Venimus, vidimus et... no właśnie nie wiadomo co ;)
Zdjęć nie ma i nie będzie, bo nie ma czego fotografować ;) Niestety jak na złość nie było żadnej zakrwawionej szmaty, psa biegającego po ścinach nawet jakiegoś małego duszka ciężko tam spotkać (no chyba, że liczy się banda dresów raczących się piwkiem ;) )
Sam pałacyk zaniedbany, ale ładny. Mimo mojego wielkiego piwnego mięśnia udało mi się wkulać przez okno :D i pierwszą rzeczą jaką zobaczyłem na ścianie był piękny kalendarz z papieżem Polakiem na rok 2003 :D
Na strychu zamiast duchów ujrzeliśmy zalotnie uśmiechającą się z plakatu Madonnę :luv
(żeby nie było niedomówień tą:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Madonna_%28piosenkarka%29 ).
Odnośnie fantów- owszem jest ich cała masa, kolega np. wziął sobie zabytkowy klucz do bram Tallinna z datą 1124 :D
Podejrzewam, że miecz także datowalibyśmy na te lata :D
A tak poważnie to po prostu pozostałości tego co złomiarze przynieśli i sprzedali.
Pozytywy z "wyprawy" są dwa:
1. Chłopcy są naprawdę napaleni na różne "tajemnice".
2. Napiłem się piwka w terenie :)
BTW. Jak ktoś chce zobaczyć o czym mowa polecam kliknąć w link:
http://www.palaceslaska.pl/index.php?op ... &Itemid=65