 28 lipca 2007, 10:42 ]
Tytuł: 

Przyznam, że jestem zaskoczony, że pod Dien Bien Phu walczyli Niemcy. :o I to jak wynika z informacji kol. Lipka nie był to udział incydentalny! Bardzo ciekawa informacja!
Z drugiej strony, pomijając cechy zwyrodnialców, byli to doświadczeni żołnierze, a polityka i interesy narodowe rzadko idą w parze z hołdowaniem zasadom moralnym...

Autor:  Lipek [ sobota, 28 lipca 2007, 12:25 ]
Tytuł: 

Potwierdzenie informacji o znacznym udziale weteranów Wehrmachtu i SS (głównie SS, gdyż uciekali oni przed alianckim wymiarem sprawiedliwości :no ) można znaleźć w monografii bitwy pod Dien Bien Phu wydawnictwa Bellony z serii "Historyczne bitwy". Niestety książki nie mam pod ręką i autora nie podam, bo kiedyś komuś pożyczyłem i tyle ją widziałem :(
Legia Cudzoziemska zawsze była wymarzonym miejscem dla wszelkiego rodzaju renegatów, ludzi ucuiekających przed wymiarem sprawiedliwości lub wkurzającą żoną. Paradoksem jest tylko, że Niemcy znaleźli azyl w formacji należącej do jednego z Aliantów.
Pozdrawiam!

Autor:  Waldax [ poniedziałek, 30 lipca 2007, 13:14 ]
Tytuł: 

Dzięki za literaturalną podpowiedź! :)
Sprawdziłem, ta pozycja to "Dien Bien Phu 1954" autorstwa Bogusława Brodeckiego, Bellona 1999, seria: Historyczne Bitwy.
A tak przy okazji. Grzebiąc chwilkę w sieci znalazłem w wikipedii informację (przy okazji szukania informacji o jednostce "Brandenburg"), że byli żołnierze Waffen-SS i Wehrmachtu służyli również w SAS, amerykańskich i radzieckich siłach specjalnych... Ciekawy temat!
Pozdrawiam

Autor:  GregorX [ piątek, 3 sierpnia 2007, 19:44 ]
Tytuł: 

Chyba tylko Niemcy i to co poniektorzy mogli sie łudzic i wierzyc w mit "rycerskiego" Wehrmachtu....Mysle ze Polacy nie mieli watpliwosci co do ich postepowania i pseudorycerskosci.Buta i hardosc wiekszosci niemieckich zolnierzy znikala tylko po przylozeniu lufy do glowy...Chyba ze przez rycerskosc rozumiemy fakt iz w danej chwili żołdak niemiecki w przyplywie dobrego humoru zamiast kogos zastrzelic pobil i skopal go do nieprzytomnosci.Taka mala dygresja..............pozdrawiam.

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/