Witam wszystkich ! Co do tego zatopionego czołgu (mam nadzieje zo on tam jest ) chciałbym wtrącic kilka słów, otóz moja babcia która ma obecnie 92 lata i naszczeście jest jeszcze w pełni sprawna umysłowo, a wychowała sie w Wiśniuczu , a dokładniej w Olchawie , jadąc od Bochni do Wiśnicza , na głównym skrzyzowaniu w prawo , ostro w dół , po prawej stronie jest dom , obecnie dosyć nowy , dawniej stał tam stry dom z początku XX w , tam włąsnie wychowąła sie moja babcia. Po informacji na
www.bochnianin.pl , nie omieszkałem jej zapytać jak to było w 39 r . niestety babcia nic nie pamieta aby tam utopił sie jakis czołg, Jak mówiła "wojska było duzo , mieszkancy sie raczej koncentrowali na chowaniu sie po piwnicach , mężczyzni na poszli na "ucieczke" " .Babcia mogła oczywiscie nie być swiadkiem ewentualnego " utopienia Vicersa, ale cos chyba do nie by dotarło nawet po dzialaniach wrzesniowych ? . Faktem jest ze własnie w Olchawie sa mokradła , opowiadała o krowie która kiedys uciekłą zeby napic sie wody i tyle ją widzieli........ . Moje przypuszczenia sa takie ze jesli Vicers sie utopił to wlasnie w Olchawie ( psie pole ) . Mam oczywiscie duzą nadzieje ze on tam jest !! i będzie wydobyty ,i ze stanie na rynku w Wiśniczu lub Bochni .
Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki !!