A to napisała "Gazeta Wyborcza":
Gazeta Wyborcza napisał(a):
Sopocianie znaleźli niemiecki czołg
Bartosz Gondek
2006-08-28, ostatnia aktualizacja 2006-08-29 11:35
Miłośnicy historii z Sopotu wraz z Wojskiem Polskim rozpoczęli dziś wydobywanie z rzeki Rgilewki w Wielkopolskiem niemieckiego działa pancernego StuG IV. To duży sukces trójmiejskiego środowiska eksploratorów.
StuG IV, a dokładnie Sturmgeschutz IV, to niemieckie działo pancerne, używane masowo przez Wehrmacht i Waffen SS w ostatnich latach wojny. StuG, ze względu na dobre opancerzenie, silną armatę kalibru 75 mm i niską sylwetkę był niezwykle niebezpiecznym przeciwnikiem dla alianckich czołgów. Miał jeszcze jedną zaletę. Uproszczona konstrukcja i brak obracanej wieży sprawiały, że był znacznie tańszy w produkcji od pokrewnego mu czołgu. Na froncie okazało się, że StuG świetnie nadaje się nie tylko do walki z czołgami. Tego typu maszyny, uzbrojone dodatkowo w karabiny maszynowe, używano także do walk w miastach. Między innymi w czasie tłumienia Powstania Warszawskiego. Od grudnia 1943 do marca 1945 wyprodukowano 1108 StuG-ów.
Do dziś na świecie zachowało się kilkadziesiąt takich pojazdów pancernych. Najwięcej w Finlandii, gdzie były używane przez wojsko jeszcze wiele lat po wojnie. W polskich muzeach mieliśmy dotąd tylko jednego, mocno zdekompletowanego StuG-a, który stoi w Muzeum Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej.
StuG, którego odnaleźli a od dziś wydobywają członkowie Sekcji Historyczno-Eksploracyjnej Towarzystwa Przyjaciół Sopotu, zatonął w Rgilewce w nocy z 18 na 19 stycznia 1945 roku. Jego załoga, uciekając z radzieckiego okrążenia, próbowała przeprawić się przez rzekę po lodzie tuż koło zwalonego mostu. Lód się załamał i pojazd zatonął, dwóch członków załogi poszło wraz z nim pod wodę. Trzech kolejnych uratowało się dzięki temu, że między nimi znajdował się Polak ze Śląska, otrzymali od miejscowej ludności cywilne ubrania i próbowali się przebić przez front. Nie udało się. Zostali złapani i rozstrzelani przez Rosjan.
Wrak pojazdu pancernego z roku na rok zapadał się coraz głębiej w dno. Dziś to już trzy metry.
Z naszych ustaleń wynika, że StuG zachował się w świetnym stanie - mówi Zbigniew Okuniewski z TPS. - Wygląda więc na to, że w polskich zasobach muzealnych znajdzie się wreszcie pełnowartościowe niemieckie działo pancerne. To wstyd, ale dotąd takiego nie było.
Akcja wydobywcza zajmie trzy dni. Jej owoc przekazany będzie do Muzeum Broni Pancernej przy Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu. Takie są warunki porozumienia zawartego przez trójmiejskich eksploratorów z Wielkopolskim Konserwatorem Zabytków i wojskiem.
- Postaramy się go wyremontować i nawet uruchomić - mówi kpt. Tomasz Ogrodniczuk z Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu. - Ponieważ StuG to wielki sukces eksploratorów z trójmiasta, po remoncie będziemy go chcieli pokazać na przyszłorocznych targach militarnych w Gdańsku.
Gazeta Wyborcza napisał(a):
Zatopiony skarb dla pancerniaków
Lech Bojarski
2006-08-28, ostatnia aktualizacja 2006-08-28 21:08
Wrak niemieckiego działa szturmowego, które utonęło w rzeczce pod Kołem w styczniu 1945 r., zaczną we wtorek wydobywać poznańscy pancerniacy wespół z miłośnikami historii z Sopotu. Znalezisko trafi do Muzeum Broni Pancernej
Zobacz powiekszenie
Fot. Tank Museum Bovington
więcej zdjęć
Mroźna noc z 18 na 19 stycznia 1945 r., okolice Koła. Niemieckie oddziały pod naporem sił radzieckich marszałka Żukowa wycofują się w kierunku Poznania. Po linii kolejowej od strony Kutna jadą dwa działa szturmowe Sturmgeschutz. W pewnym momencie jedno z nich zatrzymuje się i nie może ruszyć dalej. Żołnierze niemieccy psują w nim, co się da i porzucają. Drugie działo zjeżdża po nasypie i jego południową stroną rusza w dalszą drogę na zachód. Stalowy kolos napotyka wkrótce przeszkodę - rzeczkę Rgilewkę. Próba przejechania po lodzie pod mostem kolejowym kończy się tragicznie. Lód pęka, działo idzie na dno, a wraz z nim dwóch żołnierzy. Ich ciała wypłyną dopiero wiosną...
