|
Narobiła apetytu, bo serial Adka Drabińskiego według książki Bogusława Wołoszańskiego opowiada zajmującą historię o grze wywiadów toczonej na początku 1945 r. Łup stanowiła w niej niemiecka maszyna deszyfrująca, zwana rybą mieczem, która potrafiła łamać radzieckie szyfry jednorazowe.
Zalet serial ma sporo: autentyczne plenery Dolnego Śląska - zamki Czocha i Książ !!!!!!!!!!! ,porządną inscenizację, wyposażenie wojskowe z epoki, efekty komputerowe - włącznie z samolotami ostrzeliwującymi piechurów. I dobrze dobranych aktorów: Jana Peszka, Danutę Stenkę, Karolinę Gruszkę, Annę Dereszowską i Cezarego Żaka.
No i Pawła Małaszyńskiego jako Johanna Jorga, "nowego J23". Jemu tak jak Stanisławowi Mikulskiemu dobrze jest w niemieckim mundurze.
A co mnie do "Tajemnicy..." zniechęca? Popełniono błąd, pozwalając, by Wołoszański sam napisał scenariusz według własnej książki. On tej roboty nie czuje.
W pierwszym odcinku potyka się parę razy, np. wprowadzając bohatera.
Najpierw oglądamy go jak z ukrycia fotografuje niemiecki konwój przewożący sporych rozmiarów rakietę i jak jest przez Niemców ścigany, potem lekko ranny pojawia się u dziewczyny, która jest jego wspólniczką. Uspokaja ją, że choć muszą się rozstać, to nic mu nie grozi.
Jak to nic? Przecież, co wiemy od dziewczyny, wokół trwa obława na "fotografa".
Właśnie, i teraz wypadało zaskoczyć widza wyjaśnieniem, dlaczego bohater czuje się bezpieczny. Skrobnąć scenę, w której on niespodziewanie pojawia się w niemieckim mundurze.
Ale Wołoszański tego nie zrobił. Zdjęcie bohatera przebranego za Niemca widzimy podczas rozmowy prezydenta USA (skądinąd drętwej, bo się w niej raczej deklamuje, niż mówi), który zostaje poinformowany, że to polski szpieg. Taka wersja jest dramaturgicznie znacznie słabsza.
Inny przykład. Dwaj esesmani (Jan Frycz i Borys Szyc) przyglądają się, jak w pewnym pokoju gościnnym jest instalowana aparatura podsłuchowa. Z ich rozmowy wynika, że pokój zajmie niedługo ktoś nowy. I tyle informacji w zupełności by wystarczyło. Ale nie - scenarzysta każe powiedzieć Fryczowi nazwisko gościa. Zamiast suspensu wszystko kawa na ławę.
Owszem, Wołoszański odwalił kawał dobrej roboty jako producent "Tajemnicy..." - czuwał na planie, by żaden detal z epoki nie był pomylony. Ale cóż mi z tego, że żołnierze noszą tu, powiedzmy, odpowiednie panterki, skoro narracja boleśnie zawodzi. Przynajmniej w pierwszym odcinku.
Tenże odcinek zostanie wyemitowany w publicznej "Jedynce" w piątek 7 września o godz. 20.20. W sumie odcinków jest trzynaście. Każdy następny na tydzień przed jego ekranową premierą będzie dostępny w internecie, pod adresem: twierdzaszyfrow.itvp.pl.
|