|
Witam Was!
Przeglądałem Wasze forum wielokrotnie, ale dopiero teraz poczułem potrzebę zarejestrowania się. Czołem.
Chciałem sie z Wami podzielić informacją, jaka uzyskałem wczoraj od mojego dziadka, który w lecie 1948
roku dołączył do swojego teścia i jego brata, którzy po uprzednim wydzierżawieniu całego jeziora Cemino
pragnęli tam poławiać ryby (nie wiem jakie, jakieś żrące muł). Chłopaki strasznie sie ucieszyli, że za małe
pieniadze będą mieli wyłączność na odłów. Miny im zrzedły jak wypłyneli "posieciować". Okazało się, że
centralnie na środku jeziora sieci zaczepiają o coś. Coś okazało się tak wredne, że ni cholery nie było jak tego
opłynąć, czy ominąć. Kombinowali na wszystkie sposoby i niestety trzeba było zanurkować, coby określić przedmiot
zabierający im chęci, przyjemność i zarobki z interesu. Jako że teść dziadka był świetnym pływakiem, zanurkował na około 10
metrów i ze zdziwieniem zakomunikował, że na dnie jeziora leży kompletny, lekko uszkodzony w wyniku zestrzelenia,
niemiecki myśliwiec (cieszyło ich, że kompletny, bo po wyciagnięciu nie zostałoby nic, co mogłoby dalej zaczepiać o sieci).
Było wtedy świeżo po wojnie, więc nie był to rarytas, chcieli sie tego pozbyć. Dziadek planował jakieś balonowe podnoszenia,
dzwigi, czy cokolwiek jeszcze warto było kombinować. Niestety koszty takiej operacji przekroczyłyby wielkosc ewentualnych
zysków z poławiania i ekipa zrezygnowała. W zamian (ze smutku chyba;)) chlali 3 miesiące, tak że teść spłukał się z całego majątku zdobytego na handlu towarami z UNRY, a dziadek do dzisiaj się zastanawia jakim cudem jeszcze żyje. Dobrze, że przeżył, bo napisał kilka książek o Powstaniu Warszawskim. Tak więc jeśli ktoś ma info o tym samolocie, albo usłyszał teraz i ma ochotę go wydobyc (jeśli nie został wcześniej wydobyty), proszę bardzo, do dzieła!
Pozdrawiam!
|