Ale trzech żołnierzy (jeden prawdopodobnie z załogi uszkodzonego drugiego działa) wydobywa się z wozu i w sztywniejących na 20-stopniowym mrozie kombinezonach biegną do pobliskiej wsi. Jeden z ocalonych - z pochodzenia Ślązak, zna polski. W pierwszym napotkanym gospodarstwie dogaduje się z ludźmi i otrzymuje suche ubrania. Wkrótce żołnierze ruszają w drogę, ale daleko nie uchodzą. Szybko łapią ich Rosjanie i rozstrzeliwują.
We wtorek, czyli 61 lat po tamtych wydarzeniach, wrak działa, które wyglądało jak mały czołg ma być wydobyty. - Na jego trop wpadliśmy dzięki jednej z osób, która opowiedziała o nim na forum internetowym - opowiada Zbigniew Okuniewski, przewodniczący Sekcji Historyczno-Eksploracyjnej Towarzystwa Przyjaciół Sopotu. Sekcja zajmuje się poszukiwaniem zabytków i zapobieganiem przed ich dewastacją. To pasjonaci, którzy nieodpłatnie pomagają muzeom zdobywać nowe eksponaty. Tym razem dzięki nim może zyskać poznańskie Muzeum Broni Pancernej, działające w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych.
Jak ustalili członkowie TPS, w latach 50., kiedy działo jeszcze stało na dnie rzeczki, dwukrotnie próbowano je wydobyć, ale bezskutecznie. Wraku nie dały rady wyciągnąć ani dwa czołgi, które zakopywały się w torfiastych łąkach, ani dźwig kolejowy, bo stojąc na wiadukcie niebezpiecznie się przechylał. Dziś pod Grzegorzewem, wespół z wojskiem, które dostarczy sprzęt, pasjonaci z Sopotu rozpoczną trzecią próbę wydobycia działa Sturmgeschutz. I wcale nie będą mieli łatwiej, bo ważące 23 ty działo przez lata osiadało w mule i teraz znajduje się ok. 3 m po dnem płytkiej rzeczki. Najpierw trzeba będzie zatamować rzeczkę, potem wypompować wodę z miejsca spoczynku wraku i wreszcie wykopać go.
Kapitan Tomasz Ogrodniczuk, kustosz Muzeum Broni Pancernej cieszy się na myśl o nowym eksponacie, ale jeszcze nie zaciera rąk. - Ja jestem trochę taki niewierny Tomasz. Dopóki nie zobaczę wyciągniętego działa i nie przewieziemy go do nas, to jeszcze nie można mówić o sukcesie - tłumaczy. W Polsce zachował się tylko jeden pancerz StuG.
Gazeta Wyborcza napisał(a):
Czy pancerniacy wydobędą działo StuG?
Lech Bojarski
2006-08-29, ostatnia aktualizacja 2006-08-29 19:17
Operacja może spalić na panewce przez właściciela gruntów przy rzece, w której spoczywa wrak.
Niemieckie działo szturmowe StuG przypomina wyglądem mały czołg - różni się od niego m.in. tym, że nie ma obrotowej wieżyczki. Egzemplarz spod Koła, o którym pisaliśmy wczoraj, zatonął w rzece podczas odwrotu sił niemieckich pod naporem wojsk radzieckich w styczniu 1945 r. W trakcie przeprawy przez rzekę Rgilewkę załamał się pod nim lód. Dwóch członków załogi utonęło, pozostali wydostali się na brzeg, ale wkrótce potem zginęli zastrzeleni przez Rosjan. Wrak próbowano wydobyć dwukrotnie w latach 50., kiedy jeszcze spoczywał na dnie, ale bezskutecznie. Z upływem lat pogrążał się w mule. Ostatecznie osiadł trzy metry pod dnem rzeki.
Wczoraj wrak rozpoczęli wydobywać członkowie Sekcji Historyczno-Eksploracyjnej Towarzystwa Przyjaciół Sopotu wraz z pancerniakami z poznańskiego Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych. Dla nich to okaz bardzo cenny, zwłaszcza jeśli potwierdzą się przypuszczenia, że jest to szczególnie rzadki model StuG (Sturmgeschutz) IV. W miejscu spoczynku działa zbudowano tamę, wypompowano wodę i rozpoczęto odkopywanie skarbu, który ma trafić do poznańskiego Muzeum Broni Pancernej na Golęcinie.
Niestety operacja jest bardzo trudna. - Nurt rzeki jest zbyt silny, mimo pomp nie radzimy sobie z napływającą wodą - relacjonował późnym popołudniem kapitan Tomasz Ogrodniczuk, kustosz muzeum. - Musielibyśmy zrobić obejście i wykopać tymczasowe koryto, ale właściciel gruntu przy brzegu chce za to zapłaty... - martwi się. Niestety nie udało nam się skontaktować z właścicielem działki przy rzeczce. Nie odbierał telefonu. Dziś pancerniacy będą nadal próbowali wydobyć cenne znalezisko.
Najbardziej wkurza informacja o chłopku, który chce kasę za udostępnienie brzegu rzeki (szczególnie w kontekście wątku
Zmiany w Ustawie o zabytkach.)
Trzymajmy kciuki :1
P.S. Zwiedzałem muzeum w Poznaniu i też uważam, że powinno być ogólnie dostępne.